Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
ConocoPhilips i Marathon Oil prowadzą w Polsce odwierty rzekomo nieopłacalne dla PGNiG

 

ConocoPhilips i Marathon Oil prowadzą w Polsce odwierty rzekomo nieopłacalne dla PGNiG. Spółka z Houston przesunęła nasz kraj nawet na szczyt priorytetowej listy inwestycji

Gazowe eldorado

 

Amerykańskie giganty paliwowe agresywnie wchodzą na nasz rynek. Kusi je wizja zysków z eksploatacji gazu ze skał łupkowych. W polskich złożach, na które dostały koncesje, może być nawet 1,4 bln m sześc. surowca.

 

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo nie jest zainteresowane pokładami ze względu na skomplikowaną technologię pozyskiwania surowca. Eksperci są zdania, że PGNiG woli kupić błękitne paliwo od Rosjan i sprzedać z zyskiem, niż zainwestować w jego wydobycie w kraju. Mimo że wydobycie gazu jest dużo tańsze niż jego import. Od 1996 r. resort środowiska udzielił pięciu zagranicznym firmom licencji na prowadzenie poszukiwań błękitnego paliwa w złożach łupkowych. Ostatnio do tego grona dołączyły dwie firmy: ConocoPhilips i Marathon Oil z Houston - trzecia i czwarta pod względem wielkości spółka w Stanach Zjednoczonych. Inna amerykańska spółka FX Energy ma też koncesję na poszukiwanie tego surowca w okolicach Kutna. Zasobność złoża szacuje się na 500 mld m sześc. gazu. Jego powierzchnia to 113,6 tys. ha.

Jak ocenił Rhodi Thomas z instytutu Wood Mackenzie w Edynburgu, specjalizującego się w doradztwie w dziedzinie energetyki, cytowany przez agencję Bloomberga, w pokładach łupkowych może znajdować się nawet 1,4 bln m sześc. gazu ziemnego. Wartość rynkowa takiej ilości surowca wynosi ponad 240 mld USD. - Poszukujemy w wielu krajach w Europie i Azji, jednak Polska wskoczyła na szczyt naszej listy - przyznał David Roberts z Marathon Oil. Inwestycje w pozyskiwanie gazu ze skał łupkowych w 2008 r. przyczyniły się do ponadtrzykrotnego spadku cen gazu w Stanach Zjednoczonych w 2009 roku.

- Wszystko prowadzi do wniosków, że w ciągu czterech lub pięciu lat, i to jest czas, jaki mamy, by się na to przygotować, Polska stanie się miejscem z całkiem dużą ilością gazu - zauważył w rozmowie z agencją Bloomberga Maciej Woźniak, doradca premiera Donalda Tuska ds. bezpieczeństwa energetycznego. Zaznaczył, że inicjatywa jest bardzo cenna ze względu na problemy ostatnich lat z zabezpieczeniem dostaw.

Wprawdzie PGNiG planuje udział w poszukiwaniach gazu w skałach łupkowych wraz z Marathon Oil i Chevronem, jednak podchodzi do tego przedsięwzięcia sceptycznie. Piotr Gliniak, szef Departamentu Poszukiwania i Eksploatacji Złóż w PGNiG, zaznaczył, że formacje łupkowe w Polsce mogą mieć zbyt dużo wody, aby użyć technik stosowanych z powodzeniem w USA. - Wydaje mi się w tym momencie, że zagraniczne spółki zbyt optymistycznie oceniają to, co może być znalezione w Polsce - mówi Gliniak.

Przemysław Wipler, dyrektor Departamentu Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii w Ministerstwie Gospodarki w rządzie Jarosława Kaczyńskiego zauważa, że koszty wydobycia gazu w kraju są trzy razy niższe niż jego cena z importu. Jednak głównym powodem, dla którego PGNiG ociąga się z poszukiwaniem gazu w kraju, jest rozporządzenie Urzędu Regulacji Energetyki. Spółka za wydobywany surowiec nie może żądać takiej kwoty, jaką otrzymuje za rosyjski gaz. Eksperci podkreślają, że rozwijanie wydobycia krajowego nie zwiększa zysku spółki, natomiast przeznaczenie znacznych środków na pozyskiwanie gazu ze skał łupkowych bez gwarancji odpowiedniego zwrotu może być postrzegane wręcz jako działanie na szkodę spółki. - Absurd polega na tym, że wydobycie krajowe nie służy polepszeniu kondycji finansowej PGNiG i pozyskiwaniu środków na rozbudowę sieci zagranicznych, lecz tylko jest formą dotowania i ukrywania przed ogółem obywateli realnej ceny gazu od Rosjan - stwierdza Wipler. - Polskie firmy są ograniczone, dlatego na rynek wchodzą spółki zagraniczne - dodaje.

Złoża gazu w skałach łupkowych nie są jeszcze nigdzie - poza Stanami Zjednoczonymi - wykorzystywane na skalę przemysłową. Tam z kolei wydobycie gazu łupkowego bardzo szybko rośnie - począwszy od roku 1996, wzrosło trzykrotnie. Obecnie tą metodą USA wydobywają ok. 15 proc. tego surowca.

System koncesjonowania działalności poszukiwawczej i wydobywczej obowiązuje w Polsce od wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Państwo jest właścicielem wszystkich złóż, które znajdują się pod ziemią, i jest ich jedynym dysponentem. Swoją władzę nad tą własnością realizuje poprzez Ministerstwo Środowiska, a konkretnie przez Departament Geologii i Koncesji Geologicznej. Co jakiś czas resort ogłasza przetarg na zakup koncesji, natomiast firmy stają do przetargu i wykupują licencję na poszukiwania na określonym bloku. Ministerstwo Środowiska, wyznaczając bloki koncesyjne, opiera się na materiałach naukowych dotyczących perspektyw surowcowych, które przygotowuje Państwowy Instytut Geologiczny. Firmy poszukiwawcze wpłacają pieniądze do Skarbu Państwa, poszukują surowca, a kiedy go znajdą, to często muszą jeszcze wykupić koncesję na jego eksploatację.

Wojciech Kobryń

 

 

Nasz Dziennik, piątek, 11 grudnia 2009, Nr 290 (3611)

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091211&typ=sw&id=sw01.txt

 

 

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry