Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Nie milkną głosy oburzenia na zbrodniczy projekt ustawy zaprezentowany kilka tygodni temu przez byłą senator SLD Marię Szyszkowską

Rewolucja francuska - Terror, tyrania i krew

Masoński przewrót

św. ks. abp Józef Sebastian Pelczar

 

Rewolucję francuską można słusznie zaliczyć do najważniejszych zdarzeń dziejowych, bo nie tylko zmieniła radykalnie postać Francji, ale rzuciła w świat posiew nowych idei, a tym samym stała się początkiem nowej epoki, którą można nazwać rewolucyjną. Ktokolwiek bada genezę i przebieg tego zdarzenia, temu mimowolnie nasuwa się pytanie: skąd się to wzięło, że naród na wskroś katolicki, który w wieku XVI siłą wiary i oręża pokonał reformację, który w wieku XVII podziwiał wielkiego apostoła miłosierdzia, św. Wincentego a Paulo, i przysłuchiwał się z zachwytem natchnionym słowom Bossueta, Bourdaloue lub Fénelona; że naród, który jeszcze w wieku XVIII patrzył ze zbudowaniem na heroiczne cnoty córki królewskiej w habicie karmelitańskimi[1]; że naród ten, mający chlubny przydomek "najstarszej córki Kościoła", przy końcu XVIII wieku odnowił czasy Nerona i nie tylko nurzał się we łzach i krwi duchowieństwa i świeckich katolików, ale na gruzach religii katolickiej proklamował kult wolności i rozumu jako jedyną swoją religię. Na to pytanie pragnę odpowiedzieć, a zarazem wytłumaczyć, jakie stanowisko zajęła rewolucja wobec religii.

Przede wszystkim zaznaczam, że zjawisko takiej miary nie mogło być skutkiem chwilowego wybuchu namiętności, ale musiało mieć swe źródło w upadku wiary u znacznej części społeczeństwa francuskiego - historia zaś świadczy, że rzeczywiście tak było. Już na początku wieku XVIII Fénelon słyszał głuchy szmer niedowiarstwa, będący echem deizmu angielskiego[2]. Prądy te wystąpiły mocniej, kiedy po śmierci Ludwika XIV ster rządów ujął bezbożny i rozpustny regent, książę Filip Orleański. Za Ludwika XV powstaje nawet związek "duchów mocnych" albo "filozofów", mający za hasło: Ecrasons l'infČme [zgnieciemy niegodziwca], za cel obalenie chrześcijaństwa i przekształcenie Francji, tak pod względem religijnym, jak politycznym i społecznym. Przywódca tego spisku, Voltaire, arcymistrz w sarkazmie i sofizmacie, szydzi z tajemnic wiary, osłabia cześć dla władzy, podkopuje zasady moralności[3]. Dalej jeszcze posuwa się Diderot, bo zuchwale twierdzi, że nie będzie dobra na świecie, dopóki ostatniego króla nie powieszą na wnętrznościach ostatniego księdza[4]. Pokrewni mu duchem Lamettrie, Lamarck, Helvetius, d'Holbach, Lagrange i inni propagują ateizm pod szatą prostackiego materializmu.

Z drugiej strony Rousseau rzuca rękawicę Objawieniu, powadze, cywilizacji, a zachwala deizm, stan natury, wychowanie przez brak wychowania, wszechwładztwo ludu i równy podział dóbr, bo jak twierdzi, "plon ziemi należy do wszystkich, a ziemia do nikogo"[5]. Podobne zasady głoszą Raynal, Mably i inni[6].

To ci sofiści, słuchani jak wyrocznie, oklaskiwani jakby byli zbawcami ludzkości[7], stali się mistrzami niedowiarstwa i moralnymi twórcami rewolucji. Pomagały im zaś w tym dziele trzy czynniki: wychowanie na wpół pogańskie po kolegiach, zepsucie obyczajów i działanie tajnych towarzystw.

Wychowaniem publicznym kierowało aż do rewolucji duchowieństwo, lecz popełniło błąd polegający na tym, że od czasów humanizmu przyznało zbyt wielką rolę literaturze klasycznej, wskutek czego młodzież w kolegiach lepiej prawie znała bogów Olimpu niż tajemnice wiary, a zamiast szukać swoich ideałów w świecie chrześcijańskim, przejmowała się przesadną czcią dla bohaterów starożytności i wielkim uwielbieniem dla instytucji republikańskich. Na świadków możemy powołać nie tylko koryfeuszów rewolucji, mających imiona Likurga, Brutusa, Katona i innych ciągle na ustach, ale samego Napoleona, który w pamiętnikach swoich gorzko się żali, że "niedorzeczne baśnie pogańskie" jeszcze w latach szkolnych zachwiały w nim wiarę[8].

Gorszym czynnikiem było zepsucie obyczajów, bowiem wiadomo, że ze zgnilizny moralnej wyrasta najbujniej chwast niedowiarstwa. Za rozwiązłymi rządcami, takimi jak Filip Orleański i Ludwik XV, poszedł dwór, za dworem arystokracja, za arystokracją znaczna część szlachty i mieszczaństwa; co gorsza, nawet pewną cząstkę wyższego duchowieństwa zaraziła ta gangrena[9], podczas gdy kler niższy żył na ogół moralnie.

Nie dziwi więc, że wśród takiego społeczeństwa tajne towarzystwa znalazły bogaty połów. Masoneria - płód ziemi angielskiej (z 1717 roku) już w roku 1721 przekroczyła kanał La Manche i tak prędko rozkrzewiła się we Francji, że około roku 1781 miała swe loże w 282 miastach i liczyła tam przeszło milion adeptów[10]. Należeli do nich nie tylko tzw. Filozofowie[11], ale także książęta krwi[12], kobiety wysokiego rodu[13] i niektórzy duchowni[14]. Obok wolnomularstwa szerzył się illuminatyzm St. Martina i masoński zakon du Temple, czyli Templariuszy. Jeden z nich, hrabia Gabriel Honoriusz Mirabeau, doprowadził na zjeździe w Wilhelmsbad (w roku 1781) do połączenia się masonerii francuskiej z niemieckim illuminatyzmem Weisshaupta; na drugim zaś kongresie, odbytym w Paryżu w roku 1785, postanowiono wywołać rewolucję, której przygotowaniem miał się zająć osobny klub, czyli tzw. loge de propagande [loża propagandowa[15]. O tym, że z lóż istotnie wyszło hasło do ogólnego przewrotu, świadczą nie tylko historycy rewolucji[16], ale sami jej przywódcy, którzy prawie bez wyjątku byli wolnomularzami wysokich stopni[17].

Masoneria jako nieprzejednana przeciwniczka chrześcijaństwa wsparła potężnie propagandę niedowiarstwa, które też na kształt kleszcza wżarło się w serce społeczeństwa i nie tylko zakaziło warstwy wyższe[18], ale nawet część mieszczaństwa i ludu[19]. Duchowieństwo nie mogło stawić tamy antyreligijnym prądom, bo część wyższego kleru hołdowała również wolterianizmowi[20], a część niższego nachylała się do jansenizmu, czyli do heretyckiej doktryny, która chciała zmienić po swojemu naukę Kościoła o łasce, a pod pozorem zreformowania karności wprowadzała przesadny rygoryzm i zuchwały opór przeciw Stolicy Świętej. Powszechnym był również gallikanizm, który uszczuplał prawa Kościoła i prymatu papieża.

Do obozu jansenistów, albo pseudofilozofów, należeli również ci, co mieli strzec ładu społecznego i moralności publicznej, to jest członkowie sądów, czyli parlamentów; ich też głównie dziełem była kasata jezuitów we Francji (w roku 1764).

Takie oto są przyczyny przewrotu religijnego, za którym musiał pójść przewrót polityczny i społeczny, zwłaszcza gdy do czynników wymienionych przybyły inne, jak: niemoralność[21] i szalony zbytek dworu[22], nadużycia klas uprzywilejowanych[23], zazdrość trawiąca warstwy średnie i niższe, zła gospodarka finansowa, niesprawiedliwy rozkład ciężarów publicznych i okropna nędza, grasująca zarówno po wsiach, jak i po miastach[24].

 

Fragment książki: Józef Sebastian Pelczar "Rewolucja francuska wobec religii katolickiej i jej duchowieństwa", Rzeszów 2005 (pierwodruk ukazał się w 1922 r.).

 

 

[1] Była nią Ludwika, córka Ludwika XV i Marii Leszczyńskiej, karmelitanka, zm. 23 grudnia 1787. Jej umartwione życie było ekspiacją za grzechy ojca żyjącego bardzo niemoralnie.

[2] Angielscy pisarze: Hobbes, Shaftesbury, Toland, Hume, Bolingbroke, Collins itp., wystąpili jako przeciwnicy Objawienia, propagowali natomiast deizm i racjonalizm. Uczniem Bolingbroke'a był Voltaire.

[3] Voltaire (właściwie Franciszek Maria Arouet, ur. 1694) uznawał istnienie Boga, ale nie wierzył w Opatrzność, nienawidził Kościoła katolickiego i nawet ośmieszał najświętsze rzeczy. W roku 1778 wprowadzony w tryumfie do Paryża, dał się wpisać ponownie do loży masońskiej Neuf Soeurs. Przed śmiercią odwołał, choć nieszczerze, swoje błędy i umarł (30 maja 1778 r.), wołając z rozpaczą: "Bóg i ludzie mnie opuścili".

[4] "Et ses mains ourdissant les entrailles du pretre, En feraient un cordon pour le dernier des rois". [A Jego ręce uprzędą z księżowskich wnętrzności stryczek, By powiesić ostatniego z królów]. Le Eleutheromanes

[5] Jan Jakub Rousseau (1712-1778), zręczny sofista bez zasad moralnych. Wyrzekł się wiary, dopuszczał się kradzieży i rozpusty, pięcioro swoich nieślubnych dzieci oddał do zakładu dla podrzutków. Swymi pismami, zwłaszcza "Contrat social" [umowa społeczna] wywarł największy wpływ na wyrobienie idei i haseł rewolucyjnych.

[6] W Niemczech Wieland, Lessing, Nicolai, a później Goethe i inni rozszerzali sceptycyzm i racjonalizm, a do rozpowszechnienia pism Voltaire'a i encyklopedystów przyczynił się tam najwięcej Fryderyk II, mason i niedowiarek.

[7] Kiedy Voltaire po raz ostatni w 1778 roku przybył do Paryża, przyjmowano go z większą radością aniżeli króla. Na ulicy całowano jego konie, a w domu jego szaty, i klękano przed nim.

[8] Mémorial de Sainte Hélene [Pamiętnik ze Świętej Heleny], t. 2, s. 123. Por. J.S. Pelczar, Obrona religii katolickiej, Przemyśl 1920, wyd. 2, t. 1, s. 306.

[9] Tak np. pośród książąt Kościoła wieku XVIII gorszące życie prowadzili - kardynałowie: Dubois, de Rohan, Montmorency, abp de Cicé; biskupi: de Jarente, de Breteuil, de Grimaldi, Maurycy de Talleyrand, de Couzie. Por. Taine, Les origines de la France contemporaine. L'ancien régime [Początki Francji współczesnej. Dawny porządek], Paris 1880, s. 196.

[10] Deschamps, Les societes secretes et la societe [Tajne stowarzyszenia a społeczeństwo], 6 edit, t. 2, s. 121nn. Por. J.S. Pelczar, Masoneria, wyd. 4.

[11] Voltaire, Diderot, d'Alambert, d`Holbach, Condorcet, Grimm, Helvetius, Lagrange, Lalande i inni.

[12] Wielkim mistrzem Wielkiego Wschodu był Filip, książę orleański.

[13] Na przykład księżna Bourbon, księżna Lamballe i inne.

[14] Na przykład bp Talleyrand, księża: Sieyes, Dillon, Pascal, Dom Gerlie i inni.

[15] Deschamps (dz. cyt, t. 1, s. 138) wylicza członków tej loży, założonej za staraniem tzw. comité directeur de philalethes [komitet wykonawczy folaletów], na którego czele stał Mirabeau.

[16] Henri Martin nazywa masonerię "le laboratoire de la Révolution" [laboratorium rewolucji] (Histoire de France) [Historia Francji]. Potwierdzają to sami masoni. Tak np. Haugwitz, minister pruski, a poprzednio kierownik lóż pruskich, polskich i rosyjskich, wyraźnie mówi w memoriale podanym monarchom na kongresie werońskim: (...) Powziąłem silne przekonanie, że wszystko, co wydarzyło się we Francji od 1788 roku, z rewolucją francuską na ostatku, łącznie z zabójstwem króla w jego okropności, było nie tylko postanowione w tym czasie, ale wszystko to zostało przygotowane przez spotkania, instrukcje, sprzysiężenia i sygnały nie budzące najmniejszych wątpliwości co do tajnego porozumienia, które wszystko przemyślało i wszystko poprowadziło. Por. Mgr. Freppel, La Révolution franćaise a propos du centena-ire de 1789 [Rewolucja francuska w stulecie 1789 roku], 26 edit., s. 25. Deschamps, dz. cyt.

[17] Na przykład Mirabeau, Talleyrand, Filip Orleański, Sieyes, Pétion, trzech Lamethów, Barnave, Babeuf, Hebert, Marat, Danton, Robespierre, Lebon, Saint-Just, Lacluos, Lafayette, Bailly, Brissot, Condorcet, Clootz i inni. Por. Deschamps, dz. cyt., t. 2, s. 138n; t. 3, s. 77nn; Barrouel, Mémoires pour servir a l'histoire du Jacobinisme [Wspomnienia przydatne dla historii jakobinizmu], Hamburg 1799, t. 5, s. 61n.

[18] O stanie religijnym społeczeństwa francuskiego w wieku XVIII, zob. Mercier, Tableau de Paris [Obraz z Paryża], t. 3, s. 44; Chateaubriand, Mémoires [Pamiętniki], t. 1, s. 246; Taine, Les origines de la France contemporaine. La Révolution [Początki Francji współczesnej. Rewolucja], t. 1, s. 393n; Weiss, Weltgeschichte, t. 14, s. 336n.

[19] Pośród mieszczaństwa i ludu rozpowszechniano tysiącami książeczki i pisemka zarażone jadem niedowiarstwa i anarchii; wychodziły one przeważnie z hotelu d'Holbach. Por. Studia nad Rewolucją francuską, t. 1, s. 48, Warszawa 1862.

[20] Taine, dz. cyt.

[21] Znane są orgie Filipa Orleańskiego albo Ludwika XV, który na utrzymanie kochanki Pompadour wydał 36 milionów liwrów, czyli na dzisiejszy rachunek ok. 72 milionów franków. Wiele też kosztowała inna kochanka, niecna hrabina Dubarry.

[22] Król francuski pobierał przed rewolucją 477 milionów liwrów rocznie. W stajniach jego znajdowało się do 3 tysięcy koni, których utrzymanie kosztowało rocznie 6 milionów 200 tysięcy franków. Na same łowy wydawano rocznie do 1 mln 200 tysięcy franków. Dwór cywilny króla liczył do 4 tysięcy osób z arystokracji, dwór królowej i książąt do 2 tysięcy, dwór wojskowy 9-10 tysięcy ludzi, a na ich utrzymanie szło rocznie 40-45 milionów liwrów, czyli dziesiąta część dochodów publicznych. Por. Taine, Les origines, dz. cyt.; L'ancien régime, s. 118n.

[23] Były one prawie wolne od podatków i miały wyłączny przystęp do wyższych urzędów czy godności. Nie dziwi więc, że książęta krwi i arystokraci oddawali się szalonym zbytkom. To samo zarzucano też niektórym biskupom i opatom. Stolic biskupich było 135, ale tylko 5 takich, na które mogli się dostać duchowni mieszczańskiego pochodzenia.

[24] Jeszcze za Ludwika XV jednego razu na przedmieściu Saint Antoine w krótkim czasie z głodu wymarło 800 osób. Zob. Taine, dz. cyt.

 

 

Nasz Dziennik, piątek, 14 lipca 2006, Nr 163 (2573)

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20060714&id=my11.txt


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry