Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Do działu Kultura

Na artystycznej drodze

Rozmowa z tenorem

Tadeuszem Szlenkierem

 

Jest Pan młodym śpiewakiem, który mimo niedawnego startu już sporo koncertuje.

- Tak, cieszę się, że choć dopiero wkraczam w ten zawód, dane mi było brać już udział w poważnych przedsięwzięciach muzycznych w kraju i za granicą. Już dwukrotnie śpiewałem na koncertach prestiżowego Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy, a także występowałem w salach filharmonicznych z najlepszymi polskimi dyrygentami i ich orkiestrami. Brałem również udział w programach radiowych i telewizyjnych. Ostatnio śpiewałem w koncercie Trzech Polskich Tenorów w Chicago dla Kongresu Polonii Amerykańskiej, a także zostałem zaproszony przez pana Bogusława Kaczyńskiego do wzięcia udziału w koncercie, który odbył się w Toronto, w tamtejszej wielkiej sali koncertowej. Miałem przyjemność występować u boku znanych artystów polskiej sceny operowej i operetkowej.

 

Na przykład?

- Koncertowałem z paniami Grażyną Brodzińską, Małgorzatą Walewską, Iwoną Hossą, a także z Dariuszem Stachurą, Adamem Zdunikowskim czy Ryszardem Wróblewskim. Było to dla mnie nie tylko wielkie wyróżnienie, lecz także cenne doświadczenie.

 

To także spora odpowiedzialność i pewnie trema?

- Owszem - to zawód niezwykle piękny, ale i stresujący. Jednym z jego elementów jest nauczenie się opanowania tremy. Jeśli ktoś mówi, że jej nie odczuwa lub że występy go nie stresują, to albo jest wyjątkowy, albo oszukuje siebie i... publiczność. Ktoś, kto nie chce zawieść publiczności, na pewno czuje ciężar odpowiedzialności. A zasadniczą wartością zawodu artysty jest uwrażliwianie na piękno i dobro.

 

Ukończył Pan Szkołę Muzyczną II stopnia w Warszawie w klasie śpiewu profesora Romana Węgrzyna, ale i filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Kiedy wybrał Pan karierę śpiewaka?

- Decyzję o wyborze tej drogi zawodowej podjąłem pod wpływem znakomitych pedagogów, których Pan Bóg postawił na mojej drodze. Natomiast studia filozoficzne, które podejmowałem równolegle z nauką śpiewu, pozwoliły mi spojrzeć na muzykę z nieco innej perspektywy. Zresztą moja praca magisterska dotyczyła związków między muzyką a filozofią na przykładzie wzajemnych relacji między Ryszardem Wagnerem a Fryderykiem Nietzschem.

 

Początek drogi na sceny czy estrady też nie jest łatwy...

- Jestem śpiewakiem operowym, tenorem. Dlatego moją przyszłość wiążę z teatrami operowymi. Droga poprzez estradę jest rozwijaniem umiejętności potrzebnych w tym zawodzie. Jak Pani słusznie zauważyła, droga na sceny i estrady nie jest łatwa - wymaga wszechstronnych umiejętności wokalnych i estradowych oraz wysokiego profesjonalizmu. Istotnym elementem jest także życzliwość osób, które spotkałem na swojej drodze, a które pomogły mi zaistnieć w tym muzycznym świecie. Czując ogromną odpowiedzialność, kształcę się nieustannie, aby rozwijać swoje możliwości wokalne oraz by stawić czoła coraz to nowym wyzwaniom.

 

W jakim repertuarze widzi Pan siebie najchętniej?

- Moje predyspozycje głosowe pokrywają się z osobistymi preferencjami, które generalnie obejmują muzykę XIX w.

 

Głos z biegiem lat zmienia się, nabiera mocy, dojrzewa do danego repertuaru. Gdy weźmie się to pod uwagę, można śpiewać długo i z sukcesem. Moim wzorem jest profesor Roman Węgrzyn, który już ponad 40 lat śpiewa na scenie, a także inni wielcy śpiewacy. Chętnie poznaję ich biografie, które ukazują nie tylko pracę śpiewaka, drogi kariery, ale i wielką pokorę, z jaką artyści podchodzili do śpiewu, do muzycznej materii. To bardzo niebezpieczne ulec przeświadczeniu o tym, że jest się świetnym.

 

Co ma Pan już w repertuarze?

- Ponieważ sporo koncertuję, śpiewam dużo arii operowych, operetkowych, pieśni - zwłaszcza kompozytorów włoskich, ale też pieśni polskich i piosenek z repertuaru Jana Kiepury. Uczę się również partii operowych.

 

A plany?

- Przygotowuję się do koncertu sylwestrowego w warszawskiej Sali Kongresowej, który będzie częściowo transmitowany na antenie Polskiego Radia, będę brał udział w międzynarodowych konkursach wokalnych, które uważam za sprawdzony sposób w drodze do kariery.

 

Dziękuję za rozmowę.

Elżbieta Skrzypek

 

Nasz Dziennik z 20-21 listopada 2004 r.

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry