Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Proces belgijskiego pedofila: Groza w sądzie

Proces belgijskiego pedofila:

Groza w sądzie

 

Wśród okrzyków grozy w wypełnionej po brzegi sali sądu w Arlon, belgijski pedofil-morderca Marc Dutroux opisywał w środę szczegóły porwań i gwałtów na dziewczętach w latach 1995-96.

Jednocześnie usiłował minimalizować swą rolę w okrutnych aktach, twierdząc, że działał na polecenie "wielkiej przestępczej siatki" belgijskich pedofilów.

Środa była dla Dutroux pierwszą okazją, żeby publicznie wytłumaczyć się z popełnionych zbrodni.

Zeznając do mikrofonu w klatce z kuloodpornego szkła, najbardziej znienawidzony człowiek w Belgii przyznał się do zgwałcenia 14-letniej Laetitii Delhez i 12-letniej Sabine Dardenne, które udało się uwolnić po aresztowaniu Dutroux w sierpniu 1996 roku. Dokładnie opisał szczegóły gwałtów, w tym wielokrotne akty seksu oralnego, wywołując jęki i okrzyki przerażenia w galerii dla publiczności.

Dutroux przyznał się też do gwałtu na dwóch młodych Flamandkach, An Marchal i Eefje Lambrecks, twierdząc jednak, że nie ma nic wspólnego z ich zabójstwem. Utrzymywał, że dwóch policjantów wzięło wraz z nim i jego wspólnikiem udział w porwaniu w 1995 roku obu dziewcząt, które rok później znaleziono martwe.

O porwania i morderstwa Dutroux oskarżał przede wszystkim swoich wspólników, zwłaszcza 62-letniego biznesmena Michela Nihoula, któremu przypisał główną rolę w organizowaniu pedofilskiej sieci. Ich też obciążył odpowiedzialnością za porwanie w czerwcu 1995 roku dwóch ośmioletnich dziewczynek, Julie Lejeune i Melissy Russo. Rok później znaleziono je martwe w jednym z domów Dutroux.

Dutroux oświadczył, że jego współoskarżony wspólnik Michel Lelievre, on sam i jeden z policjantów zgwałcili jedną z nastoletnich dziewczyn. Nie pamiętał nazwisk policjantów. Zdecydowanie zaprzeczył, że zamordował dziewczyny, a ich śmierć nazwał "katastrofą".

Dutroux obciążyła zeznająca również w środę jego małżonka, Michelle Martin, potwierdzając wszystkie oskarżenia o porwania i zabójstwa dziewcząt pod jego adresem. "Teraz już się nie boję" - powiedziała.

Jednocześnie Michelle Martin przyznała się do "pewnej odpowiedzialności" za śmierć Julie Lejeune i Melissy Russo, które zmarły z głodu, trzymane w podziemiach domu Dutroux. Potwierdziła, że między grudniem 1995 roku a marcem 1996 roku, kiedy Dutroux odbywał karę czterech miesięcy więzienia za kradzież samochodu, nie dawała pożywienia zamkniętym w piwnicy dziewczętom. "Byłam zbyt wystraszona, żeby zejść na dół... Ogromnie żałuję tego, co się stało" - powiedziała.

"Nie miałem nic wspólnego z porwaniami dzieci" - powiedział w środę przed sądem Michel Nihoul, któremu Dutroux przypisał rolę architekta pedofoilskiej sieci.

W czasie trwającego siedem i pół roku śledztwa do opinii publicznej docierały tylko fragmentaryczne przecieki czy oświadczenia, przekazywane od czasu do czasu mediom bezpośrednio lub poprzez zmieniających się adwokatów.

We wtorek główny obrońca Dutroux, Xavier Magnee, publicznie zaapelował do swego klienta, żeby powiedział "całą prawdę". Przyznał, że nie jest pewien, co zrobi Dutroux.

Wcześniej, w drugim dniu procesu, odbywającego się w położonym na południu Belgii mieście Arlon, odczytano akt oskarżenia. Prokurator Michel Bourlet zarzucił Dutroux, że był szefem bandy, która porwała i więziła sześć dziewczynek oraz poddała je torturom, które spowodowały śmierć czterech z nich.

Osobiście Dutroux odpowiada za śmierć dwóch dziewczyn i swego wspólnika Bernarda Weinsteina, za zgwałcenie 9 dziewczyn (w tym trzech Słowaczek), porwanie czterech pozostałych ofiar, kradzież dwóch samochodów z użyciem przemocy, handel narkotykami, za udział w organizacji przestępczej handlującej ludźmi, narkotykami, sfałszowanymi dokumentami i samochodami.

Szefem tej organizacji był, według oskarżyciela, 62-letni Michel Nihoul, którego oskarżono także o porwanie Laetitii Delhez, jednej z dwóch dziewczynek, które przeżyły i które będą świadkami w procesie. Ponadto Nihoul odpowiada za kierowanie handlem narkotykiem ecstasy.

Żonie Dutroux i Lelievre'owi oskarżyciel zarzucił, że należeli do tej samej bandy, która porywała, więziła i torturowała dziewczynki. Ponadto Martin odpowiada za gwałt na jednej ze Słowaczek.

Lelievre został także oskarżony o udział w organizacji kierowanej przez Nihoula, a osobiście odpowiada ponadto za porwanie czterech dziewczynek, więzienie ich i torturowanie prowadzące do śmierci dwóch z nich, a także za udział w handlu narkotykami.

Tylko obrońcy Nihoula postanowili obstawać przy niewinności swego klienta. Według adwokatów Nihoula, między nim a Dutroux nie było "żadnych związków przestępczych".

Adwokaci pozostałych oskarżonych nie zaprzeczają czynom, do których częściowo przyznali się ich klienci i którymi nawzajem się obciążają. Ale obrona wskazuje na luki w śledztwie i w akcie oskarżenia, usiłuje osłabić odpowiedzialność swoich klientów, przypomina o wszystkim, co świadczyłoby, że byli tylko narzędziem.

Zwłaszcza adwokaci Dutroux zarzucili prokuraturze, że odłożyła na bok wszelkie ślady mogące świadczyć o powiązaniach bandy z siatkami pedofilów czy nieistniejącą już sektą satanistów Abrasax. Są one przedmiotem oddzielnego "śledztwa-bis", które nie przyniosło do tej pory znaczących rezultatów.

Środowa prasa belgijska zwraca uwagę, że w ten sposób paradoksalnie obrona Dutroux zdaje się przejmować stanowisko rodziców niektórych ofiar (zwłaszcza dwóch najmłodszych dziewczynek, Julie i Melissy). Od dawna zarzucają oni prowadzącym śledztwo, że zlekceważyli wiele ważnych wątków, aby potwierdzić z góry postawioną tezę, że Dutroux i jego banda działali wyłącznie na własną rękę.

Magnee nawiązał do analizy włosów i śladów krwi pobranych w kryjówce-lochu w piwnicy, w której Dutroux przetrzymywał swoje ofiary. Badania DNA wykazały, że przebywały tam również "osoby trzecie" - nie tylko ofiary i ich zidentyfikowani oprawcy.

Obrońca Dutroux zażądał też przesłuchania Reginy Louf, jednego z początkowo anonimowych świadków, którzy zgłosili się na policję po aresztowaniu Dutroux, żeby zeznać, że w dzieciństwie uczestniczyli w orgiach organizowanych z udziałem prominentów. Ci "świadkowie X" zostali uznani za niezrównoważonych psychicznie.

Źródło: serwis www.onet.pl z dnia 3.03.2004r.

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry