Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Formacja kulturowa jest nie tylko kwestią gustu i smaku, ale również wiedzy, a nawet ideologii

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Język polski – droga do nikąd?

 

Formacja kulturowa jest nie tylko kwestią gustu i smaku, ale również wiedzy, a nawet ideologii. Młody Polak przychodzi na świat w konkretnej rodzinie, mieszka przy konkretnej ulicy, chodzi do konkretnej szkoły, żyje w konkretnym państwie. Te środowiska przesiąkniętą są określonym smakiem, promowany jest pewien typ wiedzy, dominuje w nich pewna ideologia. Jeżeli ktoś w domu nigdy nie słyszał cudownych strof Słowackiego, które recytowała mu mama, babcia, ojciec lub dziadek, jeżeli nauczyciel nie zabrał dzieci do muzeum, aby pokazać, jak naprawdę wyglądają obrazy Chełmońskiego, jeżeli dziecko nigdy nie chłonęło w teatrze pełnej i soczystej mowy polskiej, której twórcą i wykonawcą może być tylko mistrz, to cóż mówić o guście i smaku. Jakim smaku? Jakim guście? Biedne są dzieci polskie, które nie mają szansy w swoim życiu dotknąć rodzimej kultury, i to na najwyższym poziomie.

Jak ponury żart brzmi twierdzenie autorów podręcznika do języka polskiego dla pierwszej klasy gimnazjum (T. Garsztka, Z. Grabowska, G. Olszowska) pt. „Do Itaki”, że „Itaka – rodzinna wyspa Odysa – jest Waszym celem”. A dlaczego nie Wisła? dlaczego nie Warta? dlaczego nie Gniezno, Kraków i Warszawa? Obowiązkiem młodego Polaka jest poznanie na lekcji języka polskiego rodzimej kultury. Kultury bogatej i unikatowej, a dla Polaka najpiękniejszej i najbardziej żywej. Mówienie dziś o Itace jako celu jest mydleniem oczu, gdy dzieci nie tylko nie znają greki, ale słabo znają własny język. Nie można wybrać się do Itaki nie znając języka greckiego. Taki tytuł byłby dobry dla podręcznika do nauki greki. Ale przecież greki w szkołach nie ma!

W okresie międzywojennym w gimnazjum wśród przedmiotów humanistycznych był nie tylko język polski i historia, ale również greka, łacina, retoryka i filozofia. Te 4 ostatnie przedmioty komuniści w ramach powojennej reformy edukacji wyeliminowali, został język polski i historia. Historię wykładano wedle metodologii marksistowskiej jako wyraz walki klas. Z polskim było różnie, nie ważono się jednak ruszyć wielkich twórców naszej literatury. A dziś, gdy Polska odzyskała niepodległość, stało się. Nasze dzieci wybierają się do Itaki. Brawo! Szerokiej drogi!

Podręcznik do nauki języka polskiego stał się podręcznikiem, w którym może być wszystko i wszyscy. Ale ponieważ wszystko i wszyscy się nie zmieszczą, więc trzeba dokonać odpowiedniej selekcji. Pozostaje tylko kwestia kryteriów. No właśnie. I tu otwiera się pole niewyobrażalnej dowolności. W podręczniku „Do Itaki” nie wiemy, jaka jest metodologia i jakie są kryteria. Kto został umieszczony, ten jest, a kogo nie ma, to go nie ma. Ale dlaczego jedni są obecni, a inni nieobecni? Materiał jest tak pstrokaty, jak kolorowy tygodnik. Tylko że tygodnik ginie po tygodniu, a podręcznik szkolny trwale formuje młodego człowieka, nawet na całe życie. W głowie pozostaje mu galimatias, co najtrafniej oddaje okładka: słońce, łódź Odysa, nowoczesne miasto, rzeka, motocyklista, drogowskaz. Jeden wielki bałagan... i brak smaku.

Rozdział I nosi tytuł „My...”. W jego skład wchodzą następujące podrozdziały: Justyna, dom, szkoła, mecz futbolowy, narodziny kina, małe kina, list internetowy, taniec, scherzo, wyspy szczęśliwe, Pyza, Pieśń XXV. Można odnieść wrażenie, że ktoś zwrócił się do stu osób o napisanie czegokolwiek, co im kojarzy się ze słowem „my”, następnie wrzucił zapisane karteczki do pudełka, wstrząsnął i na chybił trafił wyciągnął kilka z nich. Tytuły i ich kolejność to właśnie owe podrozdziały. Chaos ujawnia się również w zawartości każdego z podrozdziałów. W rozdziale „My” jako pierwsza występuje „Justyna”, potem jest „Dom”. „Justyny” nie znam. Natomiast „Dom” otwiera cudowny wiersz Jana Kochanowskiego „Na dom w Czarnolesie”, potem nastolatkowie Joanna i Michał zwierzają się, czym jest dla nich rodzina, wiersz Ewy Lipskiej „Stół rodzinny” i Kingi Dunin „Dom Marty”. Na tym temat „Dom” się kończy. Są jeszcze ilustracje, dwór szlachecki, stare zdjęcia rodzinne, obraz van Gogha „Zjadacze kartofli”, a wreszcie zdjęcie współczesnej rodziny, a właściwie „rodziny”. Warto zanalizować to zdjęcie. Jest stół. Wiemy, że w naszej tradycji końce stołu zajmował gospodarz i zaproszona przezeń dostojna osoba  (w „Panu Tadeuszu” czytamy, jak to Sędzia „Sam siadł na jednym końcu, a pleban na drugim”). Otóż, na zdjęciu końce stołu zajmują dzieci. Siedzą i patrzą raczej znudzone. Pomiędzy nimi rodzice. Siedzą na odwrót, mężczyzna ma kobietę po swojej lewej stronie, a nie jak w naszej tradycji, po prawej. A wreszcie klucz programu. Rodzice nie przytulają swoich dzieci, ale zwierzęta. Siedząc za stołem ojciec trzyma na kolanach dużego psa, a matka ściska kota. Oto zdjęcie współczesnej rodziny, zdjęcie pozostawione bez komentarza, zwykłe zdjęcie: tradycja? fakt? a może promocja nowego modelu rodziny, składającej się z ludzi i zwierząt jako równoprawnych członków wspólnoty domowej? A może niedługo to zdjęcie zastąpi jeszcze inne, zgodne z poprawnością polityczną i ustawodawstwem niektórych państw zachodnich? To wcale nie są żarty. Poeta, którego wiersz „Itaka” rozpoczyna podręcznik, wyrażał w swoich utworach właśnie tę inną orientację. Można o tym dowiedzieć się w Internecie, choćby na stronach „Wikipedii”.

Powstaje pytanie: czy chaos, jaki bije z kart podręcznika „Do Itaki” jest przypadkowy czy zamierzony? Feliks Koneczny ostrzegał, że jeśli pomieszamy cywilizację lepszą z gorszą to zwycięży gorsza. Podobnie jest z literaturą i wzorcami kulturowymi. Można więc mieć obawy, czy czasem w podręczniku nie zwyciężą antywzory.

 

 Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

 

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry