Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Do działu „Aktualności” i „Poznaj Prawdę”

W SIDŁACH SEKTY

(Nasz Dziennik z 24 września 2003 r.)

 

 

Reklama rzekomo wspaniałych technik medytacyjnych (a przy tym brak dokładnej znajomości sprawy) uśpiła czujność wielu rodziców i wychowawców. Brak tej czujności przyczynił się do bezkrytycznego przystępowania młodzieży do rożnych grup propagujących kulturę duchową Dalekiego Wschodu, legitymujących się znajomością jogi, zen oraz różnych ćwiczeń medytacji i relaksacji. Proponowane przy tym ćwiczenia oddechowe i różne diety wegetariańskie przez wiele lat nie wywoływały zdziwienia. Nie interesowano się problemem, czy na pewno diety owe nie prowadzą do wyniszczenia, a nieprawidłowe oddychanie, proponowane dla osiągnięcia przeżyć duchowych, nie jest aby szkodliwe dla zdrowia.

 

Tak bardzo powszechna stała się wiara w „mądrość" wschodnich guru, że proponowane ćwiczenia długo nie budziły zastrzeżeń. W mistyce Wschodu dopatrywano się nawet analogii do mistyki chrześcijańskiej, zapominając o jednej - na pozór drobnej - różnicy, a mianowicie o tym, że prawdziwi mistycy chrześcijańscy nigdy nie wywoływali w sobie przeżyć duchowych żadnymi ćwiczeniami fizycznymi, a tym bardziej sposobem oddychania. Dopiero teraz, gdy pojawiły się ofiary sekt i innych destrukcyjnych grup, widzimy zagrożenia, które płyną z fascynacji „mistyką" wywoływaną różnymi technikami medytacyjnymi. To, co się dzieje z człowiekiem poddanym owym technikom, bardzo dobrze ilustruje wyznanie pewnej dziewczyny wyzwolonej z sekty, która szczerze przyznaje się do praktykowanego w sekcie kultu guru. Jej oddanie było tak ogromne, iż możliwość zdobycia okruchów, które spadły ze stołu guru, zjadanie resztek czy wręcz wylizywanie talerza, na którym jadł, a nawet zlizywanie z podłogi tego, co mogło kapnąć z jego ust, uważała za niezwykłą łaskę.

Często mówi się, że przywódcy sekt oddziałują telepatycznie czy też za pomocą hipnozy na swych wyznawców, że są silnymi osobowościami, dlatego inni się im bezwzględnie podporządkowują. Z pewnością oddziaływanie psychiczne z ich strony istnieje. Jednak żaden człowiek nie ma tak bezgranicznej mocy psychicznej, która mogłaby zmusić ludzi do wyzbycia się własnej woli, wręcz zaprzeczenia własnej osobowości Tylko metody powodujące zaburzenie prawidłowej funkcji organizmu mogą do tego doprowadzić. Są one stosowane w tych grupach, gdzie dochodzi do ubezwłasnowolnienia podwładnych przez ich liderów. Są to następujące metody:

 

1. praktykowanie różnych technik oddechowych, daleko odbiegających od fizjologicznego oddychania;

 

2. stosowanie diety niepokrywającej podstawowego zapotrzebowania organizmu;

 

3. ograniczenie godzin snu poniżej niezbędnego minimum;

 

4. nakaz wielogodzinnego powtarzania mantry.

 

Rzadziej, ale też się zdarza, że potajemnie stosowane są środki halucynogenne, by spotęgować efekt powyższych czterech metod. Przeanalizujmy więc je, opierając się na podstawach fizjologii człowieka.

 

ODDECH

 

W technikach medytacyjnych wykorzystuje się nieprawidłowy rytm oddechowy. Tu może uśpić naszą czujność powszechne przekonanie o tym, że oddech służy łatwiejszemu relaksowaniu się, uwolnieniu się od stresów itp. Gdy jesteśmy spięci, nerwowi, oddychamy szybko, płytko, a uświadomienie sobie tego, zwolnienie oddechu, oddychanie spokojne, wolne, głębokie zwykle przynosi zdecydowaną ulgę. Dlatego też nikt się nie dziwi, słysząc, że w grupach medytacyjnych przywiązuje się dużą wagę do rytmu oddechowego. Radzę jednak obejrzeć film (na kasecie wideo) pt. „Bogowie New Age", na którym ukazane jest m.in. spotkanie medytacyjne, gdzie lider grupy każe uczestnikom oddychać szybko, dosłownie w sekundę robić wdech i wydech. Później znów każe zatrzymywać oddech, to znów nadaje inne, szaleńczo szybkie tempo oddychania. Po kilkudziesięciu minutach stosowania tych „metod” oddechowych część osób mdleje, część wije się w konwulsyjnych drgawkach, część krzyczy i targa się za włosy. Opisane wyżej stany psychiczne niektórzy uznali za dowód, że stosowanie odpowiednich technik oddechowych prowadzi do niesłychanych odczuć duchowych, których rzekomo uczestnicy ww. medytacji doznawali, stąd miało niby wynikać ich nietypowe zachowanie.

 

Przykro pomyśleć o takiej niewiedzy na temat podstawowych funkcji życiowych ludzkiego organizmu. Dla kogoś, kto je zna, jest sprawą oczywistą, że stosowanie tak „morderczego" rytmu oddechowego doprowadziło u tych ludzi do zaburzeń, nazywanych fachowo zachwianiem równowagi kwasowo-zasadowej. Jednostką określającą stopień zakwaszenia i alkalizacji płynów jest pH. Prawidłowe oddychanie pozwala na utrzymywanie pH wewnątrz organizmu w granicach 7,35-7,45. Jest to prawidłowe pH naszego ustroju. Tylko na powierzchni skóry pH wynosi 5,5. Nieprawidłowe oddychanie powoduje zbyt duże nagromadzenie się CO2 (wstrzymywanie oddechu) lub też nadmierny spadek CO2 (bardzo szybkie oddychanie) we krwi i innych płynach krążących wewnątrz naszego ciała. Dwutlenek węgla zaś utrzymuje właściwą kwasowość wnętrza organizmu dzięki odpowiednim procesom chemicznym.

 

Natomiast, jak to wyżej podałam, pH krwi i płynów ustrojowych nie może przekroczyć granic 7,35-7,45. Niewielkie nawet wahnięcia poza te granice prowadzą do zaburzeń funkcji organizmu. Gdy pH osiągnie np. 7,2, wówczas jest to zagrożeniem dla życia człowieka! Dlatego właśnie uczestnicy nagranej na wideo „medytacji" tracili przytomność. Można powiedzieć: „na szczęście" tracili przytomność. Skoro bowiem nie byli przytomni, to przestawali słuchać rozkazów swego lidera. Oddech samoistnie wracał do normy i tylko dzięki temu mogli powrócić do stanu normalnego. Krzyki, wycie, konwulsje i inne nietypowe zjawiska były z pewnością objawem ogromnego zaburzenia funkcjonowania mózgu, zanim jeszcze nastąpiła utrata przytomności.

 

Jest oczywiste, że doznania, które były udziałem grupy osób poddanych ww. „ćwiczeniom", nie pochodziły z całą pewnością z mistycznych przeżyć, lecz od zmian metabolicznych występujących w mózgu, w którym kwasica lub zasadowica (alkaloza) oddechowa wywołuje zaburzenia w prawidłowym jego funkcjonowaniu.

 

DIETA

 

Przyzwyczailiśmy się do myśli, że dieta warzywno-owocowa jest zdrowsza niż mięsna. Sądzę, że dlatego właśnie diety wegetariańskie cieszą się takim powodzeniem. W niczym nie można jednak przesadzać ponad miarę. Prawdą jest, że często spożywa się zbyt duże ilości mięsa i tłuszczów zwierzęcych. Z tego jednak nie wynika, że należy zupełnie pozbawić dietę tłuszczu i białka zwierzęcego. Całkowite odrzucenie mięsa nie wyklucza spożywania białka zwierzęcego, zawartego w innych produktach zwierzęcych, jak np. jajka, mleko, ser, jogurt itp. Minimalna ilość białka zwierzęcego potrzebna jest do prawidłowej budowy białka ludzkiego. Jak wiadomo, białko składa się z dwudziestu aminokwasów. Większą ich część organizm ludzki może wyprodukować, jednak jest 7 takich aminokwasów, które muszą być podane z pożywieniem pochodzenia zwierzęcego. W przeciwnym wypadku nasze białko będzie nieprawidłowo zbudowane, a co za tym idzie, następował będzie szybszy jego rozpad, a w efekcie tzw. kwasica metaboliczna.

 

Należy też pamiętać, że większość hormonów i substancji odpornościowych ma budowę białkową, niedostateczna ich ilość w organizmie może odbijać się bardzo złym jego funkcjonowaniem. O wpływie hormonów na psychikę nie trzeba nikogo przekonywać. Wiadomo przecież jak ogromne zmiany emocjonalne wywołują zaburzenia równowagi hormonalnej w chorobach tarczycy, nadnerczy czy gruczołów płciowych. Poza tym zbyt mała produkcja białek odpornościowych prowadzi do ciężkich infekcji, a nawet do śmierci.

 

Przywódcy sekt dowolnie układają diety dla swych członków, na których mogą eksperymentować efekt ich stosowania. Są to zwykle diety wegetariańskie, z często stosowanymi głodówkami, ograniczaniem, a nawet całomiesięcznym wyłączaniem z diety mleka, przetworów mlecznych i innych składników pochodzenia zwierzęcego. W takich warunkach musi dochodzić do niedoboru białka i wszystkich jego skutków. Również brak lub zbyt-mała ilość tłuszczów pociąga za sobą poważne konsekwencje. Najgroźniejszą z nich jest awitaminoza w zakresie witamin A, D, E, K. to cztery witaminy, których fizyczną właściwością jest to, że nie rozpuszczają się w wodzie, lecz w tłuszczu. Po to . bowiem, by przeniknęły one z jelit do osocza, potrzebne jest ich rozpuszczenie w tłuszczach. Podaje to każdy podręcznik prawidłowego żywienia. Aby szerzej poznać skutki braku w organizmie zwierzęcego białka i ww. witamin, odsyłam do podręczników: „Fizjologia człowieka" czy „lnterna (Choroby wewnętrzne)".

 

Podobnie jak białka i tłuszcze, w prawidłowej diecie niezbędne są również cukry. Mózg człowieka w swych przemianach energetycznych wykorzystuje tylko cukry. Gdy mu ich brak, wówczas do uzyskiwania energii wykorzystuje ciała ketonowe powstałe z rozpadu białek. Jest to jednak mniej efektywny sposób odżywiania się mózgu i niesie za sobą pogorszenie jego funkcjonowania.

 

SEN

 

Do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu potrzebna jest określona ilość snu. Naukowcy zgodnie przyznają, że młody człowiek potrzebuje ok. 7 godzin snu w ciągu doby. Pamiętać jednak należy, że podobnie jak zewnętrzna uroda, tak też wewnętrzne układy l zjawiska fizjologiczne różnią się nieco u poszczególnych ludzi. Osoby którym wystarcza krótszy czas snu, maja inny „dynamizm" spania. Stwierdzono bowiem, że sen człowieka składa się z fazy snu płytkiego i fazy snu głębokiego. Fazy te przeplatają się w czasie wszystkich godzin snu tak, że na mniej więcej 15 min. snu głębokiego przypada ok. 45 min. snu płytkiego (patrz: podręczniki fizjologii człowieka).

 

Tymczasem w sektach i różnych grupach, które działają destrukcyjnie, ilość snu ogranicza się członkom do trzech lub maksimum czterech godzin. Widzimy więc, że człowiek w takiej sytuacji musi być permanentnie niedospany, przechodzi w stan przewlekłego przemęczenia. Układ nerwowy źle funkcjonuje, ponieważ brak odpowiedniej ilości snu wpływa na zaburzenia wydzielania tzw. neuroprzekaźników. Jako mechanizm obronny organizm zaczyna nadmiernie wydzielać endomorfiny w mózgu. Człowiek zmusza swój organizm do pracy bez wypoczynku, ponad miarę, a więc mózg człowieka musi - mobilizując się ponad miarę - wydzielać pewne substancje w zwiększonej ilości. Endomorfina ma działanie stymulujące na centralny układ nerwowy. Śladowe jej ilości produkowane są w prawidłowo funkcjonującym mózgu człowieka. Zwiększona jej produkcja (w przypadku ciągłego niedospania) powoduje wypaczony odbiór otaczającego świata, zmieniony sposób odczuwania wrażeń zmysłowych i przeżyć człowieka. Nadmierne ograniczenie snu może być nawet przyczyną śmierci! (Podane tu informacje dotyczące oddychania, snu i odżywiania wybrane zostały z najnowszych podręczników fizjologii człowieka dla studentów medycyny).

 

MANTRY

 

Wszystkie te metody mogą całkowicie wystarczyć, by człowiek głodzony, niedospany, poddawany „torturom” oddechowym robił rzeczy uwłaczające ludzkiej godności. Jednak jakby tego było mało, osobom zmierzającym do „doskonałości” wytyczonej przez różnych „mistrzów" czy guru, każe się całymi godzinami powtarzać mantrę, która też rzekomo ma się przyczynić do szybszego osiągnięcia upragnionego celu. W rzeczywistości zajmuje myśl tak, by już zupełnie nie było czasu zastanowić się nad tym, „co się ze mną dzieje". Myśl człowieka jest bowiem tak wielką siłą, że nie zawsze można ją zniszczyć nawet tak drakońskimi metodami, jak opisane wyżej. Dlatego potrzebne jest zajęcie myśli  mantrą, wzmocnioną - w razie potrzeby - środkiem halucynogennym. W takich warunkach dobrowolne przyłączenie się do zwodniczej grupy, wiara w to, że osiągnie się niezwykłą doskonałość, odgrywa niebagatelną rolę.

Dzięki temu „mistrz" czy guru zdobywa władzę nad swymi „wyznawcami” i rządzi nimi niepodzielnie, bez buntu z ich strony.

 

UWAGA RODZICE!

 

Liderzy grup, do których werbowana jest młodzież, manipulują obrazem przeszłości, eksponując przykre zdarzenia, porażki, krzywdy oraz wszystko to, co może wywołać poczucie winy. Jeżeli więzy rodzinne, zainteresowania lub ważne życiowe plany utrudniają oddanie się sprawom sekty, jej członkowie muszą się ich wyrzec. By to osiągnąć, liderzy starają się jednostkę poddaną oddziaływaniu grupy odizolować od rodziny i dotychczasowego środowiska oraz przekonać o konieczności zatajenia przed osobami z zewnątrz tego, co się dzieje i mówi na grupowych seansach. Dlatego uczestnictwo młodego człowieka w utajnionych spotkaniach grupowych powinno budzić niepokój rodziców i opiekunów oraz skłaniać do zainteresowania się daną grupą i jej członkami. Gdy się to zaniedba, może być już za późno i zerwane więzy z rodziną mogą okazać się nie do odbudowania. Chociaż czasem udaje się wyprowadzić kogoś z destrukcyjnego środowiska po kilku latach, to jednak taka osoba nie jest już w stanie normalnie funkcjonować: jest bezwolna, niezaradna, przygnębiona, niezdolna do umysłowego wysiłku i koncentracji, niekiedy cierpi na poważne zaburzenia psychiczne.  Czasem mija wiele lat, zanim dojdzie do normy, a zdarza się, że do normy nie dochodzi.

s. Michaela Pawlik OP

 

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry