Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Antypolonizm bezkarny

Dobre wieści o dobru

 

Jeśli człowiek ukierunkowany jest ku dobru, to nie sposób żyć w stanie jakiegoś osaczenia przez zło, bez śladów obecności zwycięstwa dobra. Brak tzw. dobrych wieści nie sugeruje zatem długiego wytrwania w dobru. Nic zatem dziwnego, że w "Fauście" Goethego szatan, zapytany przez Boga, co słychać na ziemi, miał zawsze tylko jak najgorsze informacje. Trzeba więc, zamiast wnikliwie tropić wszędzie i we wszystkim tylko braki i zło, raczej nastawić się na bardziej trudne, ale i bardziej potrzebne tropienie wszędzie i we wszystkim śladów rozmaitego dobra. Taka wiedza w rozmaity sposób mobilizuje do życia, a nie ma niczego bardziej demobilizującego niż widok w sobie i innych tylko zła i braków.

Perspektywa dostrzegania dobra nie ma jednak nic wspólnego z jakimś zwodzeniem siebie i innych, wzbudzaniem nierealnych nadziei, np. nazywaniem dymiącego knotka mocnym płomieniem. Ani sam zwodziciel, ani jego ofiary daleko nie zajdą na takiej nadmuchanej nadziei. Podtrzymywać w sobie i w innych należy tylko nadzieje realne, nadzieje na możliwe do osiągnięcia dobro. To, że jest ono możliwe do osiągnięcia, gwarantowane jest właśnie przez fakty realizacji tego dobra.
Czy zatem życie polityczne naszej Ojczyzny dostarcza realnych nadziei na pozostanie sobą w dzisiejszej sytuacji międzynarodowej, nieraz trafnie określanej jako światowy dyktat nielicznych, silniejszych państw - ewentualnie ponadpaństwowych ośrodków - w stosunku do całej reszty świata?
Kierujący światowymi agencjami informacyjnymi te fakty zwycięstwa dobra, wydaje się, często przeoczają, tak jakby ich adresat miał żyć w świecie tylko bankowych czy rozrywkowych nadziei, a nie nadzieją na zwycięstwo dobra.
Chociaż zatem mija już kolejny miesiąc od ostatniej uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP, to jednak do mediów jeszcze nie trafiła ważna wiadomość o zwycięstwie tego właśnie dnia bardzo wielkiego dobra. Chociaż zrealizowane zostało daleko od nas - w Kolumbii - to jednak z pewnością ma to dobro ogromne znaczenie i dla nas. Cudze zwycięstwa uczą bowiem wszystkich pozostałych, że są one możliwe również wszędzie indziej, a zatem także w Polsce. Cudze zwycięstwa winny zatem mobilizować do dokonywania dobrych czynów.
Cóż to zatem za zwycięstwo odniesiono w Kolumbii, akurat w uroczystość Niepokalanego Poczęcia? Do jakiego zwycięstwa powinno ono mobilizować nas, Polaków?
Oto dokonano tam czegoś, co się nam od dawna wydaje niemożliwe, chociaż owa rzecz jest niezwykle przejrzysta dla ludzkiego rozumu. Pewnie zatem wydajemy się Kolumbijczykom (w 90 proc. katolikom) narodem egzotycznym czy jakoś wewnętrznie pękniętym. Chlubimy się przecież swoimi niezwykłymi osiągnięciami na polu wiary i moralności, ale jednocześnie wydajemy się zadowoleni z rozmaitych kompromisów z szatanem. Okazuje się jednak, że inni - właśnie ostatnio w Kolumbii - takich "kompromisów" nie zamierzają zawierać.
W Kolumbii ostatnio próbowano narzucić - przy pomocy tamtejszego Trybunału Konstytucyjnego - dokładnie to samo rozwiązanie, które w Polsce cieszy się jakoby szerokim poparciem. Za Oceanem uznano je jednak za nie do przyjęcia i odrzucono, właśnie dokładnie w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. To, co nam wydaje się wciąż niemożliwe (a nieraz po prostu złe), tam uznano za dobre i możliwe do realizacji. Oto udało się tam utrzymać wewnętrznie spójne prawo chroniące życie każdego dziecka przed narodzeniem. Usiłowano bowiem wprowadzić do tego prawa dopuszczone i w Polsce wyjątki w tej prawnej ochronie, czyli próbowano zezwolić na zabójstwo wtedy, kiedy dziecko zostało poczęte w wyniku przestępstwa, kiedy ciąża zagraża życiu matki i wtedy, kiedy dziecko przed narodzeniem jest chore. Próba wprowadzenia tych wyłomów w prawnej ochronie życia dzieci przed narodzeniem spotkała się - jak zawsze - z zagranicznym wsparciem - ze strony amerykańskich i unijnych organizacji. W swojej argumentacji te ośrodki odwoływały się do międzynarodowych zobowiązań zaciągniętych także przez Kolumbię, co wskazuje na metodę działania, która w przyszłości może okazać się pierwszoplanowa. Przy okazji przypomnę, że widzimy to ostatnio również w Polsce. Zakaz manifestacji homoseksualistów w Poznaniu został uznany przez władze województwa za sprzeczny z pakietem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Wracając do Kolumbii, trzeba najpierw powiedzieć, iż powinniśmy się rumienić ze wstydu, że dajemy się wyprzedzać w szlachetnej sprawie innym narodom. Ogromne dobro, które dokonało się w tym dalekim kraju, powinno nas zmobilizować do dobrego, należnego działania.
dr Marek Czachorowski

 

Nasz Dziennik z dnia 8 lutego 2006, Nr 33 (2443)

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20060208&id=my14.txt


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry