Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej

Prosto w oczy

Miłosz "złożony"

 

Niech Skałka pozostanie Skałką, a nie turystyczną "atrakcją", z sarkofagiem Miłosza jako "elementem promocji miasta". Nie wszystko jest na sprzedaż.

 

 

W niedzielę, 2 sierpnia 1897 r., Krakowem wstrząsnęła tragiczna wiadomość, przekazywana z ust do ust, zanim jeszcze ukazała się w gazetach: umarł Adam Asnyk! Wiadomość tym bardziej niespodziewana, że zmarły miał dopiero 59 lat. Płakali starsi i młodzi. Starsi pamiętali Asnyka jako członka Rządu Narodowego w Powstaniu Styczniowym, więźnia Cytadeli warszawskiej. Wiedzieli, że był synem powstańca listopadowego, zesłańca. Szanowali go jako radnego miasta Krakowa, posła na Sejm Krajowy, filozofa, pisarza i poetę, który swoje życie podporządkował Sprawie, czyli niepodległości Polski. Młodzi kochali go za powszechnie znane liryki filozoficzne i miłosne, które królowały we wszystkich ówczesnych sztambuchach. Nie było żadnych wątpliwości. Jego miejsce jest na Skałce! Pogrzeb Asnyka zgromadził tysiące ludzi, którzy nie ukrywali swych wzruszeń. Według zgodnych przekazów świadków tego wydarzenia, była to największa polska manifestacja narodowa od czasów egzekucji Romualda Traugutta na stokach Cytadeli warszawskiej 5 sierpnia 1864r., którą przeżywał wielotysięczny, rozmodlony tłum.

 

W sobotę, 14 sierpnia 2004 r., telewizja podała wiadomość o śmierci Czesława Miłosza. Właśnie rozpoczęły się igrzyska olimpijskie w Atenach i ta wiadomość zeszła na drugi plan. Nie było też powszechnego poczucia straty, jak wiek wcześniej w Krakowie. Nie ma się co oszukiwać: twórczość Miłosza zna "z grubsza" może co dwudziesty Polak, przy tym większość z obowiązku (uczniowie, studenci, filologowie). Najbardziej znany jest wiersz "Campo di Fiori", który zawiera historyczne kłamstwo, wielokrotnie wytykane przez historyków: na placu przy murze getta warszawskiego podczas jego likwidacji przez Niemców nie kręciła się żadna "polska" karuzela, na której wiatr "rozwiewał dziewczęce suknie" i wszyscy dobrze się bawili. Zawarte w tym wierszu uwagi pod adresem "ludu warszawskiego" brzmią szczególnie fałszywie (by nie powiedzieć: podle) w roku 60-lecia Powstania Warszawskiego. Z innych wierszy Miłosza znane są przede wszystkim pojedyncze utwory z wojennego cyklu "Świat - poema naiwne", bo od kilkunastu lat drukuje się je w podręcznikach. No i wiersz "Który skrzywdziłeś...", ponieważ był wielokrotnie czytany przez radio w pamiętnym 1980 roku, kiedy wiadomość o literackiej Nagrodzie Nobla dla Miłosza przyjęliśmy z radością jako nagrodę dla Polski i dla "Solidarności". Nikt nie miał wątpliwości, że bez gdańskich robotników nie byłoby Nobla ani dla Miłosza, ani dla Wałęsy. Poloniści ubolewali tylko, że to Miłosz, a nie Zbigniew Herbert - bardziej znany w Polsce i na świecie, nieskażony kolaboracją z komunistami, bardziej odpowiadający polskim wyobrażeniom o moralnym formacie noblisty, autor "Raportu z oblężonego miasta" i "Pana Cogito", strażnik znienawidzonego przez komunistów etosu Armii Krajowej; przy tym najbardziej "europejski" polski poeta, bo odwołujący się do uniwersalnych wątków tradycji i kultury europejskiej. Mimo tych zastrzeżeń potraktowaliśmy z góry Miłosza - nieznanego wówczas w kraju poetę - jak wieszcza i orędownika sprawy narodowej, bo tak przywykliśmy traktować sławnych Polaków, zwłaszcza noblistów. Ten uproszczony wizerunek był z gruntu nieprawdziwy, ale nie przejmowaliśmy się tym, bo taki był nam wtedy potrzebny - w radosnym, ale i dramatycznym okresie 16 miesięcy wolności.

 

Słynna w całej Polsce Skałka to barokowy zespół klasztorny Ojców Paulinów na krakowskim Kazimierzu. Jest tu sanktuarium św. Stanisława ze Szczepanowa, biskupa krakowskiego, głównego patrona Polski. W 1079 r. biskup Stanisław został zamordowany przez króla Bolesława Śmiałego właśnie na stopniach ołtarza na Skałce, gdzie wtedy była romańska rotunda św. Michała. Kościół Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa został wzniesiony w 1. połowie XVIII w. Najważniejsza dla Polaka jest krypta kościoła, gdzie spoczywają zasłużeni duchowi przywódcy Narodu, m.in. kronikarz Jan Długosz (zm. 1480), poeta Wincenty Pol (zm. 1872), pisarz Józef Ignacy Kraszewski (zm. 1887), poeta Teofil Lenartowicz (zm. 1893), poeta Adam Asnyk (zm. 1897), malarz Henryk Siemiradzki (zm. 1902), poeta, dramaturg i malarz Stanisław Wyspiański (zm. 1907), malarz Jacek Malczewski (zm. 1929), kompozytor Karol Szymanowski (zm. 1937). Łączyła ich wielka miłość do Boga i do Polski i wielkie dla niej zasługi. Skałka nie jest bowiem jeszcze jedną znaną nekropolią. Skałka jest panteonem narodowym. Tam żyje duch Polski. Podkreśla to coroczna procesja z relikwiami - z katedry na Wawelu na Skałkę - w uroczystość św. Stanisława (8 maja).

 

Nie wiadomo, czy sam Miłosz chciałby być pochowany na Skałce. Paulini pamiętają jednak jego jedyną wizytę na Jasnej Górze, w maju 1994 r., o czym kilka dni temu przypomniała PAP. Po sanktuarium oprowadzał noblistę ojciec Szymon Stefanowicz, który tak to zapamiętał: "W Kaplicy on siadł w pierwszym rzędzie ławek, ja z tyłu i tłumaczyłem o cięciach na Cudownym Obrazie - głównie po angielsku, żeby rozumiała żona poety". Ojciec Jerzy Tomziński wspominał: "Witając się z Czesławem Miłoszem, zwróciłem się do niego z szacunkiem, ale bezpośrednio: 'Mistrzu! Napisz utwór o Matce Bożej!'. Powiedziałem to, co nosiłem w sercu!". Noblista nie spełnił jednak tej prośby. W księdze pamiątkowej zabytkowej biblioteki wymówił się frazesem: "wiersze nie są godne dostojeństwa Sanktuarium"... Ojcze Jerzy, zanurzony na co dzień w świętości i w polskości Jasnej Góry! Jakże ten poeta - pogardzający polskim "nacjonalizmem", wyrażający dziwaczne opinie o "polskim katolicyzmie" - miał napisać wiersz o Matce Bożej?! "Co stanowi dla Pana większy problem: wątpliwości natury teologicznej czy splecenie polskiej religijności ze sprawą narodową?" - zapytali go przed trzema laty w "Tygodniku Powszechnym". "To drugie - odpowiedział Miłosz. - W moich latach formacyjnych, to znaczy przed wojną, opowiadanie się za katolicyzmem oznaczało opowiadanie się za prawicą. Katolicyzm w Polsce został zmonopolizowany przez tzw. nurt narodowy. (...) Uważam, że w świadomości czy też podświadomości polskich katolików dalej drzemią nieprawdopodobne pokłady nacjonalizmu, z którego nie zdają sobie oni nawet sprawy. Katolicyzm jest jakby wiarą narodową" - oczerniał nas "wieszcz". No i każ mu pisać wiersz o Królowej Korony Polskiej!

Dlaczego więc Skałka - kwintesencja polskiego katolicyzmu i "nurtu narodowego", którego tak nienawidził? Po to, by zakpić z "polskiego nacjonalizmu"? Czy nie jest to także kpina ze zmarłego i z jego swoistej tożsamości? Niech zostanie tym, kim był. Po co przyprawiać mu po śmierci fałszywą "gębę" narodowego "wieszcza"? Wszak on sam powiedział: "Zawsze wystrzegałem się wkładania płaszczów wieszcza czy też wchodzenia w za duże buty poetów romantycznych. To dla mnie temat drażliwy"... Czego ten człowiek o małych stopach szuka na Skałce?

 

Na cmentarzu Powązkowskim, w alejce od Bramy św. Honoraty, znajdują się groby powstańców styczniowych - braci Agatona (zesłańca syberyjskiego, potem emigranta) i Stefana Gillerów. Ten drugi znany był za życia jako Stefan z Opatówka. Był ojcem duchowym Związku Narodowego Polskiego w Ameryce. Staraniem tego związku jego śmiertelne szczątki zostały w 1981 r. sprowadzone do Ojczyzny. Na cokole grobowca znalazło się piękne epitafium:

 

"Przechodniu! Obyś w Polskę jak ten Zmarły wierzył!

Idź w czyn! Niech dobry przykład serce twe ośmieli.

Twój brat wygnaniec drogi syberyjskie zmierzył,

Prześladowanie długo cierpiał w Cytadeli,

A przecież dobre serce w wichrach nie ochłódło,

Ani je południowe żary nie wypiekły.

Podziwiaj nieprzebrane to cudowne źródło,

Z którego myśli wzniosłe i łzy czyste ciekły.

A jeżeli już w Polskę zwątpiłeś bez końca,

Odejdź i cieniem swoim nie zasłaniaj słońca"...

 

Cóż tu jeszcze można dodać? Odejdź. Nie zasłaniaj...

 

Miłosz źle wspominał przedwojenne Wilno. "Prowincjonalne" miasto, inteligencja przesiąknięta "nacjonalizmem". Demonstracyjnie dystansował się od patriotycznych korporacji studenckich, trzymał z komunistami. Czuł się bardziej Litwinem czy też "Bałtem" niż Polakiem. Podjął pracę w wileńskiej rozgłośni Polskiego Radia. Nie ukrywał poglądów komunistycznych. Został zwolniony. Podobno po interwencji samego wojewody. Po ulicach Wilna chodziły wtedy sieroty żołnierzy poległych w wojnie bolszewickiej, której okrutny obraz nie pozwalał Polakom spać po nocach. Dojmujące poczucie zagrożenia i lęk przed "wschodnią nawałą". Gdzie tu miejsce na publiczne fascynacje komunizmem przybysza z Litwy?

Wyjechał do Warszawy, gdzie jako "prześladowany" otrzymał pomoc tamtejszej inteligencji - przeważnie "nacjonalistów"... Ci polscy "nacjonaliści" znani byli zawsze z wielkiej szlachetności, za co zapłacili po wojnie wysoką cenę, bo komuniści uważali szlachetność i honor za przejaw głupoty...

W Wilnie został przyjaciel i "mistrz" Miłosza, poeta Teodor Bujnicki. Kiedy przyszli Sowieci, zaczął pisać peany na ich cześć w szmatławcu "Czerwony Sztandar". Straszne słowa, przygnębiające tych, którzy go znali, odbierające wiarę w Polskę. Armia Krajowa wydała wyrok śmierci na kolaboranta. Wykonał go w roku 1944 młody żołnierz AK o pseudonimie "Roland". Zginął podczas odwrotu z akcji. Po latach zapytano Miłosza, jak ocenia postawę "Dorcia" (tak noblista nazywał Bujnickiego). "Ja go nie potępiam - odpowiedział Miłosz. - Może gdybym tam wtedy był, tak samo byłbym się zachował"...

 

Szukam w myślach strof Miłoszowych, które po nim zostaną. Mam dobrą pamięć, czytałem chyba wszystko, co napisał. Pustka.

 

Ciśnie się na usta Herbert, który pragnął "zawołać po imieniu" wszystkie ofiary nieludzkiego systemu - zwłaszcza tych "zamordowanych o świcie", przysypanych wapnem i wdeptanych w ziemię.

Cisną się słowa Baczyńskiego o "chwili bez imienia", wyobraźnia przesuwa szlachetne twarze Gajcego, Trzebińskiego, Stroińskiego.

No i ten Asnyk, bo przecież ciągle mówimy o Skałce:

 

"Jeśli nas teraz potępić pragniecie,/ Za naszą niemoc, nasze niedołęstwo,/ Za rozrzucone poetyczne śmiecie,/ Za skoszlawione pieśni czarnoksięstwo,/ Godzim się na to... Potępcie, gdy chcecie/ Przy nas jest słuszność, przy was jest zwycięstwo,/ Lecz tę rozważcie smutną okoliczność:/ Tacy poeci, jaka jest publiczność!". I jeszcze tak aktualne dziś: "Nieście więc wiedzy pochodnię na czele,/ I nowy udział bierzcie w wieków dziele,/ Przyszłości podnoście gmach!", ale "nie depczcie przeszłości ołtarzy"! "Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,/ I miłość ludzka stoi tam na straży". I przede wszystkim to:

 

"Zmarłych pokoleń idealna sfera

W żywej ludzkości wieczne ma siedlisko,

A grób proroka, mędrca, bohatera

Jasnych żywotów staje się kołyską"...

 

Po wojnie Miłosz zadeklarował się jednoznacznie po stronie sowietyzmu - i to w czasie, gdy kilkadziesiąt tysięcy młodych Polaków umierało w walce z systemem. Gdy jeszcze wszystko było możliwe, jeszcze przed sfałszowanymi wyborami roku 1947. Jego możnym protektorem był sam Benjamin Goldberg, znany jako Jerzy Borejsza - szara eminencja, "administrator" od kultury pierwszych lat sowieckiego panowania w Polsce. Już w 1945 r. Miłosz wyjechał na placówkę dyplomatyczną. Jego koledzy z Wilna siedzieli wtedy po więzieniach. W biografii Miłosza, autorstwa Andrzeja Zawady (Wydawnictwo Dolnośląskie 1995), czytam na stronie 118: "Po wakacjach 1950 r. poeta został przeniesiony do ambasady w Paryżu, na stanowisko 1 sekretarza. Zanim to nastąpiło, rozważał już ewentualność pozostania na emigracji. Nosił w kieszeni list polecający do amerykańskich masonów, który w 1945 r. otrzymał od Stanisława Stempowskiego" (wielkiego mistrza masonerii - przyp. Sz.S.). Czy on sam był "wtajemniczony"? Wiele mówią jego obsesyjne wręcz zainteresowania gnozą i manicheizmem, przy równoczesnej nienawiści do katolicyzmu... Dlatego tym bardziej nie godzi się go chować w miejscu dla nas świętym, a dla niego zupełnie obojętnym, wręcz obcym. Niech Skałka pozostanie Skałką, a nie turystyczną "atrakcją", z sarkofagiem Miłosza jako "elementem promocji miasta". Bo nie wszystko jest na sprzedaż.

Szczepan Surdy

 

Nasz Dziennik z 26 sierpnia 2004 r.


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry