Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Nie milkną głosy oburzenia na zbrodniczy projekt ustawy zaprezentowany kilka tygodni temu przez byłą senator SLD Marię Szyszkowską

Z Forum Pomocy Katolika

 

 

Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Zagubiona 

Z moim mężem układało się dobrze, jesteśmy młodym małżeństwem. Nawet zaczęliśmy planować dziecko. Ale co z tego, skoro wystarczyło jedno spotkanie, bym straciła równowagę. Spotkałam moją wielką miłość sprzed kilku lat. Rozstaliśmy się, przez, jak się okazało, nieporozumienie. Oboje byliśmy na siebie źli, każde sądziło, że to drugie zrobiło coś strasznego, a że mieszkaliśmy w innych miastach, przez kilka lat żyliśmy nie znając prawdy, co się naprawdę stało.
No i teraz go spotkałam. Wyjaśniło się wszystko. Po tym wydarzeniu uczucie odżyło w nas na nowo. On jest sam, twierdzi, że cały czas miał nadzieję, że wrócimy do siebie.
Kocham mojego męża, ale nie tak bardzo, jak kochałam kiedyś moją pierwszą miłość. Nie wiem, co mam robić. Ciągle o tym myślę, nie daje mi to spokoju. Coraz bardziej oddalam się od męża. On nie rozumie, co się dzieje, ja mu nie chcę mówić. Tak bardzo bym chciała cofnąć czas, zrezygnować ze ślubu, z przyrzeczenia złożonego mężowi. Najgorsze jest to, że nie żałuję, że myślę o tamtym, i w myślach zdradzam męża, ale bardzo żałuję, że wyszłam za mąż.
Nie chcę ranić męża, bo to bardzo dobry człowiek i mój największy przyjaciel. Ale nie mogę też zapomnieć o tamtym, korci mnie, by do niego zadzwonić, by znów się spotkać, by go usłyszeć. Na razie rozmawiamy przez Internet. Nie mogę wyzbyć się myśli, że popełniłam błąd wychodząc za mąż.
Co ja mam robić? Proszę o rady.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Verba Docent 

Napisz do mnie na priva!

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Jadwiga 

Zazwyczaj idealizujemy kogoś, kogo kochamy, a szczególnie pierwszą miłość. Mieliśmy taki przypadek w rodzinie, kiedy małżeństwo rozpadło się przez "pierwszą miłość". Najpierw spotykali się potajemnie przez kilka lat, a w końcu ona stwierdziła, że mąż musi odejść, bo ona chce być ze swoją pierwszą miłością. Trwało to chyba rok, ten drugi wprowadził się do niej, ale okazało się, że wspólne życie z nim nie ma sensu. Ten, który był prawowitym mężem był ze wszech miar lepszy od tej wyidealizowanej pierwszej miłości. Całe szczęście, że mąż przebaczył i znów są małżeństwem. Ucz się na błędach innych ludzi, bo swoje mogą być bardziej bolesne. Pozdrawiam.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: teresa 

Wejdź na stronę  www.spotkaniamalzenskie.pl  i skorzystaj z ich pomocy.

 

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: eellii 

Droga Zagubiona,
Jestem w tej chwili na miejscu Twojego męża. Mój mąż oświadczył, że zakochał się i musimy się rozstać. Pomijam fakt, iż to co ja przechodzę w tej chwili to istny koszmar, ale wiem że i jemu nie jest łatwo. Podejmując decyzję o odejściu od męża czy żony bierzemy na siebie straszne brzemię.

I szalenie trudno jest zbudować nowy szczęśliwy związek na ruinach krzywdy i bólu innej osoby. Pamiętaj, że przysięgałaś nie tylko mężowi, ale przysięgałaś Bogu, że go nie opuścisz aż do śmierci, że będziesz wobec niego uczciwa, wierna i będziesz Go kochać. Bóg uświęcił wasz związek i nie możesz Go zawieść. Ludzie zakochują się w różnych osobach w czasie swojego życia, fascynują się nimi i wyobrażają sobie różne cudowne rzeczy na temat innego, nowego życia. Natomiast prawdziwe życie, którego doświadczamy na codzień jest bardzo skomplikowane i ma niewiele wspólnego z naszymi marzeniami. Jeśli kochasz swojego męża i wierzysz w Boga, masz szansę na przezwyciężenie tej pokusy. Każdy z nas jest tylko człowiekiem i upada, grzeszy, ale nasz Bóg jest tak miłosierny, że nam to wszystko przebacza i kocha nas nadal. A z jego pomocą można wszystko. Idź do spowiedzi i módl się do Boga żeby dał Ci siły, a poczujesz wielką ulgę.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Wojtek 

O
. Remigiusz Recław SJ na kasecie o rozeznawaniu duchowym opisywał bardzo podobny przypadek i powiedział, że nie wolno trzymać tego w sobie, tylko od razu powiedzieć małżonkowi: "Ciebie kocham, a w nim się zakochałam". Żeby jasno sprawę postawić. Ale w Twoim przypadku wydaje mi się, że odżył jakiś sentyment, a nie miłość... Przeanalizuj to na zimno.
Pokój Tobie.
Wojtek

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Agnieszka 

Eellii...trzymaj się mocno, bardzo mocno. Pomodlę się za ciebie. Bardzo mi przykro...
Pieczęcią miłości jest wierność.
Każda miłość człowieka, nawet głęboka ma mielizny.
Pan Bóg jest wszechmocny, wszystko może i zrobi wszystko by uratować to, co uświęcił... Tylko chciej tego.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Sulmeloth 

Czasami jak czytam takie posty, bardzo się cieszę, że jestem sam i pragnę nie mieć żony do końca życia. Nie umiałbym żyć, gdyby osoba, której oddałem wszystko, nagle zakochała się w kimś innym.
Czy wtedy, gdy planowałaś ślub z mężem byłaś tak samo zakochana jak teraz w tym drugim człowieku? Jeśli tak, to przypomnij sobie tamte chwile i postaraj się zrobić wszystko, by na nowo zakochać się właśnie w swoim mężu. O tamtym człowieku przestań myśleć, bo myśli te prowadzą oprócz grzechu do nieszczęścia, życiowej katastrofy. Takie "zauroczenie" nic Ci nie da, bo miłość to ogromna przyjaźń, wierność, także zauroczenie. Jakie cechy tego drugiego przewyższają miłość, dobroć Twojego męża? Jest przystojniejszy? Odkryj na nowo skarb, jakim jest Twój mąż, ten, którego sama świadomie i dobrowolnie wybrałaś. Skoro ten człowiek tak długo się nie odzywał, znaczy, że wcale tak bardzo mu nie zależało na Tobie. Zerwij z nim wszelkie kontakty, jeśli nie chcesz klęski, nie ma sensu kontynuować dawnej znajomości.
Z Bogiem,
Sulmeloth

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: babcia 

"nie chce zdradzać męża bo to dobry człowiek i mój najlepszy przyjaciel" Fajnie jest zachwycić się kimś innym, odzywa się stara miłość, ach, co by było, gdyby to on był moim mężem... no właśnie - co by było? Nie masz żadnej pewności, że po spędzeniu jakiegoś czasu z tą "dawną miłością" mogłabyś o nim powiedzieć, że to twój najlepszy przyjaciel i dobry człowiek. To po pierwsze. Poza tym, przez cale swoje miejmy nadzieje długie jeszcze życie spotkasz wielu nowych może wspaniałych mężczyzn. Też możesz się zastanawiać - może z tym byłoby lepiej, a może tamten byłby lepszy.... Można tak w nieskończoność. To, że znałaś już tego "starego" dodaje ci pokusy, aby myśleć co by było gdyby, ale równie dobrze możesz się "zakochać" w kimś nowym. Mel Gibson też podobno jest idealnym mężem.

A jeżeli twój mąż spotka jakąś super dziewczynę i też zacznie tak myśleć - to wszystko nie ma kompletnie sensu.... Po co ta cala instytucja małżeństwa - po co to przysięganie, że cię nie opuszczę, w chorobie , w trudnych chwilach. W momencie składania przysięgi małżeńskiej - czy rzeczywiście myślałaś, że po prostu będziesz z mężem przez 50 lat jak w bajce, nigdy nie mając żadnych wątpliwości, pokus, zniechęcenia, trudnych chwil, itd....? Gdyby na tym polegało małżeństwo, byłoby najłatwiejszym zadaniem. Teraz jest właśnie dla ciebie taka chwila - chwila prawdy - na ile twoja przysięga była prawdziwa, na ile jesteś dojrzała do małżeństwa, na ile poważnie traktujesz przysięgę złożoną mężowi, ale też i Bogu. Rozejrzyj się dokoła, ludzie pozostają w związkach z alkoholikami, awanturnikami, z kobietami bez serca, z ludźmi chorymi nieuleczalnie itd. Ty - jesteś w związku z najlepszym przyjacielem - i kombinujesz jak to wszystko zepsuć. Dlaczego nie potrafimy cenić tego co mamy? Czego ty właściwie szukasz w życiu? Jeszcze lepszego przyjaciela? To zostaw męża i idź z tamtym, tylko nie pisz za parę lat - zmarnowałam sobie życie - pomóżcie!
Bycie w związku z kimś o kim można powiedzieć, że jest moim najlepszym przyjacielem, to coś tak wspaniałego, że bałabym się nawet pomyśleć o tym, aby mogło się to zmienić. Poczytaj wypowiedzi ludzi samotnych, piszą ich na tym forum cale tłumy. Wszyscy ci, którzy borykają się z samotnością, skręcają się z żalu czytając "tak bardzo bym chciała cofnąć czas, zrezygnować z przyrzeczenia danego mężowi".. Ech dziecko........ szkoda słów..................................

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Agnieszka
 
Droga babciu :)  chcę ci bardzo podziękować za te słowa, choć problem ten mnie nie dotyczy. Bardzo dziękuję... głębokie, prawdziwe, proste... Dzięki Ci Boże za babcię.
Droga zagubiona, czytaj proszę te słowa aż do momentu, w którym powiesz sobie, Panu: "Boże, przepraszam"... czego Tobie, wam, z całego serca życzę. Amen czyli niech się tak stanie.
Ps. I dzięki Boże za tę stronkę, bo może dzięki niej uda się uratować to co ktoś chce? może zniszczyć, a co powinno żyć

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Iga
 
Wybacz, ale nie rozumiem dlaczego na własne życzenie chcesz tak bardzo skomplikować sobie życie...a także mężowi...
Może pomyśl jak wiele sama stracisz, zanim uznasz "że myślenie przestało być dowodem Twojego istnienia". Na pewno słowa takie jak wierność, szacunek, znajdują się u Ciebie w tej chwili w głębokim cieniu. "Jak bezcelowe jest otwieranie oczu, gdy się przebywa w ciemności, tak samo daremne jest przebywanie w świetle, skoro nie otwiera się oczu"- to św. Augustyn.
Zaś Hiob nie mylił się twierdząc, że "Niewierni wyginą z braku rozumu"- Hi 36,12.
A może morał, z życia starożytnych Greków:
"Pamiętaj synku - powiedział Dedal do Ikara - choćbyś nie wiem jak wysoko wzleciał, wylądować i tak będziesz musiał!
Życzę Ci, oby to lądowanie dla Ciebie nie było zbyt bolesne...
i obyś w porę sięgnęła po zdrowy rozsądek.
Aby Twoje fascynacje nie doprowadziły do tragedii (do której nieuchronnie prowadzą), zerwij wszelkie kontakty z kolegą. Nasuwa się tu prosty i logiczny wniosek: gdyby zależało mu na Tobie, nie niszczyłby Waszego małżeństwa. Postaraj się spojrzeć prawdzie w oczy.
Przenieś ten problem na płaszczyznę wiary i módl się za siebie, za Wasze małżeństwo, a także za kolegę...
Pozdrawiam serdecznie. Z Bogiem.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Zagubiona
 
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Nie chcę niszczyć niczego, naprawdę. Nie potrafię sobie jednak poradzić z tą sytuacją. Nie umiem przestać o nim myśleć, bez przerwy przypominają mi się dawne czasy, wspólne chwile, plany. To nie było zwykłe zauroczenie, myśleliśmy o sobie bardzo poważnie. Rozstaliśmy się w dużym gniewie, oskarżając siebie nawzajem. Bardzo cierpiałam po naszym rozstaniu, przez pół roku żyłam w przygnębieniu, ale byłam zbyt dumna, by zadzwonić pierwsza. I tak minęły prawie dwa lata. Potem poznałam mojego męża. Zawsze jednak pamiętałam o tamtym. Teraz wspomnienia, wszystkie uczucia powróciły. Żal, że nie wyjaśniliśmy tamtej sprawy kiedy jeszcze nie było za późno i można było wszystko naprawić.
Mój mąż o niczym nie wie, nie ma pojęcia nawet o istnieniu tamtego człowieka. Nigdy mu nie mówiłam o tamtym uczuciu, prawdopodobnie dlatego, że nigdy nie kochałam męża tak, jak kochałam tamtego.
To wszystko mnie zwyczajnie przerosło. Nie chcę unieszczęśliwiać męża, nie chcę psuć. Nie wiem tylko, jak w tej sytuacji nie zniszczyć samej siebie.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Michał
 
Jesteś w tej chwili na samej górze równi pochyłej. Siedzisz na brzegu, za Tobą stoi szatan i Cię ze wszystkich sił popycha: zjeżdżaj! Jeśli posłuchasz, na dole nie czeka Cię ani chwila szczęścia, tylko błyszczący owoc, który nadgryziony, za chwilę zgnije. I piekło już tu na ziemi i los przeklęty przez Ciebie. Jeszcze NIGDY nie widziałem szczęścia w takiej sytuacji. Nie wystarczy Ci ten czyściec, który masz? Obróć się za siebie i spójrz na to szczęście, z którego tak łatwo i dobrowolnie chcesz zrezygnować. Zaślepienie nie sprzyja racjonalnemu myśleniu. Ech, pisałem tu, ale Moderator nie puścił, że zamiast inwestować w leczenie różnych "egzotycznych" chorób, które wymyślają współcześni filozofowie medycyny (ciążę leczy się np. antykoncepcją i aborcją, a starość eutanazją), wystarczyło wcześniej zainwestować w lekarstwa na pobudzenie pracy szarych komórek. Masz szczęście, pokusa to jeszcze nie koniec świata, jeszcze nie jest za późno.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Iga
 
No cóż, nikt nam nie obiecywał, że życie będzie łatwe, lekkie i przyjemne. Jak zapewne wiesz jest nam zarówno "dane jak i zadane". A że czasami boli? - przecież "ból jest synonimem bytu". Coś jednak tu nie do końca rozumiem. Piszesz, że duma nie pozwoliła Ci zadzwonić. Ale on także tego nie zrobił. Myślę, że odpowiedzialny mężczyzna /w dodatku tak bardzo zakochany i poważnie o Was myślący/ w ciągu dwu lat starałby się sprawę wyjaśnić, a skoro tego nie zrobił, nie ma prawa burzyć Twojego życia, które w ciągu tego czasu miałaś prawo sobie ułożyć. Bardzo Ci współczuję, ale myślę, że trochę zatraciłaś jasność myślenia. W moim odczuciu brak kontaktu z Tobą przez dwa lata z jego strony i obecna postawa wobec Ciebie (jesteś mężatką i mam nadzieję, że o tym wie) nie świadczą o nim dobrze i nie wzbudzają zaufania.
Wiesz, miłość jak widać ma różne oblicza zależnie od systemu wartości itp. Ja myślę, że to zwykła iluzja i nie pozwól się jej omamić zanim jeszcze nie jest za późno.
Postaraj się zdystansować do sprawy, mimo, że to nie będzie łatwe i dokładnie przeanalizować za i przeciw. Moim zdaniem, tracisz wszystko nie zyskując w zamian nic. Im szybciej podejmiesz decyzję o zerwaniu z nim kontaktów, tym krócej będzie bolało.
Jeżeli jego nie stać na uczciwość wobec Ciebie, zwalnia Cię to z jakichkolwiek skrupułów, bo jak widzisz przyszłość z nim nie miałaby żadnych szans. Wynika stąd, że dobrze się stało, że spotkałaś dobrego człowieka w osobie Twojego męża. Prawdopodobnie uniknęłaś w ten sposób życiowej katastrofy.
Zdobądź się na odwagę, "wypłyń na głębię" i podejmij odpowiedzialną decyzję. To jedyny sposób, by ocalić siebie i Wasze małżeństwo. Pamiętaj, wszystko z czasem się ułoży i kiedyś będziesz to wspominać wprawdzie z nostalgią, ale z "przymrużeniem oka".
Życzę odwagi, hartu ducha i Bożej opieki (której na pewno Ci nie zabraknie, jako że małżeństwo to Sakrament).
Jestem z Tobą, zapewniam pamięć w modlitwie.
Pozdrawiam serdecznie. Z Bogiem.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Agnieszka
 
Przepraszam, że ośmielę się to powiedzieć, ale: "oby, Panie, najmniej takich kobiet było na świecie, jak zagubiona". Ale nie mam na myśli nawet tego uczucia, które powróciło, ale tę nieszczerość wobec przyszłego męża, brak odpowiedzialności za jego życie. To jest takie przykre, że się coś takiego może zdarzyć. Może bałaś się, że twój przyszły mąż nie ożeniłby się, wiedząc o twojej nie wygasłej "miłości"? /.../ Niech Bóg trzyma was w swojej opiece, bo tu już tylko On może pomóc, jak zawsze... Jesteś naprawdę biedną osobą.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: elzbieta
 
Nie rób tego. Gdyby naprawdę kochał Cię tamten mężczyzna, to zrobiłby wszystko, żeby Cię odnaleźć i wyjaśnić sprawę .Strasznie krzywdzisz swojego męża. On sobie na to nie zasłużył. Miłość, o której piszesz, to tylko wyobrażenie i wzajemne marzenie o czymś, co nie ma oparcia w życiu.
Mój mąż twierdzi, że odpowiada mu osoba wcześniej już znana, też mężatka. Krzywdzą swoje rodziny oboje. To naprawdę bardzo złe, a szatan ma zawsze swoje sprawdzone sposoby, żeby rozbić małżeństwo.
Moim zdaniem to, co wam się wydaje, jest tylko złudzeniem, w które bardzo oboje chcecie wierzyć. Skończ to póki czas.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Alina
 
Droga Zagubiona,
Pomodlę się za Ciebie.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Ania mm
 
echhhh..... o tej rozmowie trzeba było pomyśleć przed ślubem, wyjaśnić sprawę, by mieć czyste sumienie - to był Twój błąd. A w życiu trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje czyny. Sama wybrałaś - aby nie rozmawiać z nim i trwać w przekonaniu krzywdy, nie wyjaśniając sobie nawzajem wszystkiego w spokoju (mogłaś pojechać - odległość nie gra roli w wytłumaczeniu się), i wyszłaś za innego człowieka. To Twój wolny wybór, nikt Cię nie zmuszał. Bądź dorosła.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Sulmeloth
 
Zagubiona, Twój drugi post jest EWIDENTNYM dowodem na tezę, żeby - jeśli nie chce się być do końca i na zawsze z tą wybraną osobą - NIE MÓWIĆ kocham i utrzymywać DYSTANS do osób płci przeciwnej. Tak to bywa, gdy ma się x przyjaciół, gdy mówi się kocham tego, tamtego. Właśnie wspomnienia, nawiązana bliskość, później, gdy jest się w małżeństwie, owocuje bólem.
Zastanów się, co przysięgałaś mężowi. Pomyśl o tym, że Twój mąż Cię kocha. A tamten zostawił Cię i nieważne, że było to nieporozumienie, bo walczyłby o Ciebie do końca - taka jest prawdziwa miłość. Dziś być może zależy mu tylko na jednym - na Twoim ciele (nie wiem, jak było u Was z czystością). Jedno jest pewne. Jeżeli ów pan by Cię kochał, to NIGDY nie kontaktowałby się z Tobą wiedząc, że masz męża. Dlaczego? Ano dlatego, pani Zagubiona, że miłość to nie tylko "motylki w żołądku", ale przede wszystkim odpowiedzialność. Dlatego prosty wniosek - przytul mocno męża, zakochaj się w nim do szaleństwa - a z pewnością jest to wspaniały człowiek - i zapomnij o przeszłości. Utop przeszłość w miłości swojego męża - jeśli chcesz być szczęśliwa. Jeżeli pragniesz być rozbitkiem życiowym i cierpieć do końca życia dla paru chwil przyjemności cielesnej czy "łaskotania" w żołądku, to pchaj się dalej w to bagno, jakim jest myślenie o innym.
Niech Bóg Cię strzeże.
Sulmeloth
/.../

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Calina
 
Pytanie do Zagubionej: czy twój mąż był dla ciebie "tym pierwszym"? Jeśli tak, to dziękuj każdego dnia Bogu, że tak pokierował twoim życiem (a jeśli nie, to cóż, nierozsądne kroki mają zawsze swoje dalsze konsekwencje).

Ale jeśli przezwyciężysz tę pokusę - ofiarujesz swoje zagubienie i cierpienie z nim związane Bogu - staniesz silniej na nogach. Rada: zablokuj korespondencję z nim.
Kiedy już ochłoniesz, a stanie się tak, jeśli będziesz chciała tego bardzo - wtedy nawet możesz się z nim zobaczyć i przekonasz się, że po cichu sobie powiesz:  "Jak to dobrze, że za niego nie wyszłam; - on ani do pięty nie dorównuje MOJEMU mężowi".

Masz jedną dziesiątkę różańca u mnie w intencji, abyś przestała myśleć o tamtym człowieku.
Przesyłam pozdrowienia.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: marek
 
Chciałem tylko dodać coś ze swego doświadczenia. Już przed małżeństwem występowały u nas sytuacje, w których oboje byliśmy dotknięci, ale zamykaliśmy się w swoim urażeniu na kilka dni. Potem okazywało się, że właściwie nie chcieliśmy źle, ale jakiś niezdrowy "osad" na samym dnie serca pozostawał.
W małżeństwie takie "ciche dni" stawały się coraz dłuższymi okresami, czasem udręki, bo jest zablokowany kontakt z tą jedyną, najbliższą osobą. Sama wiesz, że w takiej sytuacji nie da się porozumieć bez dobrej woli obu stron.
Szybko związek nasz stawał się coraz bardziej zimny i bolesny. Zaczęły cierpieć dzieci, które wyczuwały zmiany klimatu...
Przesyłam pozdrowienia i modlitwę.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Jadwiga
 
Z Twojego drugiego listu wynika, że chyba nie takich rad oczekiwałaś, jakie każdy z tu piszących Ci daje. Być może czekałaś na choć jeden list popierający Twoje zauroczenie, a tu nic z tego. Jeszcze raz apeluję do Ciebie i proszę: nie odchodź od męża, nie rób krzywdy jemu, a przede wszystkim sobie. NIGDY nie zbudujesz szczęścia na czyjejś krzywdzie.
Przeczytaj wielokrotnie 13 rozdział 1 Listu do Koryntian. Ta twoja pierwsza miłość jest bardzo daleko od prawdziwej miłości, bo miłość nie unosi się pychą, nie pamięta złego...

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: dziadek
 
Tuż przed odjazdem do wojska ją poznałem. 20 lat wtedy miałem, a ona... ona dopiero co skończyła 14. Była tak śliczna, że aż chciało mi się z wojska zdezerterować, żeby tylko ją móc zobaczyć. Służba wojskowa dobiegła końca i ni stąd ni zowąd moja najśliczniejsza powiedziała mi, że nie chce się więcej ze mną spotykać. Wyszła za mąż, gdy miała 18 lat. A ja wciąż byłem tak głupi, że zachodziłem pod dom w którym mieszkała, żeby choć jej cień na okiennej zasłonie zobaczyć.
Czas mijał. Kiedyś ją zobaczyłem po drugiej stronie ulicy, pchającą wózek, w którym dokazywał jakiś dzieciak. I przestałem o niej myśleć. Poznałem swoją żonę, pobraliśmy się. Wychowaliśmy dwóch synów i było nam dobrze z sobą. Pan Bóg zabrał mi żonę, gdy miała zaledwie czterdzieści kilka lat. Sam "przeprowadziłem" synów przez liceum i wyższe studia. I oto po prawie dziesięciu latach od śmierci mojej żony spotkałem ją. Spotkanie było tak niespodziewane i gwałtowne, że nie można było nie odezwać się do siebie. Po prostu w supermarkecie zderzyliśmy się z sobą.
- To ty?! - zdumiała się - już cię chciałam ochrzanić.
Umówiliśmy się. Okazało się bowiem, że ona jest także od kilku lat wdową. Ale to było pierwsze i ostatnie z nią spotkanie. I wtedy zrozumiałem, dlaczego Pan Bóg wtedy, przed trzydziestu paru laty, nie pozwolił mi związać się z nią.
I nie mogłem Panu nie podziękować.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Andrzej
 
Św. Ignacy opisał w regułach o rozeznawaniu, że zły duch jest podobny do zalotnika, który chyłkiem usiłuje uwieść żonę lub córkę. Kiedy ona mu się poddaje, to coraz bardziej kusi. Kiedy ona jednak wyzna mężowi lub ojcu o usiłowaniach złego ducha, to szybko wycofuje się i człowiek odzyskuje spokój ducha. Z Tobą i twoją dawną sympatią jest podobnie. Zły rzeczywiście Ciebie i Jego kusi do zmiany. Tak jak Ewa w raju zobaczyła, że zakazany owoc jest miły dla oka i na pewno będzie smaczny po zjedzeniu, odczuwacie, że na pewno będzie cudownie, jak wrócicie do siebie. Uwierz: nie będzie cudownie, jak zerwiesz ten owoc i zgrzeszysz. Wtedy "otworzą się Tobie oczy" i będziesz uciekać przed Bogiem i będziesz nieszczęśliwa. Przeczytaj w spokoju początek Księgi Rodzaju i zamyśl się na temat grzechu. Ponieważ dopuściłaś w myślach taką możliwość i nie wyznajesz jej mężowi, to pokusa jest tak silna i realna, że niemalże wydaje Ci się, że musisz zgrzeszyć. Innego wyjścia nie ma - powinnaś i Tym porozmawiać z mężem. Wtedy zły odejdzie gdzie pieprz rośnie i pokusa będzie ustępowała. Wyznaj to mężowi, mimo że narażasz się na nieprzyjemność. Wyznanie, pokuta i pojednanie to jedyna droga dla odnowienia Waszego małżeństwa. Szczęście i spokój powróci.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: ewa
 
Zagubiona,
Człowiekiem, którego wybrał dla Ciebie Bóg i którego Ty sama wybrałaś na zawsze jest Twój mąż, który w dodatku jest Twoim największym przyjacielem (sama to napisałaś). Więc nie Twój dawny znajomy, ale Twój mąż jest Twoim największym przyjacielem, najważniejszym człowiekiem, największym skarbem. I tego się trzymaj. Tam gdzie Bóg, wierność Jemu, uczciwość - tam i pełnia szczęścia. Wszystko inne to złudzenia, pokusy, choć czasem nasze UCZUCIA mogą temu przeczyć. Ale uczucia są sprawą ulotną. Nie daj się nabrać. Możesz zniszczyć coś bardzo trwałego, pięknego, a dostać w zamian coś może i przyjemnego, ale nietrwałego, nie dającego pełni, nie dającego życia z Bogiem.

Moja rada, to: zerwij natychmiast wszelki kontakt ze swoim znajomym (swoją drogą to bardzo nieuczciwe, że podrywa mężatkę), bo jak będziesz rozmawiać z pokusą, to ona Cię w końcu pokona. Porozmawiaj ze swoim mężem delikatnie. Niech wie, skąd Twoja nagła obojętność. I wyjedź gdzieś ze swoim mężem, może w podróż za granicę, albo w wysokie góry. Wszystko będzie dobrze, tylko bądź odważna. Powodzenia. Ewa :)

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Zagubiona
 
Nie chcę odchodzić od męża, nie chcę Go krzywdzić, nie chcę zrywać przysięgi. Nie oczekiwałam też poparcia dla odejścia. Gdyby tak było, nie pisałabym tutaj.
Muszę jednak ze swoim problemem poradzić sobie sama. Nie umiem powiedzieć mężowi prawdy, co się ze mną dzieje, dlaczego tak się zachowuję. On widzi i czuje, że coś jest nie tak. Czuje się odepchnięty, odrzucony, zaniedbany, ale nie wie dlaczego się przed nim zamykam, dlaczego nic nie mówię, dlaczego go unikam.
Nie potrafię się odkochać, zapomnieć i jednocześnie nie potrafię powiedzieć prawdy mężowi. Teraz już w ogóle mam tylko ochotę spakować się i wyjechać gdzieś na jakiś czas, ale to też w tej chwili jest niewykonalne.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Andrzej
 
Tylko prawda wyzwala. Pomódl się i poproś o siłę i poparcie św. Józefa, świętego małżonka, aby mąż Cię zrozumiał. Odsyłam do mego wcześniejszego postu.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Agnieszka
 
Zagubiona, powiedz proszę mężowi o wszystkim w sposób bardzo delikatny, baaaaardzo delikatny. Im dłużej będziesz to odkładała, tym dłużej i bardziej będziecie obydwoje cierpieli, mimo, że po tym jak powiesz (a mam głęboką nadzieję, że tak) wcale ból nie ustanie i trwać będzie jeszcze trochę. Teraz twój najlepszy przyjaciel - twój mąż, też cierpi, bardzo cierpi, a ty to widzisz i...? Prawda i tylko prawda, bo ona nas wyzwala. Kochasz męża, a on kocha ciebie. Kocha, więc przebaczy, tylko podziel się tym wszystkim ze swoim mężem i razem w miłości to przejdźcie. My widzimy tylko do zakrętu, a dalej widzi tylko Bóg. Więc nie bój się i staraj się zrobić tak, jak inni wyżej ci doradzali. Po pierwsze zerwij kontakty z tamtym osobnikiem (wybacz, ale go nie lubię za egoizm:)), a reszta sama się jakoś ułoży... tylko się módl i proś, by ci Bóg przemienił serce, wyszorował je dokładnie... Aha, i nie odrzucaj tych uczuć, które żywisz do tamtego kawalera, ale je przyjmij (nie jego, ale uczucia) pogódź się z nimi, tak jak godzisz się z chorobą, która ci doskwiera, która jest i czekasz, aż ci przejdzie... (nie umiem tego dokładnie wytłumaczyć...). Czasem kuracja trwa dwa dni, a czasem... hm troszkę dłużej. Wiem, wiem, łatwo mi mówić. Żal mi ciebie, ale wybacz proszę, masz to, czego mogłaś się spodziewać, zanim powiedziałaś swoje święte "tak". Wcześniej napisałam, że jesteś biedna, a teraz powiem, że oprócz ciebie biedny jest twój najlepszy przyjaciel... Tak naprawdę to chyba wszystko jest w twoich rękach... No, ale nie jesteś sama, za Tobą stoi Bóg, za wami (tobą i mężem) i jest po waszej stronie, po stronie waszej wspólnoty miłości, którą On sam kiedyś pobłogosławił... Sama nie dasz rady, ale z Bogiem można wszystko...
Ps. O pomocy Pana Boga nie myślę tylko w sensie "bezpośrednim" (modlitwa indywidualna), ale też myślę o takiej pomocy, jak mądre słowo jakiejś szczerze życzliwej osoby, przyjaciółki, jakaś pomoc w poradni małżeńskiej... No sama już nie wiem... ale to też się dzieje z łaskawości Boga. Trzymaj się mocno.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Ania mm
 
Wyjazd nie pomoże, mąż będzie coraz bardziej czuł się odrzucany, aż przyjmie to za fakt i odejdzie. Chcesz tego? Jeśli nie, to porozmawiaj z nim szczerze, niech Ci pomoże, budujcie razem waszą więź małżeńską.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Ireneusz
 
Witam
Nic nadzwyczajnego moja droga, zły znalazł sobie inteligentną drogę do ciebie. Teraz czeka cię walka. Albo zaczniesz w prawdzie stawać w obliczu Boga - i pójdziesz drogą zgodną z przysięgą sakramentalną - małżeństwo - Bóg na pewno Cię samej nie zostawi, - albo pójdziesz za podszeptem złego - nie zapominaj, że jest b. inteligentny i zna twoją historię życia, i skończy się kolejnym rozbitym małżeństwem i grzechem ciężkim. Walcz, bo po to tu jesteśmy. Nie jesteś pierwsza ani ostatnia, która ma podobne problemy. Walcz.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Iga
 
"Jak wiele dróg musi przejść każdy z nas,
aby człowiekiem się stać? - śpiewa Bob Dylan.


I doskonała riposta Ojca Świętego /przygotowana na ŚDM/
- "JA JESTEM DROGĄ, PRAWDĄ, ŻYCIEM".

Może bądź uprzejma wyciągnąć wnioski sama.
Od siebie nigdzie nie uciekniesz z tej prostej przyczyny, że od siebie nie ma ucieczki...
Nie wierzę, że nie potrafisz podjąć decyzji. Wydaje mi się, że zwyczajnie nie chcesz. Gdybyś chciała, przynajmniej spróbowałabyś...
Stąd wniosek, że wszystkim tu obecnym bardziej od Ciebie zależy na rozwiązaniu Twojego problemu... A to chyba z Twojej strony nie jest fair play...

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Wojtek
 
Moja droga - z perspektywy mężczyzny powiem ci tak:
Powiedz swojemu mężowi prawdę. Po pierwsze odzyskasz wolność (byłem w podobnej sytuacji), po drugie razem będziecie mogli zmierzyć się z problemem (bo po to zostaliście powołani razem do małżeństwa, by razem rozwiązywać problemy, z którymi sami sobie nie radzicie).
Tylko taką mogę dać ci radę. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Zagubiona
 
Nie mogę powiedzieć mężowi. On i bez tego jest wystarczająco zazdrosny i porywczy. Powiedzenie prawdy nawet nie wchodzi w naszym wypadku w grę. Sama się w to wplątałam i sama muszę sobie jakoś z tym poradzić. A mężowi nie powiem. Za bardzo się boję.
Zresztą co mam mu powiedzieć? Że był i jest ktoś, kogo kochałam bardziej od niego? Że nie potrafię o tamtym zapomnieć? Nie, nie sądzę, aby to był dobry pomysł. Teraz już za późno na takie wyznania.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Piotr
 
Słuchaj, czytając to wszystko to się "scyzoryk w kieszeni otwiera".
Jesteś kobietą czy dzieckiem? Rozumnym człowiekiem, czy niemyślącą istotą?
Jeżeli się zdecydowałaś na ślub, to także na wszystkie konsekwencje z tym związane (przypomnij sobie co PRZYSIĘGAŁAŚ).
Pierwszym błędem była jakakolwiek rozmowa i próba wyjaśnienia waszego rozstania. Czego po tej rozmowie się spodziewałaś?
A teraz rozmawiasz z nim przez internet i co, rozpamiętujecie wspólne chwile, "mdlejesz, nie wiesz co robić"?
Rzuć te rozmowy, jakikolwiek kontakt z tym człowiekiem (bo coraz bardziej będziesz sobą pogardzała), oddaj się mężowi oraz Bogu w sakramentach św. i modlitwie, przestań się nad sobą rozczulać. Nie zostawiaj sobie chwili czasu wolnego na rozmyślania. To do niczego dobrego nie prowadzi.
Wydaje się,  że Ty nigdy nie myślałaś o sobie i mężu jako jedności.
Musisz sobie bez przerwy powtarzać - to jest mój mąż, któremu OBIECAŁAM przeżyć życie na dobre i na złe.
Bóg Tobie pomoże i Twojemu małżeństwu, bo On sam mu błogosławił.
Trochę (może i duże trochę) pocierpisz, ale zobaczysz
, ile szczęścia i radości znajdziesz w na nowo odkrytym małżeństwie.
Szczęść Boże.
Piotr

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Agnieszka
 
Więc jak ty sobie wyobrażasz być szczęśliwą (kiedyś- w domyśle), tkwiąc w "tym", dalej nie mówiąc prawdy, jak sobie wyobrażasz życie, mając na sumieniu coś takiego... Jak ? Czy jest jakaś większa kara od kary sumienia ? Mam nadzieję, że jednak zrobisz tak, że ta rana nie będzie się pogłębiać... Jakimkolwiek twój mąż jest człowiekiem (porywczy, zazdrosny, gbur, piegowaty, gruboskórny...) ma prawo wiedzieć, miał prawo wiedzieć o tym już chyba dużo wcześniej. I jeszcze jedno... no tak... sama musisz sobie poradzić, a kto ma to za ciebie zrobić? Sąsiadka? Od twoich wyborów wszystko zależy... tylko od twoich... Nie od naszych. Czy  t y  myślałaś, że powiemy, że nie jest aż tak źle i będziemy cię zachęcali, byś się ze wszystkich sił starała jakoś to wszystko ukryć... przed najważniejszą osobą w twoim życiu, mimo wszystko najważniejszą ?
Albo prawda, albo lęk i wszystko co z nim związane (do końca życia)... Wybór należy do ciebie... Wybacz, że tak ostro, ale brak mi słów...
Mimo wszystko wierzę w miłość... Mimo tego, że ktoś może zakpić sobie z moich uczuć, z przyjaźni, ciepła, z serca i z wszystkiego, co w nim piękne i mniej ładne... wierzę w miłość i pragnę jej. Miłość się nie boi.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Ania mm
 
To przepraszam, na czym budowaliście wasz związek, jak nie na prawdzie? Miłość bez fundamentu może się rozsypać.
Musisz sama rozwiązać sytuację, mówisz ... no cóż, ciężko Ci będzie żyć w kłamstwie, skoro je wybierasz, tak by mąż się nie domyślił (jak sama widzisz), a z tą starą miłością radzę na powrót zerwać kontakty - dla dobra małżeństwa.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Monika
 
Droga Zagubiona,
Czytam i czytam... Jestem w identycznej sytuacji. Tylko podstaw mnie za swojego męża. Mój mąż kocha inną, wiem to, bo domyślałam się już dawno. W czasie tych wakacji mąż potwierdził to, co już czułam, czego się bałam... To co działo się ze mną, było straszne. Proszę Cię, zastanów się. Powiedzenie prawdy twojemu mężowi będzie bardzo trudne, ale jeżeli to zrobisz, to staniesz w prawdzie, a prawda cię wyzwoli. Ja wiedząc cierpię, on nie zmienia swojej postawy, kocha ją i jest ze mną. Jeżeli chcesz, to napisz na priva. Ale proszę, oddaj się Bogu i Jemu zaufaj.
Monika

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Anna
 
Wiesz, to co czujesz do swojej pierwszej miłości nie minie tak szybko. Długo będziesz cierpiała i rozpamiętywała wspólnie spędzone chwile i wyobrażała sobie, jak mogłoby być wspaniale, gdybyście byli razem. Tak już musi być. Tylko czas wyzwoli Cię z tego co czujesz i jeszcze nie raz będzie Cię zżymać z tęsknoty za nim, choćby za tym , żeby go przez chwilę zobaczyć, porozmawiać. Sama musisz dać sobie z tym radę. Sama. Uważam, że nie powinnaś nic mówić mężowi. Po co go ranić?
Nie wierzę, że w tej sytuacji mógłby Ci pomóc, że chciałby Ci pomóc. Niby w jaki sposób? Wszystko ma swoje granice, nawet przyjaźń w małżeństwie. Nie wierzę że taka szczerość przyniosłaby coś dobrego. Nie mów o tym mężowi, bo będziesz żałowała. Bądź dla niego dobra i módl się. Nie niszcz swojego małżeństwa, bo tak mało jest na świecie udanych związków. Pozdrawiam Cię.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Wojciech
 
Nie ma czegoś takiego, jak większa miłość lub mniejsza.
Jeśli tamtego kochasz bardziej od męża - czyli kochasz go, a męża mniej (czyli nie), to znaczy że kłamałaś podczas przysięgi małżeńskiej. I mamy małżeństwo nieważne.

Jeśli nie kłamałaś - to znaczy że przysięgłaś mężowi miłość i UCZCIWOŚĆ małżeńską.
Nie tylko zdrada jest występkiem przeciw miłości małżeńskiej. Konsekwencje twoich wyborów będziesz musiała ponieść sama. Albo powiesz mężowi (a prawdę można przedstawić w różnoraki sposób, a nie tylko: tamtego kocham bardziej a ciebie mniej!) i będziesz wolna i razem to wyjaśnicie (wszak ślubowałaś też mu wierność aż do śmierci, więc możesz wyrazić mężowi gotowość pozostania w związku małżeńskim i budowania dalej miłości z nim i tylko nim), albo będziesz miała straszne problemy duchowe. I żaden psycholog, ksiądz czy psychoanalityk ci nie pomoże, a może się skończyć leczeniem w psychiatryku . Sama sobie nie poradzisz z tym problemem, porozmawiaj z mężem. Sądzę, że tylko w ten sposób masz szansę na odzyskanie równowagi psychicznej.
Twoje paniczne ucieczki od jedynego możliwego rozwiązania (w sensie: mężowi nie powiem, bo się boję, bo coś tam ...) jedynie mogą pogłębić i tak niewesoły twój stan.
Módl się i przede wszystkim z nim POGADAJ, bo jak nie pogadasz szczerze, to oznacza, że dopuszczasz się występku przeciw UCZCIWOŚCI małżeńskiej, którą mężowi przed Bogiem przysięgałaś.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Calina
 
Wszyscy ci doradzają szczerą rozmowę z mężem. Co masz do stracenia?

I tak oddalasz się od niego i kto wie, czy nie zrobisz jeszcze głupszych kroków. Mąż zazdrosny, boisz się jego gniewu. A niby co? Miałby się cieszyć z takiej wiadomości?
Zdobądź się na powiedzenie mu prawdy, na uczciwość wreszcie. Na skruchę, na przyznanie do winy. Jeden akt twojej pokory "zetrze rogi" szatanowi. To, że się boisz powiedzieć - to normalne. Strach pochodzi od szatana. Podejrzewam, że potrzebujesz również spowiedzi - idź jak najszybciej. Matka Boża ci pomoże - tylko zwróć się do niej. Będziesz silniejsza i ratuj swoje małżeństwo, póki nie jest za późno.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Patrycja
 
"Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża"(1Kor 7:10)
Patrycja
Ps. Szukałam tej informacji w Twoich postach i nie znalazłam - czy masz ślub kościelny?
Przeczytałam uważnie Twoje kolejne posty i nie znalazłam także ani jednego słowa "Bóg" czy "modlę się". Piszesz natomiast najmniej dwukrotnie "Muszę ze swoim problemem poradzić sobie sama." Sama nie dasz rady.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Ola
 
Wiesz co? Jak tak czytam Twoje kolejne wypowiedzi, to czuję zimno na plecach- autentycznie. Jak to jednak łatwo dać się uwieść Szatanowi w swoim sposobie myślenia, jak szalenie trudno w pewnym momencie powrócić na drogę Prawdy. Powiem Ci tak: człowiek jest tylko człowiekiem. Ten "książę" teraz wydaje Ci się bardziej atrakcyjny, może łatwiej Wam się dogadać, może jest nastrojowo, czule, romantyczne maile itd.  Ale potem przyjdzie codzienność - humory, choroby, wszystko, co irytujące, nieapetyczne, nudne, zwyczajne.

Miłość to nie jest pamięć o cudownych chwilach. Miłość to budowanie codzienności, zmaganie z własną i cudzą słabością, miłość to odpowiedzialność.
Mówisz "tamtego bardziej kocham". Co to znaczy? Czym to mierzysz?
Gdzie był tamten, kiedy przy Tobie był Twój mąż?
Kobieto, zadaj sobie parę trzeźwych pytań i nie uciekaj od pierwszych małżeńskich problemów w jakiegoś smętnego gościa, który innemu facetowi zamierza odbić żonę. Sorry, ale to coś mało rycerskie.
A gdzie zaufanie do Boga, że On ma jakiś plan dotyczący Twojego życia i łaską Sakramentu jakoś dał Ci to do zrozumienia? Chcesz działać na własną rękę? Ok, nie Ty pierwsza i nie ostatnia, tylko naprawdę, nie zdziw się, jak na końcu tej ścieżki będzie przepaść i usłyszysz przeraźliwy śmiech.
Ludzie, litości. Swoją drogą - przecież teraz wszyscy młodzi małżonkowie się szkolą. Proponuję zajęcia nt. "Znajdź swoje byłe miłości i przekonaj się, czy to aby nie o nie chodzi".

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Agnieszka
 
Mam pytanie. A gdyby twój mąż nie był, jak sama mówisz taki porywczy, to co wtedy ?
Powiedziałabyś mu ? To znaczy chciałabyś mu powiedzieć ? Myślę, a wręcz jestem przekonana o tym, że nie, więc powód tej twojej nieszczerości nie tkwi w naturze męża, a jeśli to nie to, to co... rusz głową (dla podpowiedzenia popatrz proszę na wypowiedzi wyżej, one jasno, klarownie pokazują ten cały mechanizm... zła). Ta porywczość to pretekst i pewnie możesz znaleźć ich tysiące jeszcze. Ale jak widać, wystarczy jeden, by uciec jak najdalej od prawdy. Czasem serce szwankuje, zostaje rozum. Zastanów się więc, po co go masz... Niech Bóg otworzy ci oczy, nawet nie myślę, żeby ci je otworzył szerzej, ale w ogóle... otworzył...

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: stokrotka
 
Każdy z nas jest człowiekiem, ja wiem, Zagubiona, jak to jest, jestem nadal z moim mężem, ale wiem, co Ty czujesz. Nie czujesz nienawiści do Męża, więc postaraj się to przetrwać. Ja bardzo Cię rozumiem i wiem, jak bolą takie rzeczy, wiem jak bolą tęsknoty, samotne długie godziny, jak myśli pieką jak rozżarzone węgle pod powiekami.... Nie załamuj się, jesteś silna i cokolwiek zdecydujesz... modlę się za Ciebie. Pamiętaj, każdy z nas ma prawo do Miłości... każdy.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Piotr
 
Co pisze "Stokrotka"?

/.../

Jak może Pan przeczytać w sekcji 'Zanim zapytasz'
http://www.katolik.pl/index1.php?st=cale&typ=pomoc
formuła Forum Pomocy to pytanie-odpowiedz.

Natomiast do wymiany poglądów
1. Zachęcam do użycia priva adwersarza.
2. Postawiliśmy Forum Dyskusji www.dyskusje.katolik.pl

pozdrawiam
Andrzej Waśko SDS
admin

----------------------------------

Do miłości, o jaką chodzi w powyższym pytaniu, ma prawo mąż.
Takie zrelatywizowanie miłości "każdy ma prawo" prowadzi właśnie do takich sytuacji, jak opisuje "zagubiona" i później dochodzi do rozwodów, tragedii rodzinnych.
"Szczytnym" przykładem są tu aktorzy i aktorki. Pokazywanie takich wzorów, które są min. przez nich propagowane, prowadzi do demoralizacji. Wzory takie są podawane przez seriale, w których każdy ma dobrze płatną pracę, dom, samochód, telefon komórkowy, i tylko przyjęcia, randki przeżywanie jednej "miłości" za drugą.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: Jestem mężatką. Spotkałam Go i się zakochałam.

Autor: Jacek Pulikowski
 
Droga "mężatko"
Mówiąc bez ogródek, kiepsko z Twoją dojrzałością, skoro "wystarczyło jedno spotkanie". Czas uruchomić rozum i wolę (przymioty stwórcze, które człowiek jako jedyne stworzenie na Ziemi otrzymał w darze od Boga, a które ostatnio wyszły z mody i pozostają u wielu w stanie "nieużywania"). Włączmy rozum: kim jest facet, który zawraca w głowie młodej mężatce? Czym jest dla niego dobro innych, czym sakramentalność małżeństwa? Czy można mu zaufać, że po ślubie nie będzie zawracał w głowie innym młodym mężatkom. Tylko nie mów proszę, że Ciebie kocha! Miłość wyraża się troską o dobro drugiego człowieka. Sama widzisz, że wprowadził zamęt w Twoim życiu. A więc nie miłość a chęć zażywania egoistycznej przyjemności, kosztem krzywdy już nie tylko doczesnej, ale i wiecznej (jeżeli rozbije małżeństwo - na co najwyraźniej jest gotowy!). A może chce się tylko Tobą zabawić i rzucić - wcale bym się nie zdziwił, bo to też w stylu "takich" ludzi. Potwierdzają to tysiące przypadków. Pewnie naiwnie wierzysz, że ten jeden jest inny - czy wbrew faktom i tylko dlatego, że tak chcesz? Czy takiego chcesz ojca dla Twoich dzieci? Jesteś w stanie zaślepienia, w którym to ludzie popełniają często nieodwracalne głupstwa niszczące całe życie i ... wieczność.
Pytasz o radę? - Idź jak najprędzej do spowiedzi i definitywnie zerwij wszystkie kontakty z tym niebezpiecznym człowiekiem. Póki jeszcze nie jest za późno. (Acha nie daj się nabrać na komedie, które często odgrywają takie typy: życie dla niego traci sens i odbierze je sobie, a ty będziesz winna. Spokojna głowa, nic sobie nie zrobi, a może zimny prysznic jaki mu sprawisz, pomoże mu pomyśleć i zmienić stosunek do świata i ludzi.) Trzymaj się (Boga) - zawirowane uczucia po niedługim czasie wrócą do normy. A Ty, bogatsza o to doświadczenie, bardziej będziesz doceniać swego dobrego męża, który, jak sama piszesz, jest Twoim najlepszym przyjacielem.
Z Bogiem Jacek P.

 

 

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry