Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Do działu Aktualności

 

Ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski wygrał proces

wytoczony "Trybunie" za znieważenie Ojca Świętego Jana Pawła II

Obrazili, muszą przeprosić

 

Wydawca "Trybuny" i jej były redaktor naczelny muszą przeprosić księdza prałata Zdzisława Peszkowskiego za znieważenie na łamach gazety Ojca Świętego - orzekł wczoraj Sąd Najwyższy. Reprezentujący księdza prałata mecenas Tadeusz Szymański uznał wyrok za gwarancję eliminacji, a przynajmniej znacznego ograniczenia przypadków bezkarnego poniewierania katolików w Polsce. - Ojciec Święty jest dla nas największą, umiłowaną postacią, przyjętą przez cały świat, a kiedy w mojej Ojczyźnie w tak nikczemny sposób go dotknięto, to ja jako prałat nie mogłem wytrzymać. Z całego serca Panu Bogu dziękuję za ten wyrok - powiedział nam nieobecny wczoraj w sądzie z powodu choroby kapelan Rodzin Katyńskich. Orzeczenie Sądu Najwyższego ma charakter ostateczny.

 

Rozpatrując kasacje wniesioną przez pełnomocników ks. Zdzisława Peszkowskiego, Sąd Najwyższy uznał wczoraj, że publikacja na łamach "Trybuny" artykułu obrażającego Ojca Świętego naruszyła dobra osobiste księdza prałata. W ustnym uzasadnieniu sędzia Gerard Bieniek stwierdził, iż ks. Peszkowski jest szczególnie emocjonalnie związany z Papieżem, napisał kilka książek o nim, jest prałatem Jego Świątobliwości oraz powszechnie uznaje się go za osobę z bliskiego otoczenia Ojca Świętego. To wszystko uprawniało księdza prałata do występowania przed sądem w obronie Ojca Świętego, którego - według sądu - bezspornie znieważono. Bieniek przyznał, że trudno oczekiwać, by Papież wystąpił z takim powództwem. Sąd Najwyższy, zobowiązując wydawnictwo "Ad Novum" i byłego redaktora naczelnego "Trybuny" Wojciecha Pieleckiego do zamieszczenia na jej łamach przeprosin, zwolnił jednocześnie wydawcę od obowiązku przekazania 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Caritas.

 

- Jest to wielkie zwycięstwo katolików polskich, a także prawa polskiego, tak trzeba by ten wyrok nazwać - stwierdził poruszony mecenas Tadeusz Szymański. - Myślę, że ten wyrok w pełni satysfakcjonuje wszystkich wierzących ludzi w Polsce, a przede wszystkich daje gwarancje, że nie będzie się więcej poniewierać katolików, gdyż grozi to konsekwencjami - dodał. Zdaniem prezesa Stowarzyszenia Polskich Prawników Katolickich, katolicy w Polsce powinni się domagać poszanowania ich praw. - Żądamy naszego miejsca w Polsce i tego, żebyśmy nie byli sprowadzeni tylko do zakrystii, abyśmy byli równymi obywatelami. Nie chcemy być ponad prawem, ale nie chcemy być przez prawo nieuznawani. Zdaniem lubelskiego adwokata, poprzez obronę godności Ojca Świętego został spełniony obowiązek wobec jego osoby.

 

- Bardzo się cieszę się z tego wyroku, znowu zaistniało prawo polskie - powiedział nam ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski, z powodu choroby nieobecny na wczorajszej rozprawie.

 

- Ojciec Święty jest dla nas największą, umiłowaną postacią, przyjętą przez cały świat, a kiedy w mojej Ojczyźnie go tak w nikczemny sposób dotknięto, to ja jako prałat, nie mogłem wytrzymać - dodał ks. Peszkowski. Kapelan Rodzin Katyńskich podkreślił, że mimo siedmiu lat walki wierzył w ocknięcie się polskich sądów i sprawiedliwe ocenienie tych krzywd, których tak dużo było wyrządzonych. - Z całego serca Panu Bogu dziękuję za ten wyrok - zakończył ksiądz prałat. Radosna wiadomość o wyroku została przekazana wczoraj Ojcu Świętemu, który żywo interesował się przebiegiem tej sprawy. Orzeczenie Sądu Najwyższego ma charakter ostateczny.

 

Przypomnijmy, że w listopadzie 1997 r. w "Trybunie" ukazał się artykuł, w którym nieżyjący już dziś Zbigniew Wiszniewski znieważył Jana Pawła II. Publikacja spotkała się z wielkim oburzeniem społecznym i licznymi protestami, a ks. Peszkowski złożył w tej sprawie pozew do sądu, domagając się przeprosin w mediach i wpłaty 100 zł na cel charytatywny z racji naruszenia swoich dóbr osobistych. Po trzyletnim procesie w maju 2002 r. Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał gazecie przeprosić ks. prałata Peszkowskiego za znieważenie Ojca Świętego i zapłacić 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Caritas. Uzasadniając wyrok, sędzia Krystyna Madalińska-Urbaniak stwierdziła, że artykuł wywołał "olbrzymią reakcję", wobec czego "trudno byłoby przyjąć, iż nie nastąpiło tu naruszenie uczuć religijnych wielu osób, w tym powoda". Dodała, że Ojciec Święty dla katolików jest najwyższym autorytetem. W opinii sądu, publikacja naruszyła również "dobra osobiste związane z przynależnością do narodu polskiego". Odmienne stanowisko zajął w swoim wyroku rok później sąd apelacyjny, uznając, że nie można mówić o naruszeniu dóbr osobistych ks. Peszkowskiego oraz zwalniając "Trybunę" z obowiązku przeprosin i wypłaty odszkodowania. W tej sprawie ma się również rozpocząć, po wielu odmowach, postępowanie karne. Akt oskarżenia sporządzony przez mec. Szymańskiego wpłynął już do sądu.

Zenon Baranowski

 

 

 

Sędziowie, czas na weryfikację postaw

 

Często słyszy się o umarzaniu postępowań o obrazę uczuć religijnych albo o ciągnących się latami procesach dotyczących tych spraw. Nawet jeśli dojdzie do skazania, wyrok jest tak łagodny, że ciśnie się na usta pytanie, jakim pojęciem sprawiedliwości kierują się nasze sądy. Wyrok Sądu Najwyższego pozwala katolikom odetchnąć z ulgą. Warto było czekać cztery lata na tak doniosłe orzeczenie - rozszerzające przy okazji rozumienie dóbr osobistych - które mam nadzieję wpłynie na zmianę postaw wielu sędziów. Takich wyroków powinno być coraz więcej. Nie możemy pozwolić, by w Polsce, której zdecydowaną większość mieszkańców stanowimy my - katolicy, publicznie szargano największe dla nas wartości i autorytety.

ZB

 

Źródło: Nasz Dziennik z 7 kwietnia 2004, Nr 83 (1882)


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry