Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Po co nam smierc Chrystusa

 

Serwis internetowy katolik.pl prowadzony jest przez dwóch zakonników - Salwatorianów.  Administratorem serwisu jest brat Leszek Szura, moderatorem Forum Pomocy - ksiądz Andrzej Waśko.

 

 

Z Forum Pomocy Katolika

 

(...) śmierć Chrystusa?

Autor: Łukasz

Data: 2004-12-26 21:57

 

Jestem agnostykiem. Od Chrześcijaństwa odstręcza mnie wiele rzeczy np. po co Chrystus umarł. Kościół powtarza, że za nasze grzechy, co to znaczy? Że jakby nie umarł, to byśmy wszyscy poszli do piekła? Czy wszechmogący Bóg nie mógł nam tak po prostu przebaczyć wszystkich naszych draństw i występków (...) (inni bogowie zbawiają ludzi bezkrwawo), a może chciał nam pokazać swą miłość do nas, ale jak? (...)

[skróty - red. Rodziny Polskiej]

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: Calina

Data: 2004-12-27 00:34

 

Witaj Łukasz,

Pan Bóg nie tylko wiedział 2000 lat temu, że będziesz żył, czynił dobrze lub grzeszył, ale ponieważ Bóg jest wieczny i wszechwiedzący - zawsze też wiadome Mu było, że zajrzysz na to forum dzisiaj ze swoimi wątpliwościami.

Z całego serca życzę ci zrozumienia wiary chrześcijańskiej i nie zmarnowania Daru zbawienia. Szukaj Prawdy - uwierz, warto szukać. Jezus obiecał, że ten kto szuka - znajdzie.

Zachęcam do poczytania odpowiedzi na pytanie:

"Dlaczego Bóg Ojciec pozwolił, aby Jego Syn cierpiał takie męki?"

http://www.katolik.pl/forum/read.php?f=1&i=60857&t=60830 

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: Michał
Data: 2004-12-27 01:22

Pytanie było zadawane wielokrotnie, proszę skorzystać z wyszukiwarki. Nie jest to sprawa nowomowy, a elementarnej wiedzy filozoficznej i teologicznej. Tak zaprezentowany jak wyżej agnostycyzm jest irracjonalny (nic nie wiem, więc w nic nie wierzę), więc trudno z nim polemizować, dlatego proponuję skorzystać z Katechizmu Kościoła Katolickiego, później możemy rozmawiać o ewentualnych problemach. Definiowanie braku elementarnej wiedzy jako agnostycyzmu, jest nieporozumieniem. Agnostycyzm jest określonym poglądem filozoficznym, mniejsza o to, czy prawdziwym, ale dającym się racjonalnie uzasadnić. Niewiedza, to po prostu niewiedza (ignorancja).

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: Patrycja
Data: 2004-12-27 02:43

Drogi Łukaszu,

Spróbuję odnieść się do Twoich słów: „inni bogowie zbawiają ludzi bezkrwawo”.

Ludzie, którzy nie znali Boga Jedynego (tzw. poganie) bali się wielu nieznanych rzeczy i istot. Aby zjednać owe tajemnicze siły lub przeciwdziałać im - składali w różnych religiach ofiary bożkom (duchom), niestety, także z ludzi.

Np. potworne ofiary Z LUDZI składali Aztekowie („Słońce karmione musiało być ludzką krwią i bijącymi jeszcze sercami”), Celtowie (krwawe ofiary składane z ludzi;  z tymi obrzędami związane było picie krwi, ceremonialne ludożerstwo;  specyficznym zwyczajem celtyckim był "kult obciętych głów"), Etruskowie, ludy rodzime Australii i Oceanii (ofiary z ludzi; byli to najczęściej jeńcy schwytani na wyprawach wojennych, gdy ich jednak nie starczało, wódz wyznaczał na ofiarę jednego z poddanych, który ginął pod ciosami maczugi kapłana), itd., itd.

W Biblii jest wiele opisów pogańskich praktyk, np.: „znienawidziłeś za ich postępki tak obrzydliwe: czarnoksięstwa, niecne obrzędy, bezlitosne zabijanie dzieci, krwiożercze - z ludzkich ciał i krwi - biesiady wtajemniczonych spośród bractwa, i rodziców mordujących niewinne istoty (...)” (Mdr 12,4-6). Jeszcze dziś występują czynności kultowe wprost wstrząsające (np. w Afryce), opisują je misjonarze (np. ks. Andrzej Daniluk: Wśród moich czarnych braci, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1994, rozdz. „W szponach czarownika”, str. 113).

Kulty pogańskie prowadzą do barbarzyństwa nieuchronnie.

W naszym otoczeniu wielu ludzi odpukuje, siada gdy wróci po coś, zawraca gdy kot przebiegnie drogę i wykonuje cały szereg innych magicznych czynności, aby "zapobiec" temu, czego BOI SIĘ.

Pan Bóg wyzwolił nas z niewoli tych lęków (ZBAWIŁ, uratował). Kto ufa Bogu, jest wolny od lękania się czarnego kota.

Bóg objawiając (ujawniając) Siebie ludziom dał jednocześnie zasady humanitarnej i bezpiecznej drogi - tablice z dekalogiem, naukę Jezusa oraz DAŁ WOLNOŚĆ od lęku - przed czarownikiem, duchami, przed nieznanym (wybawił, ZBAWIŁ, uratował).

Obyczaje ofiarne ustanowione przez Boga wykluczyły składanie ofiar z ludzi. Bóg potępił te powszechne wówczas wśród okolicznych ludów praktyki: „Zbudowali nadto wyżyny Baalowi [bożek pogański - dop. P.], by palić swoich synów w ogniu jako ofiary dla Baala, czego nie nakazałem ani nie poleciłem i co nie przyszło Mi nawet na myśl.” (Ks. Jeremiasza 19:5) W tamtym okresie nakazane przez Boga ofiary ze zwierząt były milowym krokiem w „humanitaryzacji” obyczajów ofiarnych ludzkości. Teraz w Kościołach składana jest ofiara "na wzór Melchizedeka" - z chleba i wina (które przemieniają się w substancjalne Ciało i Krew Chrystusa, ale o tym może kiedy indziej?).

Kiedyś, na początku, człowiek powiedział Bogu „NIE” (bunt Adama i Ewy). Bóg uszanował wolną wolę człowieka i człowiek przez pokolenia żył „po swojemu”. Skutkiem tej „wolności” było właśnie pogaństwo i owe potworne ofiary z ludzi. Bóg znów podał ludziom rękę. Abraham powiedział Bogu trwałe i poparte życiem TAK, i zaczęła się historia ratowania, zbawienia ludzkości.
Przesyłam życzenia ukochania Chrystusa.

Pozdrawiam.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: wanda
Data: 2004-12-27 09:45

Michale,
nie byłabym tak zdecydowanie krytyczna. Nie wszystkim dane jest spotkać właściwych nauczycieli, albo też przekonanie do właściwych treści. W różnym czasie dojrzewamy do pytań zasadniczych, czasem dopiero przy zagrożeniu zdrowia, śmierci drogiej osoby. Czasami, kiedy trafimy do świątyni - wydaje się z przypadku - coś nas tknie i zaczynamy szukać wyjaśnienia. A kiedy dotrze do świadomości, że jedynym wyjaśnieniem jest istnienie Chrystusa, który określił nam drogę przychodzi etap, kiedy zaczynamy buntować się przeciwko bólowi skojarzonemu z podjęciem Tej drogi. Wyjaśnianie rodzących się wciąż na nowo kolejnych 'dlaczego' z czasem minie... kiedy relacja z Jezusem stanie się bardziej osobista. A kiedy to nastąpi? to już zależy od indywidualnej drogi 'pytacza'

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: Andres
Data: 2004-12-27 11:01

Cytuję:
"Czy Bóg jest tak (...) aby uciekać się do takiego (...) jak zabicie własnego dziecka?"

Nie Bóg - ale my, ludzie - tak. Bo to myśmy Go zabili, nie Bóg.

"Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca" Flp 2:9-11

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: Łukasz
Data: 2004-12-27 12:02

Pytanie zadawane wielokrotnie i nadal są wątpliwości, zatem cała ta chrześcijańska genialność i Boża mądrość albo jest za wielka dla tak głupiego człowieczka jak ja, albo (...). Wystarczy spojrzeć na kraje rozwinięte, gdzie agnostykami nie są wcale ignoranci, choć i to się zdarza, ale ludzie wykształceni. (...) To, że zajrzałem na ten serwis o czymś świadczy, a Twoja odpowiedź, to przykład (...) oburzenia, które mnie bawi. Słyszałem już setki odpowiedzi na moje pytanie, niestety ani jednej sensownej. Wszyscy odsyłają mnie do „nauki” katolickiej i teologii. Tylko, że teologia to wymysł człowieka, niegodny miana nauki, co nie potrafi odpowiedzieć na tak elementarne pytanie.

Brak wiedzy i ignorancję można zarzucić katolikom, którzy bezkrytycznie wierzą we wszystko, czego naucza Kościół.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: EK
Data: 2004-12-27 13:34

Drogi Łukaszu,

Na pewno uczestnicy Forum będą starali się cierpliwie wytłumaczyć Ci Twoje wątpliwości, bo DOBRZE, ŻE SZUKASZ, a kto szuka - znajdzie. Mnie ujęło Twoje zdanie „a może chciał nam pokazać swą miłość do nas, ale jak?”

Masz prawo mieć pytania, także podstawowe, ale...

Grzeczność obowiązuje... Używasz określenia, że Bóg (...), pytasz „czy Bóg jest tak (...). Śmiało, baardzo śmiało...

Życzę Ci, abyś jak najszybciej przeprosił Pana Boga i pytał dalej o to samo, tylko z szacunkiem Bogu należnym. Pan Bóg nie tylko dał się zabić ludziom, ale także ZMARTWYCHWSTAŁ, żyje i słyszy co mówisz, widzi co piszesz.


"Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo ŚWIADOMYCH." (Ks. Mądrości 12:17) [nadzieja w tym, że Bóg nie uzna Ciebie jeszcze za ŚWIADOMEGO]


"Usłyszałem wyraźnie skargę Efraima: Ukarałeś mnie i podlegam karze jak nieoswojone cielę. Spraw, bym powrócił, a wtedy powrócę, bo jesteś Panem, Bogiem moim." (Ks. Jeremiasza 31:18)

 

Poproś: Boże, pomóż mi znaleźć mądrą odpowiedź na moje pytania i wątpliwości.

Przesyłam serdeczne pozdrowienia

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: Michał
Data: 2004-12-27 15:48

Łukaszu, nie było moim celem obrażanie Cię. Odniosłem się tylko do Twojego pytania, tak jak je postawiłeś. Dobrze, że szukasz, ale drogę do znalezienia wybrałeś nie najlepszą. Argument, że ludzie wykształceni też są agnostykami, jest słaby. Sam znam ludzi z tytułami, którzy wierzą w kosmitów (bez racjonalnego uzasadnienia), jak i ludzi głęboko wierzących. Oczywiście agnostycyzm człowieka wykształconego nie musi być prymitywny, bo Bóg jest tajemnicą i jako stworzenia jesteśmy "skazani" na to, że nigdy nie będziemy wiedzieć wszystkiego o Bogu. Jednak przyjmowanie, że tylko to, co jest doświadczalne, jest realne, a reszta to są wymysły, dyskwalifikuje w sposób oczywisty dalszą rozmowę. Ja ani nie jestem w stanie, ani nie mam zamiaru udowadniać Ci, że Bóg istnieje, tak jak Ty nie jesteś w stanie udowodnić, że Boga nie ma, lub, że teologia to bzdura. Twierdząc tak wystawiasz świadectwo swemu „agnostycyzmowi”. Natomiast na pewno możesz modlić się o poznanie Boga, bo jest to łaską. Potrzebny jest jednak pewien minimalny zasób wiedzy, której jak wynika z Twojej wypowiedzi nie masz, lub nie chcesz mieć. Odnalezienie Boga wymaga szukania, bo Bóg daje się odnaleźć. Kto szuka, ten znajdzie, a kołaczącemu otworzą.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: EK

Data: 2004-12-27 16:01

 

Przepraszam, dokończę. - Gdy Pan Jezus odpowiedział, że JEST Mesjaszem, arcykapłani nie starali się tego zbadać, porównać znaki z proroctwami. Od razu „(...) najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. (66) Co wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest śmierci.” (Mt 26:65-66)

Pan Bóg przewidział, że emocje i obawa utraty wpływów nie pozwolą kapłanom na obiektywizm. I tak się stało. Wolni LUDZIE zabili Boga. Gdyby śmierć była czymś ostatecznym, to ludzka słabość i nieodpowiedzialność spowodowałaby...

A jednak takiego słabego człowieka Bóg tak wywyższył, myjąc mu nogi... Są to tajemnice do zgłębiania i odkrywania, a wraz z nimi odsłania się niesłychana Mądrość i Miłość Boga.

Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: ofca
Data: 2004-12-27 21:31

Drogi Łukaszu, nikt tak naprawdę i do końca nie pozna Boga, Jego plany to dla nas tajemnica. A już chyba do największych tajemnic wiary należy tajemnica odkupienia...

Po pierwsze Bóg nie skazał swojego Syna, Pan Jezus odkupił nas dobrowolnie (choć miał chwilę trwogi i prosił Ojca, aby odsunął od Niego to cierpienie). Pan Jezus umarł na krzyżu z miłości. To jest pewne. Umarł z miłości do swojego Ojca, a także z miłości do ludzi. Nie ma więc raczej mowy o jakimś wyroku śmierci, przymusie itp. (sprawa wolności, wolnej woli to w chrześcijaństwie rzecz kluczowa, ale nie będę się rozwodzić na ten temat :)

Hm, nie będę tu dużo pisać, ten temat według mnie musisz w pewien sposób poczuć w swoim sercu, na pewno przyda Ci się rozmowa z kimś kompetentnym, ja bym Ci poleciła lekturkę Dzienniczka s. Faustyny, Pan Jezus właśnie mówi tam też o swojej męce i o swojej miłości i miłosierdziu, które sprawiło, że umarł za nas na krzyżu.


Ja, Łukasz, tutaj poniżej wklejam Ci słowa samego Pana Jezusa, które wypowiedział do św. siostry Faustyny (są to fragmenty z dzienniczka s. Faustyny), mam nadzieję, że przeczytasz i przemyślisz. Nio i polecam Ci lekturkę całości, bo można naprawdę przeczytawszy to poczuć sens wiary i poznać kim tak naprawdę jest Bóg :) więc szczerze polecam lekturkę, choćby tylko przeczytanie samych słów Pana Jezusa (w dzienniczku zazwyczaj są wyodrębnione pochyłym druczkiem ;)

 

,,(...) Miłosierdziu mojemu nie przeszkadza nędza twoja. Córko moja napisz, że im większa nędza, tym większe ma prawo do miłosierdzia mojego, a namawiaj wszystkie dusze do ufności w niepojętą przepaść miłosierdzia mojego, bo pragnę je wszystkie zbawić. Zdrój miłosierdzia mojego został otwarty na oścież włócznią na krzyżu dla wszystkich dusz – nikogo nie wyłączyłem.” (Dz1182)


,,Sekretarko moja, napisz, że jestem hojniejszy dla grzeszników niżeli dla sprawiedliwych. Dla nich zstąpiłem na ziemię....dla nich przelałem krew, niech się nie lękają do mnie zbliżyć, oni najwięcej potrzebują mojego miłosierdzia” (Dz1275)

 

,,Pragnę, abyś głębiej poznała moją miłość, jaką pała moje serce ku duszom, a zrozumiesz to, kiedy będziesz rozważać moją mękę. Wzywaj mojego miłosierdzia dla grzeszników, pragnę ich zbawienia. Kiedy odmówisz tę modlitwę za jakiego grzesznika z sercem skruszonym i wiarą, dam mu łaskę nawrócenia. Modlitewka ta jest następująca:

O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego, jako zdrój miłosierdzia dla nas - ufam Tobie.” (Dz 186)

,,Córko moja, mów kapłanom o tym niepojętym miłosierdziu moim. Palą mnie płomienie miłosierdzia, chcę je wylewać na dusze, a nie chcą wierzyć w moją dobroć” (Dz 177)

,,O, jak bardzo mnie rani niedowierzanie duszy. Taka dusza wyznaje, że jestem święty i sprawiedliwy, a nie wierzy, że jestem miłosierdziem, nie dowierza dobroci mojej. I szatani wielbią sprawiedliwość moją, ale nie wierzą w dobroć moją.

Raduje się serce moje tym tytułem miłosierdzia.

Powiedz, że miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła rąk moich są ukoronowane miłosierdziem”

 

,,(....) zachęcaj dusze, z którymi się stykasz, do ufności w nieskończone miłosierdzie moje. O jak bardzo kocham dusze, które mi zupełnie zaufały – wszystko im uczynię.” (Dz 294)

,,(...) Pragnę, aby poznał świat cały miłosierdzie moje; niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają mojemu miłosierdziu.” (Dz 687)

,,Widzisz, czym jesteś sama z siebie, ale nie przerażaj się tym. Gdybym ci odsłonił całą nędzę, jaką jesteś, umarłabyś z przerażenia. Jednak wiedz o tym, czym jesteś. Dlatego, że tak wielką nędzą jesteś, odsłoniłem ci całe morze miłosierdzia mojego. Takich dusz jak twoja szukam i pragnę, ale mało ich jest; twoja wielka ufność ku mnie zniewala mnie do ustawicznego udzielania ci łask. Masz wielkie i niepojęte prawa do mojego serca, boś córką pełnej ufności. Nie zniosłabyś ogromu miłości mojej, jaką mam ku tobie, gdybym ci tu na ziemi odsłonił w całej pełni (...) Miłość i miłosierdzie moje nie zna granic.” (Dz 718)

,,(...) pomimo nędzy, jaką jesteś, łączę się z tobą i odbieram ci nędzę twoją, a daję ci miłosierdzie moje; w każdej duszy dokonywam dzieła miłosierdzia, a im większy grzesznik, tym ma większe prawa do miłosierdzia mojego. Nad każdym dziełem rąk moich jest utwierdzone miłosierdzie moje. Kto ufa miłosierdziu mojemu, nie zginie, bo wszystkie sprawy jego moimi są, a nieprzyjaciele rozbiją się u stóp podnóżka mojego.” (Dz 723)

,,(...)Pragnę zaufania od swych stworzeń, zachęcaj dusze do wielkiej ufności w niezgłębione miłosierdzie moje. Niechaj się nie lęka zbliżyć do mnie dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego” (Dz 1059)

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: EK
Data: 2004-12-27 22:01

Drogi Łukaszu,

Tu spróbuję podjąć Twoje pytanie „Dlaczego Bóg uciekł się do zabicia własnego Dziecka?”

To NIE BÓG zabił własne Dziecko.

Bóg Ojciec i Bóg Syn przemyśleli wszystko dokładnie, zanim Syn powiedział „Oto idę” (Hbr 10:7 oraz 10:9). Nie było innego wyjścia. Lud wybrany proroków pozabijał (Dz 7:52; Rz 11:3) , Boga czcili wargami, a nie sercem (Mk 7:6), nawet w ofiarach za grzechy w żywe oczy Boga oszukiwali (Ml 1:13-14), uchylili Prawo Boże (!) a ustanowili własną tradycję (Mk 7:8). Mieli być latarnią, która przechowuje światło PRAWDY, a tymczasem... Ani latarnia, ani prawda, choć dalej lud umiłowany...

Zarówno Bóg Ojciec jak i Syn wiedzieli, że Syna też zabiją, bo Syn MUSI mówić o nich prawdę, a więc znienawidzą Go. Zabiją, bo Bóg nie może im przeszkodzić, skoro mają wolną wolę, nie może ingerować w ich wolne decyzje.

Kto konkretnie zabił Syna Bożego?

Chrystusa zabili żołnierze rzymscy, na skutek wyroku namiestnika rzymskiego - Piłata, który ZLĄKŁ SIĘ żydowskich kapłanów:

„Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: Jeżeli Go uwolnisz, NIE JESTEŚ PRZYJACIELEM CEZARA. Każdy, KTO SIĘ CZYNI KRÓLEM, SPRZECIWIA SIĘ CEZAROWI.”(Ew. Jana 19:12)

Piłat przeląkł się : cezar mógł pozbawić go stanowiska, jeżeli żydzi wniosą skargę, że ktoś ustanowił się królem a on, namiestnik, na to pozwolił... Piłat mógł nie mieć już potem okazji, aby wytłumaczyć cezarowi, jakim królem i w jakim zakresie był Jezus. Bóg PRZEWIDZIAŁ, że w swojej wolności Piłat podejmie decyzję najwygodniejszą dla siebie. W sumieniu Piłata był wyrzut, a więc... umył ręce i z ulgą uwierzył w „zobowiązanie” żydów, że „(...) Krew Jego na nas i na dzieci nasze.”(Ew. Mateusza 27:25)

Bóg PRZEWIDZIAŁ także, że żydowscy kapłani i uczeni w Piśmie uznają Pana Jezusa za niebezpiecznego konkurenta. Odciągał od nich TŁUMY, wchodził na „ich teren” (do synagog i do Świątyni Jerozolimskiej), przedstawiał im ZARZUTY, np.:

„UCHYLILIŚCIE PRZYKAZANIE BOŻE, a trzymacie się ludzkiej tradycji(...)” (Mk 7:8)

W mojżeszowym prawie karnym funkcjonowała kara śmierci [nawiązuję do jednego z postów wyżej - np. za składanie dzieci na ofiarę: „(...) Ktokolwiek spośród synów Izraela albo spośród przybyszów, którzy osiedlili się w Izraelu, da jedno ze swoich dzieci Molochowi, będzie ukarany śmiercią (...)” Kpł 20:2. Kara śmierci nie oznaczała końca człowieka, telegraficznie - ciało zmartwychwstanie, dusza żyje wiecznie].

Prawo przewidywało także karę śmierci za bluźnierstwo przeciwko imieniu Pana (Kpł 24:16) [z tego "paragrafu" został skazany Pan Jezus]

Bóg PRZEWIDZIAŁ, że kapłani w sytuacji zagrożenia swojego autorytetu i pozycji społecznej będą żądać kary śmierci dla Jezusa. I w SWOJEJ WOLNOŚCI, którą Bóg szanował (i szanuje, także wolność Twoją i moją) kapłani zrobili właśnie tak, zażądali kary śmierci za rzekome bluźnierstwo (na ich pytanie, czy jest Mesjaszem, Jezus odpowiedział że jest - Mt 26:65-66 - cytuję niżej).

Kapłani mogli sprawdzić, czy Jezus to Mesjasz (mogli porównać życie Jezusa z proroctwami Pisma Świętego) ale nie uczynili tego (do dziś). Orzekli arbitralnie że zbluźnił i zorganizowali nacisk społeczny - podburzyli tłumy, aby krzyczały przed Piłatem „ukrzyżuj Go”.

Reasumując - Bóg ZNAŁ ówczesną sytuację społeczno-polityczno-prawną, znał ludzkie dążenie do „samoobrony” i PRZEWIDZIAŁ bieg wydarzeń, uwzględniając WOLNOŚĆ ludzi (nie ingerował w ich wolną wolę).

Myślę, że w realizacji proroctw dotyczących śmierci Mesjasza komplikację stanowiłaby dla Boga np. modlitwa Piłata - „Boże, daj mi siły, abym nie skazał niewinnego”, albo modlitwa arcykapłanów żydowskich „Boże, daj nam rozeznanie i siły, aby postąpić sprawiedliwie”. W tym przypadku oddawaliby niejako swą wolność w ręce Boga...

Pan Bóg przewidział, że emocje, urażona duma i obawa utraty wpływów nie pozwolą kapłanom na obiektywizm. I tak się stało. Wolni LUDZIE zabili Boga. Gdyby śmierć była czymś ostatecznym, to ludzka słabość i nieodpowiedzialność spowodowałaby...

A jednak takiego słabego człowieka Bóg tak wywyższył, myjąc mu nogi... Są to tajemnice do zgłębiania i odkrywania, a wraz z nimi odsłania się niesłychana Mądrość i Miłość Boga.

Tu zacytuję to, o czym wspomniałam wyżej. Gdy Pan Jezus odpowiedział, że JEST Mesjaszem, arcykapłani nie starali się tego zbadać, porównać jego życia z proroctwami. Od razu „(65) (...) najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. (66) Co wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest śmierci.” (Mt 26:65-66)

W razie potrzeby możesz do mnie napisać na ewkowal@op.pl, możemy podyskutować.
Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie.

Niech Cię Pan Bóg prowadzi i niech daje Ci potrzebne łaski.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: Zbyszek
Data: 2004-12-27 22:57

 

Łukaszu, zastanawiam się, czym kierujesz się pisząc tutaj. Jak nazwa wskazuje, jest to forum pomocy. Czy Ty rzeczywiście szukasz jakiejś pomocy? Może się mylę, ale czytając Twoją drugą wypowiedź odnoszę wrażenie, że Ty już wiesz swoje, a tu jedynie wywalasz negatywne emocje. Czy naprawdę szukasz tu czegokolwiek poza ulżeniem sobie? Otóż, nikt nie musi wierzyć. Nikt nie musi być katolikiem. Jesteś wolny.

Wiem jednak, że ani Ty ani ja nie mamy żadnego wpływu na istnienie Boga. Czyjaś niewiara nie unicestwi Boga. Masz pretensję o to, że Jezus został odrzucony, ale pomyśl, czy przypadkiem nie właśnie Ty Go odrzucasz, nie Ty Go krzyżujesz? Gdyby Jezus został przyjęty, mogło by nie być męki. Czy czasem nie jest tak, że Jezus jest Ci niewygodny, bo czegoś wymaga, a te pseudo-intelektualne argumenty są jedynie zasłoną dymną, mechanizmem obronnym, żeby nie wejść na drogę nawrócenia. To nie stwierdzenie, tylko pytanie, ale może warto nad nim się zastanowić.

 

Odpowiedz na tę wiadomość

 

Re: (...) śmierć Chrystusa?

Autor: betula
Data: 2004-12-28 13:25

 

'Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę: kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne' (Ga 6,7-8)

'Nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa' (2 Tes 5,9)

'A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa' (J 17,3)

'Po tym poznaliśmy miłość, że Chrystus oddał za nas swoje życie. My także winniśmy oddać życie za braci' (1J 3,16)

Łukasz, proszę, przeczytaj te słowa z Pisma Świętego.

Jak widzisz, chrześcijaństwo nie jest dobrem dla pyszniących się "pępków świata". Egoistom nie jest potrzebny Bóg do szczęścia, oni sami zamykają się przed Bogiem, sami "zbawiają się", tylko jaki jest ich koniec?

Wiara w zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, który oddał za nasze zbawienie w haniebny sposób swoje życie, jest trudnym programem życia - w obumieraniu siebie na rzecz drugiego człowieka, pozbywaniu się swojej pychy w imię tegoż Chrystusa.

'Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują' (Mt 7,13-14)

Podpisuję się pod wypowiedzią Zbyszka. Źródłem poznania Boga jest bojaźń Boża, a nie zuchwałość i brak szacunku. I proszę cię o ten szacunek do Boga, pomimo, że w Niego nie wierzysz. Może, po prostu, 'nie należy rzucać pereł' (Mt 7,6) w twoim kierunku?

 

Źródło:    dział "Pomoc"


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry