Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Nasz Dziennik, środa, 17 marca 2004, Nr 65 (1864)

Polonusi

       w Unii Europejskiej

 

ks. prof. Czesław S. Bartnik

Przed Polakami, czy ludźmi mającymi swe korzenie w Polsce, i zarazem chrześcijanami, żyjącymi lub mającymi żyć we wspaniałych i gościnnych krajach Europy Zachodniej i gdzie indziej - stają dziś trzy główne zadania: dokładne rozpoznanie nowej Unii Europejskiej, uświadomienie sobie zagrożeń i dostosowanie do konkretnych sytuacji odpowiednich zachowań i działań.

 

Rozpoznanie nowej Unii Europejskiej UE staje się wyzwaniem nie tylko gospodarczym, ale także ideowym, duchowym, humanistycznym i kulturowym.

1. Polityka. Chcąc mówić rzeczowo o stosunku Polski i innych dziewięciu krajów do UE, trzeba na początek pamiętać, że wszystkie te kraje wchodzą do niej nie na zasadzie nowego rodzeństwa, urodzonego normalnie i radośnie, lecz na zasadzie raczej ulokowania ubogich, zrujnowanych i smutnych sierot po komunizmie w jakimś domu opieki społecznej pod ojczymowym i macoszym zarządem. Kraje te do dziś nie mogą się same dźwignąć po komunizmie i są ciągle rozwalone materialnie, socjalnie, politycznie i duchowo. Przede wszystkim nad niezliczonymi masami nędzarzy, bezradnych i zdezorientowanych, panują garstki wyrosłych jak spod ziemi bogaczy, przeważnie drapieżników, wielkich aferzystów z byłej nomenklatury. Zawaliły się niemal wszystkie struktury gospodarcze, prawne, etyczne, kulturowe i ludzkie. Kościoły kontynuują starą, błędną zasadę niemieszania się do niczego. Świat robotniczy jest rozbity w pył, wieś umiera, urzędy są samowolne, partie polityczne grają o większą władzę. Ogół zdaje się czekać na jakiś cudowny ratunek. A całością życia publicznego sterują jakieś ukryte siły, zagraniczne centra finansowe, lobby żydowskie i ośrodki kosmopolityczno-masońskie, które starają się eliminować z życia wiarę, etykę biblijną, tradycję, ideę narodu, państwa narodowego, ojczyzny, języka rodzimego, suwerenności, wolności, godności prostego człowieka. Tak ciężkich czasów jeszcze chyba nie było. Dlatego to kraje owe znalazły się w Unii Europejskiej przyciśnięte z wewnątrz i z zewnątrz. Z tego zaś nie wyniknie żadne dobro na dalszą metę.

 

Ludzie niereligijni walczą wiecznie o władzę i dobra ziemskie. Chcą kształtować cały świat na swoją doczesną korzyść. Postmarksiści i liberałowie chcą stworzyć z Unii Europejskiej Europę przyjemności i radości bez etyki i bez Boga, masoni - jakąś ogromną lożę wszecheuropejską, lobby żydowskie zaś - Judeoeuropę. Uważają przy tym, że człowiek wierzący w Boga powinien im zostawić wolne pole, nie mieszać się w życie społeczno-polityczne i w życiu publicznym zdać się na mądrość i łaskę ateistów. Wszystko bowiem ma być wznoszone i rozwijane na ateizmie. Człowiek może wierzyć, nawet gorąco, jeśli chce, ale tylko prywatnie, osobiście, w ukryciu. Publicznie natomiast każdy powinien myśleć, chcieć, czuć, postępować i działać jak ateista, jakby Boga nie było.

Tendencje wykluczenia religii i etyki chrześcijańskiej z życia publicznego są kamuflowane pod przefarbowanymi hasłami: demokracji, otwartości, pluralizmu, tolerancji i równości obywatelskiej. Zabieg manipulacyjny jest prosty: jeśli się przyjmie zasadę ateizmu publicznego, to społeczeństwem będą rządzili tylko ateiści. Odnosi się to zarówno do Polski, jak i do wszystkich krajów Unii i do całości nowej Unii. Dlatego też ta nowa ideologia ateizmu politycznego od początku nie dopuszcza do wyjawienia, jakiego jest kto wyznania, a tym bardziej czy ktoś jest niewierzący. Spisy i encyklopedie wybitniejszych postaci publicznych, jeszcze żyjących, już od lat nie podają nawet, gdzie się ktoś urodził, żeby go nie identyfikować narodowo czy religijnie.

Sytuacja jest jasna. Gdyby ludzi wierzących w Boga uwzględniać w życiu publicznym, zwłaszcza co do ich biernego prawa wyborczego i równości w uprawnieniach politycznych, to ateiści, materialiści, masoni, niewierzący w Boga oligarchowie żydowscy nigdy by nie otrzymali ważniejszych stanowisk poselskich, rządowych, prezydenckich, sędziowskich, dyrektorskich, no i tych nowych, brukselskich. Dlatego na arenie wyborczej, gdzie wiara jest wykreślona, wszyscy stają jako jednakowi, czyli niewierzący. A nawet faktycznie niewierzący w swym życiu prywatnym są tu w sytuacji uprzywilejowanej, bo ich postawa jest rzekomo jedynie właściwa i "poprawna politycznie". Toteż tego rodzaju ludzie posiedli prawie wszystkie wyższe stanowiska i pozycje, i w Polsce, i w Unii. Zdarza się tak na przykład, że milion katolików wybiera ze swego okręgu grupkę samych ateistów, co się dzieje w atmosferze propagandy i przy udziale ateistycznych mediów. Co więcej, owi ateiści są wybierani zwykle i za drugim razem, choć już po wyborze za pierwszym razem atakowali katolików, swoich wyborców, i podkopywali Kościół, no bo religia jest sprawą "prywatną". Tak na przykład u nas feministki, wybrane do parlamentu głosami katolików, zwalczają potem Kościół i etykę chrześcijańską. Trzeba powiedzieć jasno: katolicy w życiu publicznym w całej Europie okazują się całkowicie infantylni i bezradni. Winę za to ponosi nowożytna teologia, która coraz wyraźniej poleca wierzącym wycofywać się z kierowniczej roli w życiu publicznym. Oczywiście, dziś zasady tej pilnują wśród nas skrupulatnie międzynarodowe ośrodki antyreligijne. Warto przypomnieć, że już w roku 1949 w Niemczech masońskie rządy Ameryki i Anglii nie chciały dopuścić do urzędu kanclerskiego zdeklarowanego katolika Konrada Adenauera. Ostatecznie, po długiej walce, został wybrany przewagą tylko jednego głosu. Czy dzisiejsi Niemcy dopuszczą katolików polskich do jakichś znaczących stanowisk i urzędów?

2. Tworzenie imperium. Wielu ludzi w UE nie zauważa, że zmieniła się radykalnie jej koncepcja ogólna. Pierwotnie na bazie rozwijających się wspólnot gospodarczych ojcowie założyciele Unii: Robert Schuman (zm. 1963), Alcide de Casperi (zm. 1954), Charles de Gaulle (zm. 1970), Konrad Adenauer (zm. 1967) i inni byli katolikami i programowali Europę jako wspólnotę państw, narodów, kultur, Kościołów we wzajemnym dialogu i na bazie etyki ogólnoludzkiej. Od roku 1992, od Maastricht I, zmieniono tę koncepcję nie tylko na ściśle ateistyczną i liberalistyczną, tzn. wykluczającą z życia publicznego religię i etykę ogólnoludzką, ale także Europa została pojęta jako jedno jedyne państwo, jedno imperium - z jedną konstytucją, jednym parlamentem, jednym prezydentem, jednym superkomisarzem (niemieckim lub francuskim czy angielskim), z jedną polityką zagraniczną, jedną walutą, jedną armią, no i z jedną ideologią ateistyczną, co widać choćby po odrzucaniu katolickich wniosków o wezwanie Imienia Bożego w konstytucji i o przyznanie ponadkrajowych praw Kościołowi katolickiemu. Zresztą nie będzie to imperium współnarodowe, lecz tylko Franko-Germania. Państwa mniejsze będą sprowadzone do roli prowincji, landów, regionów, a ich kultury i religie do folkloru terenowego. Sytuacja staje się trudna, bo ta nowa koncepcja wykorzystuje fakt, że ideologia komunistyczna i globalistyczna osłabiły bardzo w biednych społeczeństwach pragnienie suwerenności i niepodległości na płaszczyźnie narodowej i państwowej. Są różne kategorie myślenia politycznego. W Polsce ostatnio marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej nie chciał uczcić pamięci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego dlatego, że ten współpracował z CIA przeciwko Związkowi Sowieckiemu, choć tylko dla wolności Polski. Albo wicemarszałek Sejmu polskiego nie dopuścił do głosu posła narodowego, który domagał się szybkiej uchwały ustawy broniącej Ziem Odzyskanych przed ich odebraniem przez Niemców, gdyż Polacy posiadają ją tylko na sposób dzierżawy. Słowem: nowa Europa chce dokonać rewolucji pojęć. Sfery rządzące i ideologowie odrzucają niemal całą tradycję europejskich państw, narodów, kultur, gospodarek i kierunków intelektualnych, a na bazie nowej gospodarki, techniki i ateizmu chcą zbudować potężne, totalitarne imperium konfrontacyjne w stosunku do Rosji, Chin i Ameryki.

3. Duch nowej Europy i etyka. Każde państwo miało w przeszłości, i ma dziś, swoje podstawowe wiązadła, choć w różnych układach: władza, wojsko, ekonomia, kultura, religia. Rolę najistotniejszą odgrywa społeczna etyka i prawo. Często religia i etyka odgrywały rolę duszy państwa. Tymczasem imperium europejskie chce być jednym globalnym państwem, ale bez jednego ducha i bez etyki. Są odrzucane przy tym wszelkie więzy humanistyczne i personalistyczne, a pozostają tylko dwa rodzaje: gospodarka, i to biurokratycznie sterowana, oraz konsekwentny ateizm, który jest nazywany przekornie "humanizmem". Ten humanizm jednak sprowadza się do odrzucania religii i jej etyki, a następnie do kultu pieniądza, techniki i seksu, i środków uzależniających.

Na miejsce etyki chrześcijańskiej i ogólnoludzkiej wchodzą najprzeróżniejsze etyki partykularne, w gruncie rzeczy pseudoetyki. Ostatnio forsuje się najczęściej etykę indywidualistyczną, tzn. każda jednostka ma mieć swój własny kodeks moralny. W efekcie powstaje kompletny chaos społeczny. Dla jednej osoby dziecko poczęte wolno zabić, dla drugiej nie wolno, dla dalszych wolno albo nie wolno w zależności od okoliczności itd. Albo: zabicie niewinnej osoby jest zbrodnią, natomiast zabicie całej grupy ludzi lub jakiejś populacji już nie jest zbrodnią, a może nawet być bohaterstwem, jak w nieszczęsnej wojnie izraelsko-palestyńskiej lub rosyjsko-czeczeńskiej. Podobnie okłamywanie jakiejś jednostki, zwłaszcza kogoś bliskiego, jest grzechem, ale oszukiwanie całego społeczeństwa, jak robią to często politycy i media, już nie jest przewinieniem, tylko polityką. Po prostu w etyce nowoeuropejskiej zapanowała nielogiczność, głupota i perfidia. Kształtuje się etyka F. Nietzschego: siły, przemocy, pieniądza, gwałtu, zysku, kłamstwa, rozkoszy. Oczywiście, ulegają jej nie tyle szlachetne doły społeczne, co raczej warstwy inteligenckie i ugrupowania młodzieżowe, nieformalne i kontestacyjne. Jeśli etyka tradycyjna jest jakoś podtrzymywana przez inżynierów społeczno-politycznych, to raczej jedynie w klasach niższych, żeby mieć bezpiecznych i zdyscyplinowanych, poddanych i służących.

4. Rozwarstwienie społeczne i ludzkie. Jedną z głównych cech ustroju nowoeuropejskiego jest rosnąca przepaść pomiędzy człowiekiem bogatym a ubogim, między człowiekiem prostym a arystokratą, między panem a poddanym. Chrześcijańska idea równości ludzi między sobą i równości każdego przed Bogiem jest w nowej ideologii europejskiej odrzucona i wyśmiewana. Pełnymi ludźmi są oligarchowie, szczęśliwcy losu i osoby na szczytach, pozostali są półludźmi lub tylko tworzywem dla dowolnej działalności inżynierów tego świata. Odrzucana jest zasada sprawiedliwości społecznej. Formy sprawiedliwe mają co najwyżej ziarnka piasku na pustyni, ludzie są i muszą być absolutnie zróżnicowani, i bytowo, i losowo, i sytuacyjnie, i co do przymiotów ciała i ducha. Świat i radość życia istnieją dla zdobywców i szczęśliwców, nie dla nieszczęśliwców, słabeuszy i ascetycznych mnichów.

Oczywiście, Unia Europejska pełnego swego oblicza jeszcze nie ukazała, może życie ją trochę skoryguje na lepsze. Ale doktryna programowa jest nieludzka i fatalna. Jak mogą wybitne umysły europejskie dać się tak otumanić i zagłuszyć. Nie słychać nawet głosów Kościołów. Chrześcijaństwo i jego kultura zbudowały wzniosły etos Europy, czy bez niego nie dojdzie do dżungli i takiego zezwierzęcenia, jak w Związku Sowieckim, w Rwandzie, Liberii i Kampuczy?

 

POLSKA EMIGRACJA W KRAJACH UNII

Trzeba otwarcie powiedzieć jedno: każda emigracja, gospodarcza, polityczna czy inna, ma swoją stronę ujemną, czasami bardzo złą. Emigracja może być twórcza, bohaterska, przedsiębiorcza, posłannicza, ofiarna, otwierająca lepszy świat i ubogacająca obie społeczności, jak to bywało przez całe wieki, ale niesie ze sobą także liczne zagrożenia dla emigranta:

- Wykorzenienie z rodzimej społeczności, z kultury własnej, tradycji, religii, moralności, a nawet z języka, który jest najdoskonalszym środkiem komunikacji międzyludzkiej.

- Rozbicie rodzin, rozwody, życie bez sakramentu małżeństwa, brak potomstwa lub więzi z dziećmi i po latach są to same rumowiska.

- Często rozpada się dyscyplina moralna, prawna i obyczajowa, jak nieraz u młodego chłopa, który przychodzi z pobożnej wsi do wielkiego miasta i już nie kontroluje swojego postępowania.

- Łatwo występują anomalie emocjonalne, psychologiczne, charakterologiczne; człowiek przypomina rozbitka - pesymizm, wieczne narzekanie i brak oparcia ludzkiego, przyjaźni, miłości, ciepła ludzkich rąk i dobrych słów z otoczenia, lęki i osamotnienie.

- Pojawiają się u wielu uzależnienia - alkohol, narkotyki, hazard, rozpusta.

- Redukcja świata osobowego do samego zysku, dorobku, ciułania.

- W grupach występuje nierozumny podział polityczny, podejrzliwość wobec współziomków, oskarżanie wszystkich o wszelkie zło, egoizm w sprawach ogólnych.

- Brak równowagi duchowej, pełnej godności, honoru, dumy narodowej, pokoju wewnętrznego, płaszczenie się, chytrość, wieczne poczucie zagrożenia, nadmierny żal do Ojczyzny, do kraju osiedlenia, do losu.

- Marzeniowe uciekanie w utopię, że jeszcze wróci się do Ojczyzny "na białym koniu" i tam dopiero uporządkuje się swoje sprawy przed Bogiem i ludźmi i okaże się bliskim swój dorobek i swoją wielkość.

Tych i wielu innych złych skutków mogą się ustrzec i przełożyć wszystko na swoje i społeczne dobro tylko charaktery mocne, samodzielne i twórcze, a przy tym ogromną pomocą jest religijność i tradycja rodzinna. W każdym razie władze polskie, jak dotychczas, i inne czynniki zmuszające, nakłaniające lub wabiące bez ostrzeżeń do pełnej czy długoletniej emigracji są albo ciemne, albo przestępcze. Człowiek nie jest istotą wszechmocną i musi mieć swoje gniazdo, własną niszę i przyjazne mu otoczenie, w którym się rodzi, żyje, wzrasta, jest jak drzewo, które się zespala z odpowiednią dla siebie ziemią. Trzeba nawet powiedzieć, że człowiek mimo swojej wewnętrznej wolności duchowej wiąże się ze swoją glebą ludzką i społeczną, bardziej niż zwierzę i roślina ze swoją glebą przyrodniczą.

 

O ODPOWIEDNIE ZACHOWANIA

Trudno pouczać emigranta, który żyje już w krajach Unii Europejskiej, jak się ma tam zachowywać i działać. On wie to lepiej. Ale poczyńmy pewne rodzinne refleksje pod tym względem!

- Należy prowadzić życie duchowe, religijne, wysoce moralne, jeszcze bardziej zdyscyplinowane i wymagające niż w kraju ojczystym.

- Należy pracować na najwyższym poziomie fachowości, rzetelnie, uczciwie, żeby zdobyć zaufanie u tubylców, a nawet im zaimponować; dobra praca wyda swoje owoce, jeśli nie od razu, to po latach, choćby dopiero w pokoleniu dzieci, i wytworzy łączącą wszystkich atmosferę społeczną.

- Zachować rozumną lojalność, życzliwość i szczerą przyjaźń wobec dobrych ludzi z otoczenia i sprawiedliwych struktur społecznych, wystrzegając się, oczywiście, naiwności i przeróżnych sideł zarzucanych na Polaków często jako na rzekomych barbarzyńców.

- Organizować się zgodnie możliwie we wszystkich dziedzinach życia i pracy, żeby tworzyć własne niejako komórki społeczne, oazy polskie, a także ośrodki bardziej wpływowe gospodarczo i politycznie, eliminując, oczywiście, jednostki podstępne, pasożytnicze i fałszywe; ośrodki te winny być otwarte i przyjazne dla otoczenia i dla całego danego kraju.

- Trzeba być prawdziwym i szlachetnym pedagogiem dla wszystkich dzieci, przekazując im wielkie ideały, swoją i praojców historię, mądrość życiową, pamięć rodową, język ojczysty. Trzeba zauważyć, że w tym procesie przekazu swego duchowego dziedzictwa dzieciom, także swoim, zachodzi pewne złudzenie, można użyć przenośni: optyczne. Otóż człowiek młody, może do lat 40 czy 50, rwie ciągle naprzód, nie ogląda się do tyłu i nie interesuje się ani własnym pochodzeniem, ani historią, ani językiem ojców. Jednak po tym okresie dzieje się coś przeciwnego. Przychodzą refleksje nad całością życia, rodzi się ciekawość swoich korzeni, budzi się jakaś tęsknota za swoimi nieznanymi przodkami, dostrzega się niezwykły świat rodzimego języka. Szuka się starych zdjęć, nasłuchuje się, co się dzieje w kraju ojczystym, bierze się do ręki książkę o królach polskich i czuje się jakby powiew sławy polskiej i szlachetnych marzeń człowieka polskiego. No i znowu to nowe pokolenie narzeka, że jego dzieci już o tym wszystkim zapominają.

- Należy więc zachować miłość do swojej pierwszej ojczyzny, dochować wiary, przekazywać wielkie idee swojej kultury i możliwie pielęgnować oba języki; dwa języki to dwa światy, to dwie skarbnice ludzkie.

- Nie wstydzić się Polski ani swego stanu emigracyjnego, bo to Wam nie ubliża, raczej dodaje blasku. Trzeba pamiętać, że kiedyś były także wielkie migracje do Królestwa Polskiego: Niemców, Żydów, Rusinów, Morawian, Czechów, Słowaków, Holendrów, Szkotów, Włochów, Ormian, Skandynawów, Tatarów i innych. Znajdowali oni u nas chleb, wolność, pracę, dom, przyjaźń, stanowiska, wiarę katolicką. Oczywiście, dziś bardzo nas zniszczył ateizm: marksistowski i masońsko-liberalistyczny, zabił on przede wszystkim ducha polskiego i moralność ewangeliczną; mamy taki dopust Boży, ale czasy bezbożnych szybko przemijają, tak będzie i z Unią Europejską.

- Jednocześnie trzeba miłować i nowy kraj, drugą ojczyznę, i jej ludzi, i pracować dla wspólnego dobra. Nie można być pasożytem, jak to czynią niektóre mniejszości. Nie ma zdrady ani dylematu "dwóch panów", jeśli się miłuje dwie ojczyzny. Miłość do pierwszej ojczyzny to jak miłość do Rodziców i Dziadów, jak miłość do ręki Bożej, która nas wydobyła z nicości i osadziła w kolebce świata. A miłość do drugiej ojczyzny to jak miłość do męża czy żony, jak pójście za powołaniem Bożym do pracy, do kształtowania świata swymi rękoma, swoim umysłem i swoim sercem.

- A zatem należy się zdecydowanie i w pełni włączać w miejscowe życie gospodarcze, społeczne, polityczne i kulturalne, na ile będzie to tylko możliwe, bez arogancji i pychy, ale też bez poczucia obcości, niższości i małowartościowości.

I jeszcze jedno. Trzeba odkryć w sobie wyznaczone nam przez Boga powołanie życiowe i posłannicze. Oprócz określonego powołania doczesnego Bóg daje każdemu i każdej osobistą i niepowtarzalną rolę duchową, żeby ją odegrać na scenie swojej osoby i swojego życia dla drugich, dla Kościoła i dla świata. Należy zastanowić się nad tym, żeby się spełnić w sposób najwyższy. W takim powołaniu istotne jest takie "polskie" ustawianie swej osoby i swego życia w świetle Boga, Chrystusa, Matki Bożej i żywego personalistycznego Kościoła. Jakże to wspaniałe, że Polacy po całym świecie, łącznie z Rosją i całą Azją, nie zdradzają wiary i w oparciu o Kościół i kapłana łączą się w niezwykłą społeczność wyższego rzędu. Inne nacje, zwłaszcza ziębnącego religijnie Zachodu, patrzą na nas z podziwem i z zazdrością. Rzeczywiście, jesteście zaczynem odrodzenia i ożywienia katolicyzmu w Niemczech, choć na razie jeszcze tego nie rozumie znaczna część duszpasterzy niemieckich, którzy mają jakiś kompleks wobec katolików polskich, a sami zaplątali się w styl urzędniczy, zimny, sztywny i biurokratyczny. Brak im polotu polskiego. A w dalszej przeszłości na ich interpretacji Ewangelii Chrystusowej zaciążyła surowa i brutalna kultura germańska. Również, niestety, i władze polskie od roku 1989 nie popierają tych silnych i szlachetnych więzi Polonii świata z Kościołem. Ich umysły i serca zostały skute ateizmem. Prosimy Was zatem, żebyście i Wy pomagali na wszelkie sposoby wyzwolić się Ojczyźnie z okowów ateizmu, materializmu i demoralizacji.

W każdym razie niech każdy odnajdzie swój sposób, żeby się ukształtować, wychować i spełnić na idealnego człowieka. Każda zaś sytuacja życiowa, każdy kształt losu, każda praca jest przed Bogiem i przed ludźmi jednakowo sposobna i dobra do tego, żeby człowiek ozdobił swój obraz Boży wielkim charakterem, mądrością, swoją niepowtarzalnością i swoją miłością do Boga, do ludzi i do całego świata, który Bóg stworzył dla nas. Ostatecznie wszyscy jesteśmy na ziemi emigrantami, i to całkowitymi, "bo nasza ojczyzna jest w niebie" (Flp 3, 20).

ks. prof. Czesław S. Bartnik

 

Tekst wygłoszony do Polonii w Niemczech 13 marca 2004 roku

Nasz Dziennik z 17 marca 2004, Nr 65

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry