Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Wielki Mistrz i Polska

Stanisław Krajski

Wielki Mistrz i Polska

 

Bronisław Geremek otrzymał w Warszawie 114 319 głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Więcej głosów od niego dostał w całej Polsce tylko... Jerzy Buzek. Jak skomentować ten wynik? Kim jest Bronisław Geremek? Odpowiedź na to drugie pytanie jest dla Czytelników "Naszego Dziennika" raczej odpowiedzią na pytanie retoryczne. Warto jednak przypomnieć i uświadomić sobie parę spraw.

 

Już z oficjalnych biografii Geremka wyciągnąć można wiele znaczących wniosków. Powołajmy się tu przykładowo na materiał, który zaprezentował tygodnik "Wprost" z okazji przyznania mu w 1999 r. tytułu "Człowieka roku". W artykule czytamy: "Bronisław Geremek nie lubi mówić o swym rodowodzie (...). Lata dzieciństwa nazywa 'zamkniętym kajetem', którego nigdy nie otwiera, bo otwierać nie chce. 'Nie znaczy to jednak, że tej świadomości żydowskiej w sobie nie noszę. Noszę ją, ona pojawia się wtedy, gdy wyłania się kwestia antysemityzmu, gdy staję wobec szowinizmu czy wręcz rasizmu.' (...) - powiedział (...). Toteż jego oficjalne biogramy zawierają osiemnastoletnią lukę: między przyjściem na świat (w 1932 r.) a wstąpieniem do PZPR (w 1950 r.)".

 

Fanatyk komunizmu

Ciekawa jest - jak piszą oficjalni biografowie - Geremka "przygoda z komunizmem". Tak o niej mówi on sam: "Wstąpiłem, bo uważałem, że istnieje zespół fundamentalnych wartości, które mnie z tą partią wiążą. Sądziłem wtedy, że komunizm jest młodością świata".

 

Geremek, jak czytamy we "Wprost", dorastał na Żoliborzu razem z Jackiem Kuroniem, Jerzym Wiatrem i Januszem Reykowskim. "'Wszyscy biegali w czerwonych krawatach Związku Walki Młodych, przy czym - jak pisze Kuroń w jednej ze swych książek - w moim i Bronka ówczesnym widzeniu oni (Reykowski i Wiatr) byli reakcjonistami, przeciwnikami władzy ludowej'".

 

Geremek należał więc do partyjnego betonu. Był fanatykiem komunizmu i czcicielem Stalina. Po latach ujął to bardzo "dyplomatycznie": "Proszę sobie wyobrazić: jest rok 1948, młody chłopak przychodzi z prowincjonalnego miasta do metropolii, jaką wydaje mu się Warszawa. Wchłania świat innych książek niż te, które czytywał w domu. W tych książkach znajduje sprzeciw wobec ludzkiej krzywdy. Dowiaduje się z nich o świecie, o Europie, poznaje ideę sprawiedliwości społecznej i krytykę zachodniej demokracji, czyta o nieuchronności pewnych kosztów koniecznych, gdy chce się na dużą skalę wprowadzić społeczną sprawiedliwość...".

Jeżeli ten "dyplomatyczny" język przetłumaczymy na potoczną polszczyznę, wyjdzie nam następująca wypowiedź: "W pełni akceptowałem stalinizm i wszystkie jego zbrodnie".

 

Potwierdzenie tego znaleźć możemy w jednej z publicznych wypowiedzi prof. Ryszarda Bendera: "Bronisław Geremek będąc w partii, zanim przejrzał, w Uniwersytecie Warszawskim i poza nim pisał panegiryki o PRL i komunistycznym raju, wychwalał chorążego pokoju Józefa Wissarionowicza [Stalina - dop. S.K.]".

Warto, by kiedyś te "panegiryki" wydobyć na światło dzienne, by przeczytały je dzieci i wnuki tych, którzy byli torturowani w katowniach UB, a potem zamordowani strzałem w głowę, oraz by przeczytali je wszyscy ci, którzy posiadają lub chcą posiadać tzw. pamięć historyczną, którzy wiedzą, że historia ma znaczący wpływ na dzień dzisiejszy i na jutro.

 

W 1968 r. w życiu Geremka następuje zwrot. Występuje z PZPR - jak twierdzi - na znak protestu przeciwko inwazji na Czechosłowację. Występuje - bo jak napisał po latach - agresja Wojsk Układu Warszawskiego "rozwiewała nadzieje rewizjonizmu [a więc samego Geremka - dop. S.K.] na socjalizm z ludzką twarzą".

 

Jakie są skutki tego "wielkiego" protestu Geremka? Jest prześladowany? Traci pracę? Nie. Rozpoczyna nową, tym razem jako naukowiec i polityk, światową karierę, której podstawy zarysowane zostały już dużo wcześniej. "Jeszcze przed wydarzeniami 1968 r. - czytamy we "Wprost" - dzięki stypendium naukowemu i rodzinie nad Sekwaną spędził w Paryżu niemal cały rok 1956 oraz lata 1962-1965. Zgłębiał rzadko wówczas badane mroki francuskiego średniowiecza, jego nieznane światy i półświatki, losy 'ludzi odrzuconych'. Opisał je w książkach 'Litość i szubienica', 'Dzieje nędzy i miłosierdzia', 'Świat opery żebraczej', które dały mu pozycję jednego z najbardziej znaczących mediewistów Europy i doktoraty honoris causa uniwersytetów w Tours, Bolonii, Utrechcie oraz Columbii i Sorbony".

Jakie idee upowszechniał Geremek jako naukowiec? Ukazywał "nędzę" i "ciemnotę" średniowiecza, w podtekście czytaj - katolicyzmu. Nadany mu przez Urbana tytuł "docent od prostytutek" nie był tylko czystą złośliwością.

 

Jako opozycjonista walczył o "Solidarność"... swoich marzeń. O tym, jakie to były marzenia, dowiadujemy się z publikowanego między innymi w tygodniku "Solidarność" "tajnego i pilnego" telegramu Horsta Neubauera (ambasadora NRD w PRL) z 2 grudnia 1981 r. do ścisłego kierownictwa wschodnioniemieckiej partii komunistycznej. (Obszerne, cytowane niżej fragmenty tego telegramu zamieszcza prof. Jerzy Robert Nowak w swojej książce "Czarny leksykon".) W telegramie tym znajduje się między innymi następująca wypowiedź Stanisława Cioska:

 

"Odbyłem właśnie osobliwą rozmowę z szefem sztabu ekspertów 'Solidarności' [Bronisławem] Geremkiem (bliskie związki z międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z Krayskim i innymi) [chodzi oczywiście o Brunona Krayskiego, przywódcę socjalistów austriackich - dop. S.K.]. Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy 'Solidarnością' w obecnej formie i realnym socjalizmem [jest] niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieunikniona. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Organy władzy państwowej muszą zlikwidować aparat 'Solidarności'. Po konfrontacji siłowej 'Solidarność' mogłaby powstać na nowo, ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego charakteru i bez ambicji sięgania po władzę. Być może - kontynuował Geremek - zostaną zachowane siły umiarkowane, takie jak Wałęsa. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w oparciu o odmienną sytuację polityczną kontynuować określone procesy demokratyzacji".

Po 1989 r. Geremek staje się głównym "rozprowadzającym" w polityce (i nie tylko) konstruktorem "III Rzeczypospolitej", jej gospodarki, polityki zagranicznej itd.

 

Masoński ślad

Ważny jest tutaj pewien aspekt, o którym bardzo trudno pisać. Więcej tu bowiem domysłów i poszlak, pewności opartej na pojedynczych, rozproszonych faktach i wnioskowaniu niż materiałów dowodowych świadczących wprost i dobitnie o sednie sprawy.

Dużo pisałem w swoich książkach o związkach Unii Wolności i jej korowskich liderów z masonerią. Pokazywałem zbieżność (wręcz identyczność programu UW i Wielkiej Narodowej Loży Polski). Nazwisko Geremka pojawiało się jednak w moich rozważaniach rzadko. Tutaj było najmniej konkretnych tropów. W jednej z książek, referując materiał prof. Macieja Giertycha z "Rycerza Niepokalanej", napisałem: "W Polsce Kluby Rotariańskie zostały reaktywowane w 1989 r. z inicjatywy doc. Marka Średniawy. Pierwsze posiedzenie Klubu Rotariańskiego w Polsce odbyło się 27.11.89 r. na Zamku Królewskim w Warszawie. Polska prasa zwróciła uwagę, że na uroczystość tę przybyli między innymi: Aleksander Gieysztor, Bronisław Geremek i Zofia Kuratowska. Pierwszym aktem polskiego Klubu Rotariańskiego było przyznanie Tadeuszowi Mazowieckiemu największej nagrody rotariańskiej - Nagrody im. Paula Harrisa (Mazowiecki przyjął tę nagrodę, choć nie osobiście - był wtedy w Moskwie)".

 

Ukazując masońskie ideowe i organizacyjne zaplecze Fundacji Batorego pisałem: "Ciekawe są też jej powiązania, które opisał na łamach 'Naszej Polski' (nr 45/99) Andrzej Echolette. Wskazał on mianowicie na jej związki z Instytutem Spraw Publicznych, którego członkami Rady Programowej lub Kolegium są między innymi Włodzimierz Cimoszewicz, Anna Fornalczyk, Bronisław Geremek (również członek Rady Fundacji Batorego), Lech Kaczyński, Ewa Łętowska, Tadeusz Mazowiecki, Anna Radziwiłł (również członek Rady Fundacji Batorego), Janusz Reykowski, bp Tadeusz Pieronek, Tadeusz Syryjczyk, Wiesław Walendziak, Michał Boni, Jan Rokita".

 

Znamienna jest też następująca wypowiedź prof. Macieja Giertycha w "Opoce w Kraju" (nr 16 z 1996 r.): "Rząd światowy chce w Polsce dwóch dużych ugrupowań realizujących ten sam program, ale okresowo przekazujących sobie władzę. Jednym ma być lewica, z kimś takim jak Kwaśniewski na czele, a drugim tzw. centroprawica, z kimś takim jak Geremek na czele. Poseł Unii Wolności Jan Rokita powiedział wprost: 'Marzy mi się zdrowy podział sceny politycznej na dwa obozy. Każdy przejaw takiej polaryzacji witam z entuzjazmem, podobnie jak Leopold Unger' ("Gazeta Wyborcza", 20 XI 95). Teraz gdy zbyt wiele władzy dostało się lewicy, Rząd Światowy może chcieć ją trochę osłabić, a przy okazji wzmocnić Unię Wolności".

 

Geremek jest ceniony w Unii Europejskiej, w NATO, w wielu światowych i globalistycznych instytucjach. Prezydent Francji Fran˜ois Mitterrand, notabene jak dziś już wiadomo masoński Wielki Mistrz, przyjmował Geremka, nawet w czasach, gdy był on tylko posłem, w taki sposób jakby był przynajmniej prezydentem jakiegoś mocarstwa. Geremek był w swoim czasie poważnym kandydatem na sekretarza NATO. Obecnie jest poważnym kandydatem na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

 

Jak podsumować jego karierę? Myślę, że można zrobić to krótko. To mistrz, a nawet Wielki Mistrz.

 

Czas na prawdziwe elity

Powróćmy do pytania postawionego na początku tego materiału: jak skomentować wynik Geremka w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

 

Ci, którzy na niego głosowali, wybrali to credo i tę drogę, których jest on współtwórcą i symbolem, i ten cel, który zawsze mu przyświecał. Co to są za ludzie, którzy uznali, że Geremek najlepiej będzie reprezentował państwo polskie w strukturach Unii Europejskiej? To dzisiejsze elity, ludzie dobrze wykształceni, najlepiej zarabiający, posiadający wielki wpływ na to, co dzieje się w Polsce. To dzięki nim stało się to, co dotknęło Polskę w latach 1989-2004.

 

Kiedyś na spotkaniu z liberalną i lewicową inteligencją na Uniwersytecie Warszawskim usłyszałem: "To my jesteśmy polską inteligencją". Osamotniony, zakrzyczany odpowiedziałem krótko i bez zastanowienia: "Dlatego trzeba was zmienić - odsunąć". Potrzebujemy jak powietrza nowych, prawdziwie polskich elit. Jesteśmy Narodem, któremu albo wymordowano elity, albo zepchnięto je na margines. Ich miejsce zajęli tacy ludzie jak Geremek. To jest nasze, chyba największe nieszczęście, nasza choroba. Potrzebujemy uzdrowienia, a brak jest lekarzy. Szarlatani tylko ją pogłębiają.

Elity są wśród nas. Musimy tylko umieć je odnaleźć i dać im siłę, dzięki której będą mogły wyprowadzić nas z tej pułapki, otworzyć perspektywę, w której odrodzi się Polska, wielka Polska, wspaniała Polska, Polska, która wciąż jest żywa, choć tak jeszcze słaba i w znacznej mierze uśpiona.

Stanisław Krajski

Nasz Dziennik Nr 142, 19-20.06.2004

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry