Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Nie milkną głosy oburzenia na zbrodniczy projekt ustawy zaprezentowany kilka tygodni temu przez byłą senator SLD Marię Szyszkowską

Z Forum Pomocy Katolika.pl

(fragmenty)

 

 

Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: Edith
 
Chciałabym zacząć trenować karate. Ja nie widzę w tym nic złego, jednak gdy powiedziałam mamie o tej chęci, myślałam, że padnie z przerażenia. Zaczęła mówić, że to jest złe, propaguje religie wschodu, itp. Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

 

Odpowiedz na tę wiadomość

/.../

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: A.

 

Cześć,
Karate trenowałam dość długo. Myślę, że o ile nie zaczyna się wchodzić w filozofię tej sztuki i traktuje jako sport, to nie ma w tym nic złego. Jest tylko mały problem, że w pewnym stopniu zaawansowania/wtajemniczenia bardzo trudno uniknąć tej drugiej (filozoficznej) strony.

Niektóre z założeń takiej filozofii (wytrwała praca, walka jedynie w obronie, opanowanie, walka ze swoimi słabościami) to bardzo szczytne ideały. Bazując na nich można jednak zacząć wchodzić coraz głębiej w ten "wschodni świat" i gdzieś się po drodze zagubić... Ja tego w pewnym sensie doświadczyłam - już nie trenuję :) /.../

Z Bogiem. A. 

 

Odpowiedz na tę wiadomość

/.../

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: dasiool
 
Zwróć uwagę, żeby nie było podczas treningów żadnych elementów medytacji lub jogi. Karate, czyli droga otwartej ręki nie ma nic wspólnego z czerpaniem energii z „kosmosu” czyli „chi”, „czi” lub „ki”, ani tym bardziej z oddawaniem czci swojemu mistrzowi. Są to po prostu treningi siłowe i wytrzymałościowe. Śmiało możesz trenować, ale trochę czujności nie zaszkodzi. Pozdro.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: Pax

 

„Praktyki walk Wschodu i ćwiczenia są oparte na obcym chrześcijaństwu systemie filozoficzno-religijnym i mają na celu doprowadzenie człowieka do fuzji z tajemnymi (okultystycznymi) ‘energiami’, do fuzji z naturą, czego skutkiem jest uzależnienie go od złych mocy i uczynienie go spirytystycznym medium. Wschodnia medytacja transcendentalna i jej podobne, mantra, wymawianie niezrozumiałych formuł zagrażają relacji z Chrystusem, są przyczyną duchowych zniewoleń i są praktykami jednoznacznie bałwochwalczymi”. Cytat za ks. dr W. Cyranem, odnosi się do wszelkich odmian karate, Tai Chi, jogi, medytacji transcendentnych i innych tego typu rzeczy Wschodu. Wbrew temu, co niektórzy powyżej napisali, ja mam inne doświadczenie w tej sprawie i z całym przekonaniem radzę trzymać się od tego "sportu" z daleka.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: Wojo

 

/.../ Trenując cokolwiek, patrzmy na to, skąd to się wywodzi. Korzenie karate nie za bardzo są dobre. Wchodząc na matę adept sztuk walki oddaje pokłon. Komu ? Ano nie przeciwnikowi czy też sensei - ale bożkom. I taka jest prawda.

/.../

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: DZIEWCZYNA

 

Wiesz - wejdź na www.sielskiefale.pl

Tam wybierz opcję „audycje”, a potem znajdź audycję pt. „Pocieszenie i strapienie”.

Jest tam wiele mp3 z tymi audycjami - znajdź zatytułowaną „ks. Andrzej Grefkowicz”. Ten ksiądz to oficjalny egzorcysta archidiecezji warszawskiej. Jest kilka audycji z nim na podanej przeze mnie stronie. Posłuchaj tych audycji...

Ja napiszę tylko tyle - ksiądz Andrzej to osoba zrównoważona, nie nawiedzona, ale też ogromnie doświadczona. Na pytanie autora, jakie są główne przyczyny zniewoleń, których ofiary zgłaszają się do niego, odpowiada: "bioenergoterapia, seanse spirytystyczne i wszelkie wschodnie medytacje oraz sztuki walki".

Nie skomentuję więcej.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: homecoming prisoner

 

Trenuję Kyokushin od roku i też mam obawy, może nie co do tego, jak ćwiczę teraz, ale jak to będzie wyglądało w przyszłości. Jak na razie treningi to po prostu czas intensywnych, wyczerpujących ćwiczeń, nie ma żadnych medytacji, jedyne czego się obawiam to techniki oddechowe, ale to też ma ponoć służyć jedynie wyrównaniu oddechu i ogólnemu uspokojeniu (robimy je tylko po jakiejś serii ćwiczeń, kiedy ma się zadyszkę).

/.../ Nie wiem jak się potoczy moja przygoda z karate, ale wiem że trzeba się trzymać Chrystusa i poprzez modlitwę umacniać więzi z Nim. Ja się po prostu modlę, bym rozpoznała ewentualne niebezpieczeństwo zerwania tej więzi.

Myślę, że dobrą metodą jest ćwiczenie z konkretnym celem, np.: chcę być sprawniejsza, albo chcę się umieć obronić w razie napadu, itp. Na początku miałam ambicje, że chcę być w tym jak najlepsza, chciałam się dowartościować, a karate daje poczucie siły. I właśnie z tym trzeba uważać, powiedzieć sobie, że nie trenuję, by być jak najlepsza, by pokonywać innych, czy udowodnić sobie swoją siłę. Siłą chrześcijanina jest właśnie uznanie swojej słabości, i nawet posiadanie umiejętności nie powinno się wiązać z chęcią okazywania jej, czy przyrównywania do umiejętności innych. Trzeba do karate podejść po chrześcijańsku, choć to trudne, bo to droga dumnych wojowników. Ja ciągle jeszcze walczę o to, żeby to było „moje” karate, przefiltrowane przez to, w co wierzę i na czym opieram swoje życie. I liczę się z tym, że w każdej chwili mogę musieć zrezygnować i nie przywiązuję się do tego, nie stawiam sobie celów, żeby dojść do czarnego pasa, itp.

/.../

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: Marek

 

Można karate ćwiczyć w różny sposób: jako sport lub jako sztukę walki z całą otoczką ideologiczną. Niestety, zawsze ćwiczy się u jakiegoś instruktora i spotyka się tam wielu ludzi. Najczęściej nie ma się wpływu na przebieg treningu, więc nie można uniknąć takich czy innych praktyk. A ludzie są różni, jedni są zwyczajni, inni „nawiedzeni”. Można trafić na sekcję czysto sportową, a równie dobrze na bardzo tradycyjną. Zależy czego szukasz. Są inne dyscypliny sportowe które dobrze rozwijają ciało. A i skuteczność karate jako systemu walki nie jest zbyt wielka, co potwierdzają tzw. walki w klatkach. Jeżeli szukasz systemu samoobrony, to lepszy jest kick boxing, który ma także wersje bezkontaktową, specjalnie dla kobiet - łączy elementy aerobiku i boksu /.../

 

/.../

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: Marek Piotrowski

 

Sprawa nie jest jednoznaczna. Z jednej strony dobrze jest nie popadać w przesadę - z drugiej jednak zdarzały się różne sytuacje.

Na stronie http://analizy.biz/marek1962/swiadek1.htm znajdziesz świadectwo człowieka, któremu karate nie posłużyło (jest adres, można do niego napisać).

/.../

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: Edith
 
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, na pewno je przemyślę i podejmę decyzję. A może ktoś jest z Wrocławia i poleciłby mi jakiś klub, niekoniecznie karate? Będę bardzo wdzięczna. Może znacie inne ogólnorozwojowe sporty walki? Bardziej jednoznaczne?

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: Pax

 

/.../ dla zgłębienia ogółu spraw związanych z tymi wschodnimi rzeczami w dzisiejszym świecie polecam lekturę „Jezus Chrystus dawcą wody żywej. Chrześcijańska refleksja na temat New Age”, wydanym przez Papieską Radę Kultury i Papieską Radę Do Spraw Dialogu Międzyreligijnego.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Czy jest coś złego w tym, że katoliczka trenuje karate?

Autor: K.

 

Mój brat trenował karate i miał dokładnie takie same doświadczenia jak A. Twierdzi, że karate to przede wszystkim filozofia, której sztuka walki jest tylko wyrazem. Pewnych efektów w ogóle nie da się osiągnąć, nie czerpiąc z tej filozofii. Po jakichś 2 latach treningów wszedł do wspólnoty neokatechumenalnej i, jak twierdzi, uświadomił sobie sprzeczność przekazów Kościoła oraz filozofii karate. Mówił, że w karate kładzie się nacisk na budowanie siebie, swojej osobowości, kondycji, szlachetności, etc., ale w oparciu o siły własne. To, jak twierdził, nawet działa, ale chrześcijanin szuka przede wszystkim relacji z Bogiem, a nie z sobą samym i z Niego czerpie moc dla swego życia. W karate oczywiście nie.

Zrezygnował z karate bez żalu.

Mnie nigdy ten problem nie zajmował, ale teraz przytaczam jego doświadczenie. Moim zdaniem ci, którzy godzą chrześcijaństwo z karate (przez wiele lat), muszą płytko tkwić w strukturach jednego albo drugiego, albo też obu naraz, wybaczcie.

 

Źródło:

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry