Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Nie milkną głosy oburzenia na zbrodniczy projekt ustawy zaprezentowany kilka tygodni temu przez byłą senator SLD Marię Szyszkowską

Tragedia w Grójcu

 

Poważnych obrażeń w wypadku samochodowym doznał poseł Parlamentu Europejskiego z ramienia Ligi Polskich Rodzin Filip Adwent. Śmierć poniosła jego 19-letnia córka i ojciec. Posła Adwenta przetransportowano śmigłowcem do Centralnego Szpitala Klinicznego na ulicy Banacha w Warszawie. Ranna została także jego matka. Druga, 18-letnia córka opuściła szpital.

 

Do wypadku doszło w sobotę po godzinie 18.00 w Grójcu (woj. mazowieckie) na wiadukcie łączącym trasę nr 7 (Warszawa - Kraków) z trasą nr 50. Według wstępnych ustaleń policji, ciężarowy man zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z dwoma autami osobowymi: toyotą, którą podróżowała rodzina Filipa Adwenta, i polonezem caro. Jadący polonezem dwaj mieszkańcy Grójca w wieku 23 i 25 lat zginęli na miejscu.

Filip Adwent urodził się w Strasburgu we Francji. Mieszkał tam 40 lat. Pracował jako lekarz anestezjolog we francuskich szpitalach. Od wprowadzenia w Polsce stanu wojennego przez 15 lat organizował pomoc humanitarną, która trafiała do Jarosławia, Rzeszowa i Przemyśla. W 1995 r. minister zdrowia przyznał mu za to odznaczenie "Za Zasługi dla Ochrony Zdrowia". Do Polski przyjechał w 1996 roku. Jest autorem kilku książek, m.in. "Wyprzedaż polskiej ziemi", "Dlaczego Unia Europejska jest zgubą dla Polski". Znając realia Europy Zachodniej, Filip Adwent podkreśla w nich znaczenie ziemi i trend do lokowania kapitału w grunty na przykładzie francuskiej Lotaryngii i Alzacji, gdzie wiele gruntów wykupionych zostało przez Niemców. Przestrzega przed podobnym zjawiskiem w Polsce.

 

Przebieg wypadku nasuwa skojarzenia z ubiegłoroczną śmiercią Marka Karpia. Tuż przed swoim tragicznym wypadkiem twórca Ośrodka Studiów Wschodnich skontaktował się z ABW i wiceszefem komisji śledczej ds. Orlenu. Miał ważne informacje. Białoruski tir wepchnął jego auto pod pędzącą betoniarkę. Ciężko ranny Karp mówił w szpitalu znajomym, że to był zamach. Białoruskiego kierowcę szybko wypuszczono. Wkrótce po tym nastąpiło nagłe pogorszenie zdrowia Marka Karpia i jego śmierć.

BA, PAP

 

Nasz Dziennik z 20 czerwca 2005

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20050620&typ=po&id=po62.txt

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry